Kronika
Spotkania
Foto
Galeria
Terminarz
Tworczosc
Logi
Informacja o serwisie

Log


Oto Log z sesji. Odbyla sie ona pare dni temu, a bralo w niej udzial pare
osob, ale przede wszystkim MacKanacK. Zmusil mnie do mistrzowania i potem
tego nie zalowalem.
Chce tylko dodac, ze musialem wyciac pare slow i sformulowan, gydz
ponizsza przygoda jest czescia kampanii, ktora prowadze, a wolalbym
graczom nie psuc zabawy i nie mowic o co chodzi w paru watkach.
Oryginal pozostanie w glowach dwoch osob.
-----------------------------------------------------------------------------

Seattle 2019
13-14 grudnia
 

[repek] Knajpa nazywa sie 'Mocne Zejscie'.
 Johnny wyciaga papierosa i wklada go sobie za ucho. Nie pali. Tylko tam trzyma.
[repek] a ty szukasz paru informacji... ostatnio buszujac z roznymi znajomymi 
        [jestes gnojek, ale lubia cie za fajna grafike i zabieraja ze  soba]...
[repek] znalazles pare ciekawych rzeczy w policyjnych archiwach.
[repek] bawisz sie w kradzenie akt starych spraw i rozwiazywanie ich...
[repek] i wlasnie na cos takiego wpadles...
 Johnny wyciera spocone dlonie o spodnie.
[repek] a w 'Mocnym Zejsciu' siedza najlepsi...
[Johnny] "ciagle sie poca... wtedy, kiedy nie powinny"
[repek] sprawa dotyczy kup pieniedzy lecacych na ulice... pod nia...
 Johnny rozglada sie, opiera o sciane. Trzeba przemyslec sprawe. Stragie. 
        Bedzie git.
[repek] ale takze kogos kto zabil 10 lat temu wielu ludzi, ale uniknal
        smierci a teraz wyszedl a morderstwa sa bardzo podbne
[repek] I masz dziwne przeczucie ze to ma z nim jakis zwiazek...
[repek] [jest zimno...]
[repek] [i coz robisz mlody sieciarzu?]
 Johnny przestaje podpierac sciane.
 Johnny robi jeszcze jeden gleboki wdech i idzie w strone knajpy.
 Johnny spoglada za siebie, obmacuje swoje kieszenie (rutyna)
 Johnny wchodzi do srodka. Bedzi git.
[repek] [knajpa omiata cie swoim oddechem i robi ci sie sie cieplo...]
[repek] [widzisz znajome twarze, weterani starc z lodem...]
[repek] [i ty - gnojek... ]
 Johnny pozdrawia wzrokiem gnojka.
 Johnny rozglada sie uwaznie.
[repek] [ale usmiechaja sie do ciebie.... robisz cos na co oni nie maja 
        czasu - grafike, a takze...]
[repek] [wymyslasz dowcipy...:]
[repek] - Kasiarz macha do Ciebie reka...-
 Johnny wyciaga papierosa zza ucha.
[repek] - Siedzi przy stole z jakims gosciem, jest wyraznie podekscytowany -
 Johnny idzie w kierunku Kasiarza.
 Johnny zamawia drinka. Cole z cytryna.
[repek] - Czesc Maly, jak tam ci sie podobala wczorajsza eskapada? Co zwinales 
          z policji?
[repek] [Drink podjezdza]
[Johnny] - Witaj!
[Johnny] - Ha. Zebys wiedzial...
[repek] - Coz... wiem, wiem - to nie moja sprawa.
[repek] - Ale, ale... chciales kogos z Ulicy, kogos kto zna mieso... 
          oto i on... ja sie zmywam... pogadajcie sobie.
[repek] - *na ucho* Wlasnie dostalem robote zycia... trzymajs sie.
[repek] [Wiesz, ze moze juz go nie zobaczysz... ale nie wolno Ci go teraz 
        zatrzymac]
[Johnny] - Zaraz ci powiem, co znalazlem...
[Johnny] - Spoko, sluchaj:
[Johnny] - W jednym z folderow prywatnych inspektora
[Johnny] - Taki tekst:
[Johnny] - "Na randce chlopak maca dziewczyne. ONA: dlaczego macasz mnie po plecach? -ON: Szukam piersi. -ONA: Ale to... z przodu. ON- Z przodu juz szukalem"
[Johnny] - Baw sie dobrze... i dzieki.
 Johnny spoglada na drugiego gostka.
 Johnny bierze drinka i zjada cyryne krzywiac sie wyraznie.
 Johnny zdejmuje kurtke i kladzie obok. Goraco sie robi.
[repek] [kasiarz wyszedl...]

 Johnny przyglada sie facetowi.
[repek] [goscio ma jakies 30 lat, krotkie czarne wlosy... brazowe oczy,
         bawi sie nozem]
[repek] - nazywam sie Tony......
[repek] - A wiec chlopcze... co chcesz wiedziec?
[Johnny] - Johnny jestem. Ale chopcze' tez moze byc...
[Johnny] - Wiesz, jestem pieprzonym altruista. I nie lubie, jak sie dzieje 
          ludziom krzywda...
[Johnny] - Naprawde nie lubie.
[Johnny] - A ostatnio... ostatnio sie krzywda dzieje.
[repek] - aha,,, to przykre. I co?
[Johnny] - I mnie to wkurza. Ale chyba moge cos zrobic.
[Johnny] - Hehe. Jak w tym kawale...
[Johnny] - Dobra, nevermind.
[repek] - To wspaniale - msciciel?
[Johnny] - Fajnie by bylo, widzialem film.
[Johnny] - No wiec...
[Johnny] - Zabojstwa... slyszales pewnie o nich wiecej niz ja. Bo i oto cie 
          chcialem zapytac...
[repek] - Zabojstwa?
[Johnny] - Ale najpierw - jaka jest cena?
[repek] - Cena?
[Johnny] - Drink wystarczy (szczerze zeby w usmiechu)
[Johnny] - ?
[repek] - Wybacz Johnny, tzn. chlopcze, ale chyba nie nadazam,,,
 Johnny wyciera spocone rece o spodnie.
[repek] - chcesz informacji, wiec pytaj. A cene zostaw na pozniej.
[Johnny] "niech przestana sie w koncu pocic..."
[msG from::Johnny] jak sie nazywa ten gostek co 10 lat temu zabijal i teraz ?
[msG to::Johnny] Rhuadhri. Byly rockman.
[Johnny] - Rhuadhri. Facet, o ktorym bylo glosno jakis czas temu. 10 lat.
[msG to::Johnny] teraz jest jedno czy dwa podobne zabojstwa... ciala 
                 znaleziono w Zatoce
[Johnny] - Teraz wyszedl z paki...
[msG from::Johnny] jak zabijal?
[repek] - 10 lat temu? przeciez jeszcze na chleb mowiles bep, a na muchy tapty.
          .. skad mozesz go pamietac?
[msG to::Johnny] ciala bez serc, ale brak ran
[Johnny] - He... informacja wiecznie zywa... w bitach...
[Johnny] - Ale chyba mam szanse - a chec na pewno - poznac go blizej. Bo 
          wyszedl i cos sie zaczelo dziac...
[repek] - Aha... jasne. Coz. Rhuadhri... niech pomysle... moze mnie jakos 
          naprowadisz?
[Johnny] - Trupy sie po Zatoce walaja...
[Johnny] - Byl kiedys rockmanem...
[repek] - Wiem duzo o Ulicy, strefa walki itp. Ale nie o Zatoce.
[Johnny] - Z frajerem "Drugboyem" sie zadawal, gwiazda.
[repek] - aha... hm. I co teraz jeszcze robi poza zabijaniem?
[repek] - O ile zabija,,,
[Johnny] - O to wlasnie pytam... chce do niego dotrzec...
 Johnny popija coli, w gardle mu zasycha. "Dziwne. W gardle sucho, a rece 
        mokre..."
[repek] - Coz, ciala mogly byc wrzucone do kanalow i wyplynac przy tamie...
[Johnny] - Mysle, ze Ulica to odpowiedniejszy rejon...
[Johnny] - Tak bylo kiedys...
[repek] - Nie wiesz czy moze jakies interesy prowadzi na ulicy? Czasem kasa 
          zostawia lepszy slad niz krew...
[Johnny] - Tak, duzo kasy...
[repek] - hm, gotowka, kredchipy, karty, przelewy?
[Johnny] - Brudna forsa - kanaly, blisko...
[Johnny] - Przelewy
[repek] *scisza glos*
[repek] - No wiec tak,,, cos mi swita. Szczeglonie te ciala... 
          przejedziesz sie kawalek?
[Johnny] (papieros spada mi z ucha, schylam sie, podnosze)
 Johnny sprawdza odruchowo swoje kieszenie kiedy slyszy to pytanie.
[Johnny] - Hm, daleko?
[repek] - Kawalek...
[Johnny] - Spoko.
 Johnny dopija cole.

### Samochod Tony'ego ###
[repek] - Pracuje na wlasny kredyt, prowadze z dziewczyna pewna orgazizacje...
[Johnny] - No i sluchaj tego...
[repek] - Aha?
[Johnny] - Grok poszedl do lekarza...
[Johnny] - Mial niezle mozg sfajczony, ale jarzyl
[Johnny] - I mowi: Panie doktorze, czy to ciezka operacja?
[Johnny] - Lekarz do niego: tak, udaje sie w 1/ 10 przypadku
[Johnny] - A on na to: Czy mam jakies szanse??
[Johnny] - A lekarz: tak, dziewieciu netrunnerow poprzednich zmarlo...
 Johnny smieje sie dzwiecznie.
[repek] - Aha.
[Johnny] - dobra, co o tej dziewce mowiles?
[repek] - No wiec... zajmujemy sie paroma osobami z Ulicy, biedni, cpuny, 
          zebracy.....
[Johnny] - Zajmujecie sie? Hia.
[repek] - To moja dziewczyna, kocham ja, wiec uwazaj na slowa...
[Johnny] - Spoko, git, luz... to taki archaizm
[repek] - Ale ostatnio pare osob nam zniknelo...
[repek] - Dwoch z nich znalezlismy... Coz - wygladali pieknie, ale nie zyli.
 Johnny sie zadumal.

[repek] #magazyn#
[repek] [jest ci niedobrze]
[repek] [ na stole lezy cialo, obok drugie]
 Johnny zbladl... "Kurwa, caly sie poce, nie tylko rece!"
[Johnny] - Cos sobie przypomnialem... w knajpie kurtke zostawilem...
[repek] [nie ma praktycznie zadnych ran,,,, oprocz szwu na klatce piersiowej...]
 Johnny oglada sie za siebie.
[Johnny] "dobra, mscicielu, podejdz"
 Johnny przyglada sie ofiarom.
[repek] - Sekcja... nie maja serc, ale pewnie nie chcesz sprawdzac?
[Johnny] "Za duzo filmow, za malo zycia..."
[repek] - Tak myslalem...
[Johnny] - Ww... wierze.
[Johnny] - Okay, wyjdzmy
[repek] - Znalezlismy ich wlasnie w kanalach... nie wiemy co sie stalo...
[Johnny] - Ale... jak? Jak ich podeszli? Drugi? Gaz?
[Johnny] (to mlodzi faceci? wiek?)
[repek] [wiek,,, 18 i 16 - cpuny]
[repek] - Faktem jest tez, ze ktos tu robi jakies interesy...
[repek] - Kasa plynie ostro, i znika... nie wiadomo gdzie, a moi ludzie -
          to dno Ulicy - cierpia najbardziej
[repek] - Podejrzewasz kogos?
[Johnny] - Pewnie. Wiesz kogo.
[Johnny] - Tak samo jak przed dekada.
[repek] - W porzadku... masz moj 'glejt' na ta dzielnice...
[Johnny] - Wyjdzmy, porpozmawiajmy na zewnatrz...
[repek] - Nikt ci nie podskoczy, ale uwazaj - ja tez mam wrogow.
[Johnny] - Tony, tak? Dzieki...
[repek] [daje ci swoj noz... ]
 Johnny bierze do rak...
Johnny przyglada sie.
[repek] [na klindze napis 'Suicide Tanks']
[repek] - Jak go dorwiesz to... ja splacam dlugi.
[repek] - Uwazaj na siebie.
[Johnny] - Nie ma sprawy...
[Johnny] - Dzieki jeszcze raz. Git.

 #Twoj dom#
[repek] [telefon]
[Johnny] cholera... leb mi peka
 Johnny odbiera telefon.
[Johnny] - Taaak? Johnny.
[Johnny] - Kto mowi?
[repek] - Dzien dobry *meski glos, mlody czlowiek* czy pan Johnny?
[repek] - Ah... mam pewna sprawe.
 Johnny druga reka zapina pasek od spodni.
[Johnny] *zip*
[repek] - nazywam sie... Adams, John Adams.
[repek] - Powiem prosto.
[Johnny] - Slucham uwaznie.
[repek] - Wlamal sie pan do nas ostatnio...
[Johnny] - Tak? Jak?
 Johnny zamiera.
[repek] - Johnny, nie wodz mnie za nos...
[repek] - Mam propozycje...
[Johnny] - Naprawic zamek w drzwiach?
 Johnny smieje sie metalicznie.
[repek] - Wiem, co wykradles... to juz nie pierwszy raz, ale tym razem moze 
         nam sie przydasz...
[repek] - Po prostu, gdy juz bedziesz wiedzial co i jak  - zadzwonisz...
[repek] [podaje numer]
[Johnny] (notuje)
[repek] - Proste? inaczej cie zwiniemy...
[Johnny] - Adamie, co mi udowodnicie?
[repek] - Adams... John Adams
[Johnny] - Adamie czy Johnie, whatever
[Johnny] - Ale w sumie...
[repek] - A ta sprawa i tak nikt sie nie zajmie, wiec dam ci szanse./...
[Johnny] - O ile mi przeszkadzac nie bedziecie
[repek] - Nie bedziemy.
[repek] - ?
[Johnny] - Zgoda.
[repek] - Tylko zadzwon, nie jestem twoim wrogiem
[Johnny] - Mscicielu oficjalny, hehe
[repek] - Uwazaj na siebie.
[Johnny] - Bede.
[repek] *klik*
 Johnny wylacza fona i wyciera spocone rece w recznik.
 Johnny siada.
[Johnny] "Zabawny facet"
[Johnny] "Ale spoko. Oby"

[repek] [Ktos, gdzies odklada ssluchawke - uff... udalo sie, ale by mnie szef 
        opieprzyl...  -]

[Johnny] "Jak na razie sami sojusznicy"
[Johnny] "Czas ruszyc dupe..."
[Johnny] "Poki ludzie mili"
[Johnny] "Pojade nad Zalew... sie zobaczy. Od czegos trza zaczac"

 #Gdzie?#
[Johnny] ##ZALEW## (miejsce znalezienia cial)
 #Dzielnica portowa - magazyny#
[repek] [smrod, brud, warkot silnikow ciezarowek, swiatla zatopionego
        miasta w oddali, Arka jak choinka,....]
 Johnny wciaga portowe powietrze...
 Johnny kaszle sucho.
 Johnny sie rozglada - "wiec to tutaj?"
[repek] [To tu znaleziono ciala... byly dwa, naraz]
[repek] [Nie zidentyfikowano, ale to jacys ludzie z Ulicy]
[Johnny] "ciekawe... sprawdze, czy w poblizu sa kanaly"
[Johnny] "przeciez nie niesli ich daleko..."
[repek] [trzy wielkie rury.... odprowadzajace syf z miasta do Puget Sound]
[Johnny] "rury... od razu do zalewu?"
[repek] [A co?]
[Johnny] "czy na trupach widac bylo, ze przebywaly pod woda dlugo?"
[repek] [To nie zalew...to Ocean]
[repek] [Znaleziono je na kracie w jednej z rur... zatrzymaly sie]
[repek] [ryk syreny gdzies daleko...]
[Johnny] "hmmm"
 Johnny drgnal.
[repek] [statek wplywa do portu]
[Johnny] "znalazla policja czy lokalni?"
[repek] [lokalny zaklad oczyszczania]
[repek] [jak sie wylot czasem zatka to oczyszczaja - mieli obchod]
[Johnny] "ciekawe gdzie maja siedzibe..."
 Johnny przyglada sie kracie. Duze oczka?
[repek] [zlazisz na dol... smrod straszny... przenika cie calego... nie da 
        sie przecisnac, ale troche pracy palnikiem...]
[Johnny] "szlam? syf? przygladam sie... moze cos zostalo?"
[Johnny] "moze im sie w gownie babrac nie chcialo, ja i tak juz smierdze"
[repek] [szlamu kupa, smiecie, rozpuszczajacy sie snieg, scierwa szczurow... 
        tyle.]
[Johnny] "milusie"
[Johnny] "dosyc Msciciela na razie"
 Johnny wdrapuje sie na gore.
[repek] [smrod ciagnie sie za toba jak przeklenstwo]
[Johnny] Lokalni z oczyszczania poinformowali policje oczywiscie?
[repek] [tak]
 Johnny sciaga kurtke.
[repek] [zimno]
 Johnny spada do domu. Prysznic.

 #dom#
[repek] [cieplo]
[Johnny] ciuchy do pralni...
[repek] [telefon]
 Johnny wyciaga komorke (mam?) jak jest w wannie.
[Johnny] [odbieram]
[Johnny] - Pizza Hut.
[repek] *kobiecy glos, mloda dziewczyna*
[repek] - Johnny?
[Johnny] - Tak, i do tego Cole?
 Johnny lezy w wannie.
[repek] - Johnny?
[Johnny] - Pewnie, i do tego dwie cole?
[repek] - Johnny? Mam do ciebie sprawe panie Johnny...
[Johnny] - Z kim rozmawiam?
[repek] - Rhonda.,,,
[Johnny] - Bo mi detector nawalil
[Johnny] - Co to za sprawa?
[repek] - Rhonda Ramirez... prowadze radio...
[Johnny] (plusk wody)
[Johnny] - Znam fajny kawal o radio, ale przy innej okazji...
[Johnny] - Wiec coz to za sprawa, pani Ramirez?
[repek] - I slyszalam, ze cos sie tu ostatnio krecisz, a sieciarz w naszej 
          okolicy to dziwny widok...
[repek] - zapewne cos sie dzieje...
[Johnny] - Poszerzam swoje horyzonty
[repek] - A ja lubie byc na biazaco
[Johnny] - I ja rowniez. Ale jeszcze smierdze ta cala sprawa
[repek] - Hm... moge ci zaplacic... inni pewnie tego nie zrobia.
[Johnny] - Placic? Sure
[Johnny] - Rozumiem... hm...
[Johnny] - Mozemy sie spotkac
[repek] - Jesli chcesz...
[repek] - Pit of Hell, 9-ta ulica, za godzine?
[Johnny] - U Jo? Spoko, ale wlosy bede mial jeszcze mokre :-) Nie lubie suszyc.
[Johnny] - Bede.
[repek] [cieplo]
[Johnny] - Zamowienie przyjete, dostawa pizzy za godzine.
 Johnny smieje sie dzwiecznie.
[repek] - :-)
[repek] [lub jak inaczej mozna przedstawic najpiekniejszy usmiech dziewczyny]
[Johnny] [na pewnoe nie ascii-artem :-)]
[Johnny] *pstryk*
 Johnny odstawia telefon i szybiej sie myje...
[repek] [smrod odplywa tam skad przylazl]

 #Pit of Hell#
[repek] [bezpiecznie]
[Johnny] - Hej, Jo!
[repek] - Witaj maly...
[Johnny] - Where 'ryou goin' with that gun in your hand ? :-)
[repek] - Jak leci sieciarzu,,, nie czesto odwiedzasz nasze mieso...
[repek] [Jo usmiecha sie szczerze]
[Johnny] - Nalej coli, Jo... cos ci opowiem
[repek] [Jo leje cole]
 Johnny rzuca okiem czy jakas panienka tu jest, Rhonda.
[repek] [Jeszcze nie]
[repek] - byle nie dowcip...
[Johnny] - To nie dowcip, szczera prawda! Sluchaj:
[repek] - Slucham...
[Johnny] - Mrowka i slonica bredzlowaly sie cala noc...
[Johnny] - Rano mrowka wstaje, przeciaga sie i patrzy: slonica lezy martwa. 
           Z wyczerpania.
[repek] [Jo poleruje szklaneczki, reka skrzypi]
[Johnny] - Mrowa zabiera sie do kopania grobu lopata i mowi: "
          tak, noc przyjemnosci i cale zycie kopania"
 Johnny smieje sie szczerze.
[repek] [Jo smieje sie szczerze]
 Johnny upija lyk coli.
[Johnny] - Zaraz bedzie tu pani z radia.
[Johnny] - Robie sie popula...
[repek] - Hej, ty pewnie jestes Johnny?
 Johnny odwraca sie.
 Johnny wstaje.
[repek] - Jo, nalej cos...
[Johnny] - Witam, Johnny, Pizza Hut Company.
[repek] [20, czarne wlosy, dlugie, jak z playboya, ale wzrok maltukiej 
        dziewczynki]
[repek] [usmiecha sie rzedem rownych, bialych zebow]
 Johnny usmiecha sie serdecznie.
[repek] - Rhonda Ramirez, 7.62 FM.
[Johnny] "nareszcie ktos, kto do mnie nie powie "szczeniaku""
[Johnny] "zeby... ciekawe, czy implanty"
[Johnny] - Moze usiadziemy tam?
[Johnny] (wskazuje stolik pod schodami)
[repek] - Siadaj, Johnny... Johnny jak?
[Johnny] - Johnny Traffic
[repek] [siada sobie, zaklada noge na noge]
[Johnny] "ufff!"
[Johnny] "dziekuje..."
[repek] - Traffic? a myslalam, ze kazdy Johnny to Tylko Johhny...
[Johnny] - Nie jestem kazdy
[repek] - Wiem, ze nie jestes...
[Johnny] - Tak?
[Johnny] - 7.62 FM?
[repek] - tia... nie mamy jeszcze nazwy
[repek] - Wiec jest kaliber
[Johnny] - Amerykanskie nazwiska gowno znacza, a brazylijskie, Ramirez?
[repek] - hiszpanskie...
[Johnny] - Dla mnie moze byc i polskie... Imie za to masz ladne.
[Johnny] - Jak sie je skraca? Rho?
 Johnny wypija lyk coli.
[repek] - Dzieki... nie skraca sie...
[repek] - Powien wprost: czego szukasz i jak duza to afera?
[Johnny] - Dobrze... wiec afera na razie niewielka... chociaz sie robi. Dzieki 
           mnie.
[Johnny] - I zupelnie nienowa. Stara.
[repek] [pije sobie swojego drinka i patrzy sie na ciebie z rosnacym 
        zainteresowaniem]
[Johnny] - Zatoka. Dwa trupy. Mowi tobie to cos?
[Johnny] "Te nogi... ech. Za dlugo wloczysz sie sam, Johnny."
[repek] - Nie... trupow tu duzo.
[Johnny] - Wlasnie. Niewielu by zwrocilo na to uwage...
[repek] [ona jest zajeta, cos ci mowi]
[Johnny] - Gdyby nie sposob, w jaki zgineli.
[repek] [takie laski nie wlocza sie same]
[repek] - Tak?
[Johnny] "moze ma brata?"
[repek] - Wiele juz widzialam...
[Johnny] "hehe"
[repek] [a moze goryla?]
[repek] [hehe]
[Johnny] - Zapewne...
[repek] - Nie pora na opowiesc o sobie... co masz zamiar zrobic?
[Johnny] - Dorwac faceta, ktory ludziom wyrywa serca.
[Johnny] "I znalezc kobiete, ktora wyrwie moje serce, he"
[Johnny] - Prawda, ze umiem tworzyc atmosferke?
[repek] [albo sprzeg podczas sieciowania]
[repek] - Atmosferke?
[repek] [nie, nie mogla pociagnac nosem...]
[Johnny] - Ale tak to wyglada... dopiero zabieram sie do pracy, a juz 
           przeprowadzam wywiad
[repek] - Aha... coz. Mam dla ciebie taka oferte.
[Johnny] - Zamieniam sie w... sluch
[repek] - Szukasz, znajdujesz, dzwonisz, naglasniamy.
[Johnny] "Zaloz noge na noge... jeszcze raz... prosze. Zgodze sie wtedy"
[Johnny] - Hm...
 Johnny popija lyk coli.
[repek] [nic z tego... jest jej wygodnie]
[Johnny] - To dobra bron, wiesz.
[repek] [wlazi do knajpy jakis chlopak]
[Johnny] - Daj telefon... to prywatny?
[repek] [staje za nia,,, caluje ja w szyje...]
[repek] - witaj Philipie... to Johnny...
[repek] [ks?]
 Johnny spoglada na niego z usmiechem. Nieszczerym.
[Johnny] - Zgaduje, ze pan Ramirez? Brat? :-)
[repek] [Philip jest wyraznie rozluzniony... siada sobie spokojnie kolo was, 
        zamawia cos...]
[Johnny] "Dupek"
[repek] ] Nie... *smieje sie*
[Johnny] - Cos sobie przypomnialem... stary kawal.
[Johnny] - Tulipan do Rozy: Ach, plone do ciebie. Roza: Ja tez juz nie moge... 
           Tulipan: Kurwa, kiedy przyleca te pszczoly?!
[repek] [wymieniaj spojrzenia pelne obawy, troski, uczucia... nie wiesz... 
         nie znasz tych pojec tak dobrze]
 Johnny smieje sie niepewnie.
[repek] - A wiec?
[Johnny] - Oczywiscie, ze sie zgadzam...
[Johnny] - Przyda mi sie twoja... wasza pomoc.
[repek] - Cieszes sie... to moj numer [podaje wizytowke]
[repek] - nasza? to raczej niemozliwe... zreszta - zalezy jaka.
[repek] [widzisz samurajski miecz przy pasie Philipa]
[Johnny] - Wlasnie, zalezy... nie wiadomo co sie wydarzy...
[repek] [i ksztalt srutowki w torbie na ziemi]
[Johnny] "niezly ma sprzet... on tez :-)"
[repek] [Tia... ale nie na twoja kieszen]
[repek] [ona tez]
[repek] - Raczej nie jestesmy w stanie ci pomoc... ja mam radio, a Philip 
          swoje interesy
[Johnny] "Swoje interesy. Liczba mnoga?"
[Johnny] "hehe"
[Johnny] - Rozumiem. Radio moze pomoc na swoj sposob.
[Johnny] - Musze leciec...
[Johnny] - Pizza stygnie (wink)
[repek] [Bezpiecznie zamyka sie za toba...]
[Johnny] - Johnny. Po prostu Johnny.
[repek] [zimno sie otwiera]
[Johnny] "rrwa, taka laska..."
[Johnny] "ks"
[repek] [kc?]
[Johnny] "kk - kwestia kieszeni"
 Johnny jest wybity z rytmu. Lekko.

 #Tam gdzie smrod ciagnie...#
[Johnny] "tia"
[Johnny] "smrod: re"
 #Studzienka#
[repek] [w dol - ciemnosc... chlupot wody]
[Johnny] "pieknie"
 Johnny zapala zegarek.
[Johnny] blady blask zielonkawy
[Johnny] "zielono... jak cale to gowno"
[repek] [I stoisz po kostki w scieku, aparat fotograficzny na szyi, 
        noz w kieszeni... dusza na ramieniu]
[Johnny] "lepsza bron? aparat? noz? dusza?"
[Johnny] "Msciciel idzie. Po kostki w scieku"
[repek] [2 w nocy...]
[Johnny] "Niech ktos mi zrobi zdjecie! No, niech robi!" haha
[repek] [smiech mrocznych bogow] 
Johnny patrzy w przod. I w tyl.
[repek] "A ja za nia - tak jak moge"
 Johnny wyciaga komorke.
[repek] [brak sygnalu]
[Johnny] "no tak"
[Johnny] "komorka smrodku nie znosi"
 Johnny idzie przed siebie...
[repek] [idziesz... kanalami, sciekami, rurami...]
[Johnny] "lewo, prosto, prosto, lewo, prosto, prawo..."
[repek] [czego szukasz... sam nie wiesz... moze jakiegos skurwiela? a moze 
        i nie... jest cos co cie pcha do przodu, ale jest i cos innego...
[repek] [co kaze ci sie wracac.. ale idziesz... moze po prawde?]
[repek] [gdybys wiedzial to bys pewnie zawrocil...]
[Johnny] - A czy kazdy facet ma kutasa? (na glos)
[Johnny] "co ja chrzanie?"
[Johnny] "msciciel?"
[repek] [ale odpowiada ci nie tylko echo...]
[repek] [jakies glosy.,.. echa z oddali...]
[Johnny] - Wwsiada do busu skin...
[repek] [ktos cos krzyczy... ]
[Johnny] - Www srodku bababacia...
[Johnny] "gdzie? co? jak?"
[repek] [gesia skorka na plecach mimo, ze glos ledwie slychac...]
[Johnny] - Mowiwi do niego... ty po chemioterapi...
[repek] [i w bucikach ortopedycznych?]
[Johnny] "tak... echo zna moje dowcipy..."
[Johnny] "ide tam...
[Johnny] ...po co? Msciciel"
[repek] [A czyjs glos cie przyzywa...]
 Johnny idzie za glosem. Pieprzony Staroswiecki...
[repek] [zaczynasz rozrozniac slowa, ale sa wymawiane w nieznanym jezyku... 
        sens pozostaje nieznany]
[Johnny] "Cholerni maniacy"
 Johnny idzie wolniej...

[repek] [blysk lampy, flesz... cholera nie wylaczylem!,,,klik pstryk klik... 
        pstryk./... Lapac go! Uciekac ! Uciekac!]
[repek] [huk krokow za toba...]
 Johnny zwiewa!
[Johnny] "prosto, prosto...
[Johnny] lewo, prawo...
[Johnny] zaulek, wroc!
[Johnny] lewo, prosto...
[repek] [wiatr w uszach i zatykajacy smrod w plucach]
[Johnny] "wyzej nogi, chlupot..."
[Johnny] "prawo, prosto... gdzie ja jestem?"
[repek] [biegniesz,,, na oslep... przerwracasz sie.... aparat w dloni... 
        noz w drugiej...]
[Johnny] "oddychac..."
[repek] [blask latarek i pochodni za toba... szczury biegna twoim sladem]
 Johnny biegnie dalej...
[Johnny] "kto to budowal? gdzie wyjscie?"
[repek] [gdzies lekki blask z gory]
[Johnny] "lewo, GORA!"
[repek] [latarnia i studzienka]
[Johnny] "drabina..."
[repek] [pniesz sie w gore]

[repek] [goraco]

[repek] [zimno]

[Johnny] "noz do kieszeni, aparat na szyji"
[repek] [chlod nocy i swiatlo latarni...]
[Johnny] "studzienka, zamknac za soba! uciekac..."
[repek] [biegniesz na oslep przez ulice ktorych nie znasz...]
[repek] [taksowka...]
[repek] [zolty pojazd,,, jadacy w twoim kierunku...]
[repek] - Hej... podwiezc cie?
 Johnny wskakuje do srodka.
[Johnny] - Pewnie... z nieba spadles...
[repek] - Do uslug... gdzie jedziemy...
[Johnny] - (DOM! DOM! DOM!)
[repek] - Czyli?
[repek] [czarny sedan, dwa motocykle....]
[Johnny] (nie znam adresu?)
[repek] [pewnie znasz... wiec go powiedz]
[Johnny] (to bylo wlasnie podanie adresu)
 Johnny podaje adres...
[Johnny] - Szybko prosze... dziewczyna czeka...
[repek] [eh... dobra.]
[Johnny] - Bedzie napiwek...
[repek] - Spoko... do Renton? to bedzie pana kosztowac... szczegolnie ze 
         'z postoju'
[repek] - To moja wizytowka... jakby co to prosze dzwonic...
[Johnny] - Ok...
[Johnny] - Jakie jest najszybsze zwierze na swiecie?
[repek] - Moze ta Shiva co za nami jedzie?
[Johnny] - Moze szybciej? "kurwa"
[Johnny] - Ggeppard...
[repek] - Co? jakis problem?
[Johnny] - A najszybszy ptak na swiecie?
[repek] [ryk silnikow z tylu...]
[Johnny] - Ptak Geparda!
[repek] - ?
[Johnny] - Szybiej.... klopoty...
[repek] [ostry zakret, rzuca cie po tyle...]
[repek] [Ryk motocykli, ryk taksowki... ]
[Johnny] - Zgubisz ich?
[repek] - CO? mamy klopoty/... co to za ludzie
[repek] - cholera... ale maja bryki... skad oni takie wzieli? W EVerett?
 Johnny wyciaga komorke...
[repek] [Ten czlowiek zginie.... przez ciebie...]
[Johnny] - Jedz... po prostu jedz...
 Johnny dzwoni do Adamsa.
[repek] [sa szybsi]
[repek] -Przeciez jade...!
[repek] [nikt nie odbiera]
[Johnny] "drzace palce"
 Johnny chowa komorke.
[Johnny] - Zmiana planow.
[repek] [rozciete siedzenie kierowcy...]
[Johnny] - Przyspesz i za rogiem zwolnij...
[Johnny] - Wyskocze...
[repek] [rozciete z tylu...]
[repek] [waska szpara...]
[Johnny] ?
[repek] [ale... wystarczy... jakby po cieciu nozem...]
[repek] [skrytka?]
[Johnny] hm?
[repek] [Mike wysciska z wozu co sie da...]
[Johnny] "kierowca zyje?"
[repek] [zyje...]
 Johnny wsadza palec do siedzenia
[repek] [trzyma sie kurczowo kierownicy jak zycia]
 Johnny trzyma lewa reka drzwi, zaraz otworzy...
[Johnny] - Trzymaj sie, oni mnie gonia...
 Johnny wyciaga aparat...
[repek] - zaczekaj... zwolnie... Jeszcze chwila...
 Johnny przewija film...
[repek] [i ?]
 Johnny wyjmuje film i wklada do siedzenia...
 Johnny wyskakuje.
[Johnny] - Zadzwonie!
[Johnny] - Wiej!

 #Zaulek...#
[repek] [boli cie glowa...]
[Johnny] "podniesc sie, boli, biec..."
[Johnny] "lewo, zgubic ich, brama..."
[repek] [musiales sie uderzyc,,, wstajesz... zawrot glowy... padasz]
[repek] [zimno...]
[repek] [jakies urywki starego snu...]
[Johnny] - Gdy ci kot... przebiegnie droge...
[Johnny] - nie mow ze to pech...
[Johnny] "cooooo? pech?"
[repek] - Hej maly.... prawie ci sie udalo...
[repek] - Ale o wlos...
[Johnny] "kopnij w dupe, urwij noge... Mscicielu"
 Johnny otwiera oczy...
[repek] - Hm... teraz zaplacisz... i nie blagaj o litosc...
[repek] [pare postaci... nie widzisz twarzy,.,, jest ci zimno,, bardzo...]
[Johnny] - Ja.. ja nic...
[repek] [lapia cie... wiaza... cos majstruja przy twoich rekach i nogach...]
[Johnny] - Ja... Tony... Traffic... po prostu Johnny.
[repek] - Moze to cie czegos nauczy... macie film?
[repek] [zaprzeczenie]
[Johnny] "kopnij w dupe, urwij noge... i co teraz mscicielu?"
[repek] - Gdzie film? [zapach perfum, silny]
[repek] - Gadaj!
[Johnny] - Film? No tak...
[Johnny] - Musial mi wypasc... jak wyskoczylem...
[repek] - Bo bedzie bolec... a mozemy to zalatwic szybko...
[Johnny] - A jutro caly swiat o was bedzie wiedzial?
[repek] - bedzie bolec...
[repek] - Ale dla ciebie nie bedzie to juz mialo znaczenia...
[repek] ['gdy podwinie nam ssie noga, uwazamy ze dostalismy nauczke...']
[Johnny] - Ile godzin lezalem nieprzytomny?
[Johnny] - Jezeli wiecej niz 5, macie przesrane a film trafi w odpowiednie 
           rece...
[repek] [wszyscy sie odsuneli...]
[repek] [bol...]
[Johnny] - Aaaaaaaarrrrrrgggaaa!
[Johnny] - Przychodzi baba do leka...aaaaaaaaar!
[repek] [czerwone plamy...... krzyk odbija sie echem po uliczce... ktos ci cos 
        wstrzykuje... nie tracisz przytommnosci...]
[repek] [nie masz reki....]
[repek] - Co?
[repek] - nie slyszalem?
[Johnny] - Wizytowka...
[repek] - Tak...?
[Johnny] - Jak nie zadzwonie, opublikuja te zdjecia...
[repek] - Aha...
[Johnny] - Wizytowka... John Adams...
[repek] - Adams? ciekawe...
[repek] - Co jeszcze?
[Johnny] - Mam cie w dupie! i zolw schowal sie w skorupie...
[repek] [bol... huk rozchodzis sie po zaulku wraz z twoim krzykiem]
[Johnny] - Nieeeeeeeee! Msciciel... (slabnacym).. Aaaaaa
[repek] - Gdzie sie nauczyles tak montowac ladunki? NA wojnie? niezle... 
          musisz mnie tego nauczyc...
[repek] - Podtrzymac mi go... podtrzymac... co...sstracil przytomnosc?
[repek] - Nic z tego?
[repek] - A to pech... dobra, dokoncz zabawe i znikamy... aha... i zadzwon po 
          karetke.

[repek] [zimno... ciemno]
[repek] [wysoko... cieplo]
[repek] [zimno... zimno]
[repek] [jasno...ciemno]

[Johnny] "yellow submarine... kto to spiewal? nie pamietam..."
[Johnny] "za cholere nie pamietam..."
[repek] [ktos lezy obok,,,sni cos, a ty jestes w jego snie...]
[repek] [nic nie widzisz, nic nie slyszysz... ]
[Johnny] "nie chce widziec..."
[repek] [nie mozesz sie ruszyc...]
[repek] [nie mozesz umrzec...cialo jest twoim wiezieniem]
[Johnny] "Yellow submarine... ta melodia..."
[Johnny] "Johnny... po prostu Johnny..."
[repek] [ale mozesz cos przekazac... mysl... slowo...haslo... cos co zostanie 
        przeniesione dalej...]
[repek] [i moze uratuje komus zycie]
[Johnny] "Snij spokojnie..."
[Johnny] "15414"
[Johnny] "Snij spokojniej... niz ja..."
[repek] [noc cie okrywa... on sie zbudzil...]
[repek] [Zostales zywy.... w piekle.]
[Johnny] "Yellow Submarine"
[repek] we are living...
[repek] in the yellow submarine...

[repek] Koniec.




+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
The  Barman,                                          czlonek KNNNSzMPChOChPKiM 
repek@ajax.umcs.lublin.pl
+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

    
===================================================
© 1999 P s y b o r g
Kontakt: webmaster@kronika.rpg.pl