Kronika
Spotkania
Foto
Galeria
Terminarz
Tworczosc
Logi
Informacja o serwisie

Log


Sesja z udzialem Ratmana [Gabriel], szuwara [Jonathan] i repka [Piotr] oraz
pare postronnych osob. Nie bede sie rozwodzil nad postaciami i ich opisem.
Zobaczycie sami. Mistrzem gry jest spec od Swiata Mroku z Lublina ukrywajacy
sie pod nickiem Toread.
Wybaczcie literowki i bledy ortograficzne czy jakies niejasnosci w toku
akcji, byly chwile przerw i lagow... Czytajcie wiec spokojnie, bez
pospiechu.
-----------------------------------------------------------------------------

[Toread] ...........
[Toread] .............
[Toread] ..............
[Toread] .......
[Toread] .
[Toread] .
[Toread] .
[Toread] .
[Toread] .
[Toread] .
[Toread] .
[Toread] .
[Toread] .
[Toread] .
[Toread] .
[Toread] .
[Toread] .
[Toread] .
[Toread] ..
 Toread zaciaga sie.
 Toread patrzy na papierosa.
[Toread] Papieros - troche papieru, tytoniu
[Toread] krotka chwilowa przyjemnosc, niezauwazalna, dla niektorych ludzi jest 
         to tylko czesc ich normalnego zycia
[Toread] pala nawet tego nie zuwazajac 
[Toread] ludzie pelni zycia mogacy szybko podejmowac zmiany
[Toread] pelni zycia i milosci, o ktora u was tak ciezko
[Toread] papieros - mala rzecz - dla was bariera nie do przebycie
 Piotr pali tylko dlatego, aby byc bardziej podobnym do czlowieka... niewiele
 mu to daje... tylko dym. 
 Toread zaciaga sie
[Gabriel] jesli myslicie, ze jest dobrze...to na mur cos sie zjebie, a jesli
 uwazacie, ze jest zle...to bedzie gorzej:-)
[Toread] Nowy Orlean - miasto jazzu i narkotykow
[Toread] wieczny karnawal
[Toread] stoicie na peronie metra
[Toread] jest brudne i smierdzace
 Jonathan szuka jakiegos homelesa
 Piotr patrzy na przelatujace smiecie i stawia kolnierz plaszcza... nie zeby mu 
 bylo zimno... czuje sie jakos nieswojo
[Toread] sciany pokryte sa graffitti , ktore zauwazacie w przeblyskach 
         migajacej zareniowki
[Toread] dookola jest ciemno
 Jonathan przyglada sie postacia ktore stoja niedaleko
 Piotr stara sie sobie przypomniec po co tu przyjechal
 Jonathan tez
[Toread] ((dopiero teraz sie zauwazacie - opiszcie sie sobie!))
 Piotr jest dosc przystojnym brunetem, wlosy krotkie, dobrze ubrany, owiewa 
 go zapach dobrego tytoniu...
 Gabriel jest mlody, wygloda na jakies 19, czarne, dlugie wlosy i blyszczace, 
 ciemne oczy
 Jonathan wysoki ,, silnie zbudowany...wilce rysy tewarzy..... czarn.raczej 
           niezbyt przystojny
 Piotr z wygladu ma 30 lat
[Toread] patrzycie na siebie - widzicie sie po raz pierwszy
[Toread] cisza - panuje calkowita cisza
 Gabriel nie rozglada sie, ma walkmana na uszach i zapala papierosa
[Toread] ((graffiti wygladaja jak obrazy beksinskiego))
 Piotr zastanawia sie co tu robi, z Polskie kawal drogi... mowiono mu ze to 
 mile miasto
[msG from::Toread] po prostu tu jestes a mysl o tym co chcesz
Toread to all - wy tam po prostu sie znalezliscie 
Jonathan stoi w cieniu
[Toread] po chwili..........
[Toread] ............ruch
[Jonathan] u
 Piotr rusza przez peron w stro....
[Toread] tak tam w rogu peronu, rusza sie kupka gazet
 Gabriel nie zwraca uwagi na kupki gazet
 Piotr podchodzi do kupki smieci
 Jonathan chowa sie glebiej w cieniu
 Piotr podnosi gazete i sprawdza date
[Toread] powoli wygrzebuje sie z nich czlowiek
[Toread] jest brudny, stary i zniszczony zyciem
[Toread] ma brudne zle przyciete dlugie wlosy, smierdzi
 Piotr sprawdza date w gazecie i spoglada na faceta
[Toread] ma powybijane zeby, zolte i...
[Toread] .........w przestrachu cofa sie pod sciane
[Toread] ........szukajac w niej oparcia
 Jonathan podnosi gazete lezaca najblizej jego
[Jonathan] tj. niego
 Piotr patrzy na czlowieka z litoscia
[Toread] patrzy na was w przerazeniu
 Piotr nie wie czego sie ten czlowiek boi,,, 
 Jonathan przyglada sie czlowiekowi
 Jonathan upewnia sie czy czlowiek jest sam
[Toread] cisza
 Gabriel rzuca papierosa i zdejmuje sluchawki z uszu
[Piotr] czlowiek: [english] czy dobrze sie pan czuje?
[Toread] panuje cisza przerywana tylko jego przyspieszonym oddechem
[Toread] taaaak, ale karnawal, ppprrroooosssze nie robcie mi nic zlego, iii 
         ttaak niiiic niee mmmamm - odpowiada
 Piotr podchodzi do czlowieka... nic ci nie zrobie. jaki karnawal?
[Toread] po chwili zaczyna powoli cofac sie w ciemnosc
[Toread] mija sekunda
[Toread] i.........
[Toread] rzuca sie do panicznej ucieczki
 Piotr wzrusza ramionami
 Piotr nie potrafi zrozumiec niektorych ludzi... biedny facet...
 Piotr rozglada sie po peronie i rusza na zewnatrz
[Toread] ((slyszycie jeszcze tylko jego kroki -  po chwili znowu zapada cisza))
[Toread] nic nie mowicie do siebie
[Toread] jest cicho
[Toread] ((WIDZICIE SIE PO RAZ PIERWSZY))
 Piotr wychodzi na zewnatrz stacji
[msG from::Toread] ciekawe jak?
[msG to::Toread2] a jaki w tym problem?
[msG from::Toread] nie widac wyjscia - tylko peron
[Toread] po chwili jarzeniowka przygasa i przez sekunde a moze wiecznosc nie 
         widac juz nic
[Piotr] ej... co jest? nawet swiatlo to nie dziala?
[Piotr] pieknie...
[Toread] po "jakims czasie swiatlo wraca, nie wiecie ile czasu minelo
[Piotr] toread: czy ja cos mowie? chce wyjsc na zewnatrz, wynajac pokoj w 
        hotelu
[Toread] slychac huk jadacego metra
[Toread] na stacje zajezdza jeden wagon
 Piotr czeka az ktos wysiadzie
[Toread] nikt nie wysiada
[Piotr] ... a niech to...
[Toread] wagon jest pusty
[Toread] stoi
 Piotr podchodzi do wagonu
 Piotr zaglada do srodka
[Piotr] nie ma nikogo?
[Toread] nie
[Piotr] hm... wsiadam sobie i siadam...
[Toread] ok
 Piotr wyjmuje swoj noz, patrzy na ostrze i chowa z powrotem za pasek
 Piotr czeka... ma cala wiecznosc.
[Gabriel] tia
[Toread] drzwi zamykaja sie
 Piotr siedzi w wagonie i czeka az ten ruszy, jest mu chwilowo wszystko jedno, ma ochote sie powloczyc.
 Gabriel nie wie co robi:-)
[Toread] wjezdzacie w ciemnosc
[Toread] znowu to dziwne uczucie jakby czas sie zatrzymal
[Toread] jest calkowicie ciemno
[Toread] czas traci znaczenie
[Piotr] tak jak zwykle...
 Piotr wyjmuje tyton i fajke... chwila glupiej radosci.
[Toread] wjezdzacie na kolejny peron,
 Piotr konczy nabijanie
[Toread] jest tak samo pusty
[Toread] do przedzialu wsiada tylko jedna osoba
[Piotr] toread; jakies schody?
[Piotr] toread: drogi ewakuacji?
[Toread] nie widzicie (jestescie w wagonie)
[Piotr] toread: czy tylko peron we wszystkie dwie strony?
 Piotr nie wylazi z wagonu... konczy nabijanie fajki i zapala ja...
 Piotr gasi szybko zapalniczke.
[Toread] jak mowilem do przedzialu wsiada kobieta
[Piotr] kobieta?
 Piotr sledzi sluchem kazdy jej krok nie zaprzestajac palenia
[Toread] jest ubrana w mundurek kobiety interesu
[Toread] ma surowy tym urody
 Gabriel wlacza walkmana....
[Toread] mowi z niemieckim akcentem
[Piotr] o,,, i jeszcze cos mowi?
[Toread] witam panow - nazywam sie Hermenegilda,
 Piotr wypluwa kolka dymu
[Toread] ((pociag rusza))
 Piotr patrzy ze zdziwieniem na HEREMENEGILDE
[Toread] jestescie mi potrzebni
[Piotr] - witam pania - [po niemiecku]
[Toread] ooo ktos zna moj jezyk
[Piotr] - ja? to znaczy... nie wiem o co pani chodzi... -
 Gabriel wylacza walkamana....
[Toread] to milo z pana strony piotrze
[Jonathan] - serdecznie witam- po rumunsku
[Piotr] - a tego tam to nie znam -
[Gabriel] bry...
[Toread] wiem ze sie nie znacie - zostaliscie prze ze mnie wybrani do pomocy
[Piotr] - pio... - [urywa w pol slowa]
[Gabriel] aha, i,.....?
[Piotr] - chwila, chwila, cos mi sie tu nie podoba... -
[Piotr] - wybrani? ja? to znaczy my? -
[Toread] co piotrze?
 Piotr smieje sie do siebie w duchu.... ale dziwni ludzie sie to zdarzaja w 
 tych Stanach...
 Piotr rzadko jest czyms rozbawiony, slucha wiec z ciekawoscia
[Toread] ((powoli dojezdzacie na stacje))
[Piotr] - alez nic nic... slucham pania, sluga unizony... -
 Jonathan wyglada za okno i sprawdza gdzie jestesmy
[Toread] nie badz smieszny, nie jestes jeszcze moim sluga, na to nie zasluzyles!
[Piotr] - aha... w porzadku. O co chodzi jesli mozna wiedziec? Jeszcze nie 
        zalozylem tu kancelarii... -
[Toread] ((dojechaliscie na peron - jest pelen ludzi i swiatla)
 Jonathan pyta sie cichutko gabriela gdzie jedziemy ?
[Gabriel] jonathan, nie mam pojecia
 Piotr patrzy pytajaco na kobiete
[Toread] tu wysiadamy moi kochani
[Piotr] - wyjasni mi pani, dlaczego? wlasciwie to mi nie po drodze, ale...... 
        tak jest! -
[Toread] ((wysiada i udaje sie w strone wyjscia
[Jonathan] - dokad zmnierzamy jesli mozna wiedziec - i patrzy na Hermelegilde
 Piotr wstaje i rusza za kobieta... chowa fajke
 Toread zaciaga sie
 Gabriel powoli wstaje i gadajac do siebie pod nosem wychodzi
 Jonathan wstaje poprawia plaszcz i rusza za kobieta
[Piotr] jonathan: co sie glupio pytasz mlokosie... ruszaj sie... nie slyszales? 
        zostales wybrany.
[Piotr] jonathan: a jak ktos zostaje wybrany, to sie nie pyta glupio...
[Toread] nikt z was nie zostal wybrany, po prostu tylko wy odpowiedzieliscie
 Jonathan spoglada na zegarek ktora godzina ?
 Gabriel chyba zrezygnuje, nie bedzie mi jakas auslenderka rozkazywala
[Piotr] - alez tak, oczywiscie... - [z pelnym przekonaniem]
[Toread] ((jezeli idziecie za nia to wychodzicie na zewnatrz
 Gabriel idzie....
 Jonathan przystaje na chwilke i pzyglada sie wszystkim
[Toread] na ulicy trwa karnawal, jest ful ludzi ona czeka na was
 Jonathan idzie ... za reszta
 Piotr trzyma teczke pod pacha i rusza w jej strone... cos sie w nim obudzilo... 
 dziwne uczucie...
[Toread] jezeli macie jakies pilne sprawy do zaltwienia to lepiej zrobcie to 
         teraz
[Piotr] - pilne sprawy? zalatwilem je daleko stad... tu ucieklem... nie mam juz 
        spraw. -
[Toread] wiec chodzcie do mnie
[Toread] tam wam wszystko wyjasnie
[Toread] ((dochodzicie do jej domu))
[Toread] mieszka w uptownie
[Piotr] uptownie?
[Toread] ma bardzo przestronne mieszkanie na 20 pietrze
[Piotr] aha,,, jasne
[Toread] ((uptown - najbogatsz dzielnica miasta
 Piotr wchodzi do mieszkania i spokojnie staje przy drzwiach
[Toread] tak oczywiscie z lokajem
[Gabriel] gburowate babsko
[Toread] ona podchodzi do okna i odslania dlugie ciezkie zaslony
[Gabriel] zeby tak wypadla z tego 20 pietra
[Gabriel] ooo, chce wypasc? :-)
[Toread] odslania je
[Toread] ((widac cala panorame no))
 Jonathan  rozglada sie  dookola  i stara sie nie jekac z podziu ... pochodzi z ulicy
[Gabriel] a na glos mowie: pani otworzy okno, szkoda szyby
[Toread] siadz gabrielu
[Toread] wszyscy siadzcie wygodnie
[Toread] i posluchajcie
[Toread] pomozecie mi
[Toread] bo po to was tu zaprosilam
 Jonathan rozglada sie po pokoju
 Piotr stoi jak zauroczony
 Gabriel rozwala sie na najwiekszej rzeczy do siedzenia...
[Toread] ((pokoj jest ogromny i bardzo dobrze urzadzony, sa tam stoly krzesla 
         itd
 Piotr siada gdzie na krzesle
[Toread] nie interesuje was cel tej pomocy?
[Gabriel] tak
 Jonathan siada na krzesle przy stloe
 Piotr slucha... chetnie by sie dowiedzial
[Toread] pomozecie mi w zdobyciu wladzy nad tym miastem
 Jonathan patrzy na kobiete z uwaga
 Piotr nawet nie drgnal.
 Gabriel zaczyna gadac do siebie:-)
 Piotr pyta sie kobiety:  - jak? -
[Gabriel] tak, oczywiscie, to ma byc to miasto...tylko? ja moge zalatwic wladze 
          nad swiatem,..tylko zadzwonie
 Jonathan przyglada sie wszystkim po kolei
[Toread] pogadacie z kims, potem moze go zabijecie?, ale na razie musicie
         tylko z nim pogadac
[Gabriel]  kim?
[Gabriel] z....
[Toread] sami zobaczycie
[Toread] (zapala paierosa, znow robi sie ciemno))
 Jonathan mysli ze nie zalezy mu na wladzy .. a do kobiety  odczuwa antypatie
[Piotr] - aha... pogadac, to moge zrobic -
 Piotr nie chce wladzy absolutnej, ale pewna jej czastka moglaby mu pozwolic 
 wyrownac stare rachunki... pare smierci, ktore musza byc pomszczone...
[Gabriel] zadam male pytanie
[Gabriel] a co my bedziemy z tego mieli?
[Toread] widac tylko ogien papierosa - a co chcecie?
[Piotr] - ja nic nie chce, nic jeszcze nie zrobilem. jak juz zrobie, to 
        przedstawie zadania... -
[Toread] ok
[Jonathan] napewno nie wladze
[Toread] wiec do zobaczenia
[Piotr] - tak... -
[Gabriel] vaya con diablo

[Toread] ((znajdujecie sie na dachu wierzowca , na krzeselku z boku siedzi meszczyzna ubrany w bialy garnitur))
[Toread] o witam panstwa co panow do mnie sprowadza?
[Piotr] - chcielismy porozmawiac -
[Toread] o to swietnie
[Gabriel] hm, tak....pogadac....( a w myslach 'a potem moze zabic')
[Toread] bardzo lubie rozmawiac
[Toread] o czym porozmawiamy?
[Piotr] - jak sie pan nazywa, bo nie dane mi bylo uslyszec? -
[Toread] ja joahim jak chce , a jak nie to nie czyz to nie cudowne?
[Piotr] - aha, Piotr. Bardzo mi milo... -
[Toread] mi tez
[Piotr] - sprawa jest taka... musi nam pan pomoc... -
[Toread] panowie sie czegos napija?
[Piotr] - nie pije, dziekuje...-
[Toread] no coz , a reszta?
[Jonathan] - ja tez dziekuje -
[Gabriel] ja tez, dziekuje
[Toread] coz robicie u mnie?
[Toread] tak rzadko miewam gosci
[Gabriel] nie mam pojecia....
[Gabriel] ja tez
[Jonathan] - moze jednak napil bym sie czegos co mogl by mi pan polecic
[Toread] no coz ale cos was musielo sprowadzic do mnie
[Gabriel] pewnie dlatego, ze nikt nie wie gdzie mieszkam:-)
[Piotr] - no wiec tak... jestesmy tu bo chcemy aby nam pan pomogl -
[Piotr] - a raczej osobie, ktora nas wyslala -
[Toread] pan chce kawe, cherbate, drinka?
[Toread] a w czym?
[Jonathan] - hmmm... nie  mysle ze jednak nie skorzystam...
[Toread] jak pan chce
[Toread] wiec kto was przyslal?
[Piotr] -  kto? ktos. -
[Piotr] - oferujemy panu wspolprace, w zamian za panskie uslugi otrzyma pan 
        spore profity -
[Toread] chyba profity mnie nie interesuja
[Toread] ale moge pomoc
[Toread] ale komu?
[Gabriel] piotr, hm, Macki?
[Gabriel] :-P
[Piotr] - nam -
[Gabriel] tia....
[Toread] komu to niby mam pomoc i w czym?
 Jonathan mysli ze niepotrzebuje pomocy
[Piotr] - w przekonywaniu ludz... tak ludzi, aby staneli po naszej stronie -
[Toread] moge to zrobic - a jaka jest ta wasza strona?
[Piotr] - coz... niech pan spojrzy na to miasto...-
[Toread] tak - to niewatpliwie no
[Piotr] - jest... ladne, tak, raczej ladne, ale duzo to nieporzadku i nieladu -
[Jonathan] - jak w kazdym miescie
[Piotr] - ktos musi tu troche uporzadkowac... a wlasnie my to zrobimy -
[Toread] czy ja wiem, jest tu nielad jak chce, a jak nie chce to 
         go nie ma - czyz to nie cudowne?
 Gabriel zdecydowanie jest za malo poinformowany....
 Jonathan tez
[Piotr] - cudowne? -
[Toread] tak cudowna
[Toread] oops - cudowne
[Piotr] - hm... nie chcialby pan, aby ktos czasem pana wyreczyl? -
[Jonathan] - zaiste cudowne -
[Toread] nie chyba nie,
[Jonathan] - dlaczego ? -
[Toread] ale mowiliscie ze ktos was przyslal, kto to jest
[Piotr] - sa inne miasta, dla ktorych moglby pan zrobic to samo... -
[Toread] inne miasta mnie nie interesuja
[Toread] lubie to
[Piotr] - zapewne pan wie jesli twierdzi pan, ze wszystko sie dzieje tutaj 
        wedle pana woli....-
[Jonathan] - ktos ale jak nie chce to i nie ktos czyz to nie codowne
[Toread] nie tylko wtedy gdy chce, ale nie dzieje sie tak, gdy nie chce
 Piotr stara sie nie zwracac uwagi na reszte towarzyszy
[Jonathan] uppps cudowne
[Toread] ........dlaczego nic nie mowicie - przeciez przyszliscie porozmawiac
 Jonathan przsluchuje sie rozmowie
[Piotr] - a czy to takie wazne? dla kogo pracujemy? -
[Toread] w zasadzie to nie
[Toread] ale fajnie wiedziec
[Piotr] - wiec? nie zawsze musi byc kawior.... dowie sie pan w swoim czasie -
[Toread] wiem ze sie dowiem
[Toread] ale bardzo by to nam ulatwilo rozmowe
[Piotr] - panu moze tak... nam moze nie....-
[Toread] wam chyba tez tak
[Piotr] - my przyszlismy tylko po odpowiedz... zgadza sie pan czy nie? 
        to taki strzal w ciemno... jak wyjscie w pokerze przed wymiana kart -
 Toread usmiecha sie
[Toread] zgadzam sie na co?
[Piotr] - pomoc nam jesli tego bedziemy od pana chcieli... -
[Toread] abyscie dali wladze nad miastem hermenegildzie?
[Piotr] - ja to powiedzialem? -
[Jonathan] - kim ona wlasciwie jest ?
[Toread] widzicie ona nie moze jej dostac
[Jonathan] - dlaczego nie mmoze ?
[Piotr] - myslalem ze jest pan czlowiekiem interesu... -
[Gabriel] hm, wlasnie, dlaczego nie moze?
[Toread] tak piotrze moge wam w tym pomoc
[Piotr] - ale... -
[Toread] bo ona jest moja, hmm siostra
[Piotr] - ale...? -
[Gabriel] aha, poza tym mi sie nie podoba....
[Jonathan] - bylby pan laskaw  mi wyjasnic dlaczego hermelegilda nie moze 
[Toread] jest  tym czym ja nigdy sie nie stane, a ja jestem tym czym ona 
         bardzo chce byc, ale jest to dla niej niemozliwe
[Piotr] - aha. -
 Toread staje sie smutny
[Jonathan]  co dokladnie jest  dla niej niemozliwe ?
[Piotr] jonathan: ale jestes glupi
[Toread] ona jest moim zlym odbiciem gabrielu
[Piotr] - to pewnie dlatego nas wybrala... w sam raz pasujemy -
[Toread] tak jak i wy macie swoje o ktorych nie wiecie
[Jonathan] - tak i caly czas z nim walczymy--....-
[Piotr] - moje zle odbicie? tak... na pewno takie istnieje, biedny swiat -
[msG from::Toread] slyszysz w glowie - jestes juz blisko jeje idealu - 
                   uwazaj na siebie
[Toread] ale na mnie juz czas
[Gabriel] zawsze myslalem, ze to ja jestem tym gorszym odbiciem, biedny swiat
[msG to::Toread] ja? chyba tak... kiedys wiecej myslalem o ludzaich... a teraz... 
                 chce czegos dla siebie
 Piotr wstaje
[Piotr] - nie dales jednoznacznej odpowiedzi -
[Piotr] - ale moze wolisz gdy to tak wyglada -
[Toread] gabrielu, piotrze , jonathanie niedlugo nadejdzie kres waszej 
         podrozy, czas na kolejnego przewodnika
 Toread on zapala papierosa
[Toread] na chwile robi sie ciemno
 Piotr wyczuwa pod plaszczem rekojesc...
 Piotr czeka spokojnie
[Toread] podchodzi do krawedzi
[Toread] i........
 Jonathan wstaje z krzesla i odchodzi dwa kroki do tylu
[Toread] skacze
[Toread] jego papieros zostaje na budynku
[Toread] pali sie jeszcze
[Toread] po cwili gasnie
 Jonathan podbiega do krawedzi i patrzy w dol
[Gabriel] hm, dziwny gosc....
[Toread] widzisz jak wlasnie rozbryzguje sie na chodniku
[Toread] papieros gasnie
[Piotr] - dziwny? -
[Toread] budynek zaczyna sie trzasc
[Piotr] - moze i tak... zginal? -
[Toread] i opadac
[Gabriel] hm?
 Piotr lewituje w powietrze
 Jonathan przmienia sie nietoperza
[Jonathan] tj. w nietoperza
[msG from::Toread] ale mimo to i tak obnizasz sie z budenkiem
[msG to::Toread] argh...
 Gabriel stoi i muczy po nosem, qrwa, skad oni znaja takie sztuczki
[Piotr] to musi byc juz wyzszy stopien wtajemniczenia
[Toread] troche kojarzy wam sie to z proteanem [pol. transformacja]
[Toread] jest znow ciemno
[Toread] po chwili mrok rozjasnia swiatlo latarni
[Toread] stoicie w parku
[Toread] pieknym parku
[Toread] jest caly zielony
 Piotr rozglada sie za ptakami
[Toread] i pelen zwierzat
 Toread sa ptaki
 Piotr nienawidzi ptakow 
 Jonathan rozglada sie za ludzmi
[Toread] ludzi nie ma
[Toread] po chwili podchodzi do was piekna naga kobieta
[Toread] nareszcie dotarliscie
 Gabriel zdezorientowany: who is she?
 Piotr patrzy obojetnie na kobiete
[Toread] jest piekna, naga, ma dlugie czarne wlosy, idealna figure
[Jonathan] - kim jestes ?
[Piotr] - tak, nareszcie -
[Piotr] - idziemy? -
[Toread] jestem parkiem, a park jest mna
[Piotr] - co nam pokazesz pani? -
[Gabriel] hm, wole park sztywnych
[Toread] jestescie tu wolni, mozecie robic co chcecie
[Toread] bez zakazow narzuconych wam z gory
[Piotr] - jezeli to twoj park, to pozbadz sie tych ptakow, kto wie co
        moga zrobic...?
[Toread] jezeli chcesz
[Toread] - ptaki znikaja
[Gabriel] jak moga zniknac ptaki to ja chce ludzi
 Jonathan  zastanawia sie jak duzy ten park jest
[Piotr] - nie sadze abysmy byli wolni -
[Piotr] - a jesli chcemy wyjsc z parku? -
[Toread] ah piotrze jestescie, tak dlugo jak jestescie w moim parku
[Toread] jezeli wyjdziecie nie bedziecie wolni
[Piotr] - no wlasnie... widzisz... to tak jak slowo 'wolnosc' napisane na 
        kartce w kratke -
[Toread] zrzuccie kajdany czlowieczenstwa
[Piotr] - kajdany czlowieczenstwa? -
[Toread] tak, te ktore zakazuja wam byc wolnymi
[Piotr] - a kto nas uwiezi poza parkiem? -
[Toread] wasi starsi, ksiazeta, justicarowie
[Piotr] - oni? przeciez jestesmy wolni... polujemy kiedy chcemy... -
[Jonathan] - tu tez nie jestesmy wolni jezeli nie mozemy z tad wyjsc
[Toread] alez mozecie
[Toread] ale stracicie wolnosc, ja pozbawie was waszych lekow, przesadow
[Piotr] - krwi nam nie odbiora... musieli by wybic ludzi... i zwierzeta -
[Jonathan] - czy jestesmy tu jedynymi wampirami ?-
[Piotr] - mowisz jak moi najwieksi wrogowie... -
[Toread] ale zakazuja wam szczerosci, nie mozecie byc tym czym jestescie
[Jonathan] - poza tym jestesmy tu uzaleznieni od ciebie..-
[Piotr] - widzisz... ja nie chce byc jednym ze zwierzat w twoim parku -
[Toread] nie jestes piotrze
[Jonathan] - ja tez nie
[Toread] powiedz czego sie boisz
[Piotr] - alez stane sie nim... -
[Jonathan] - wszyscy sie staniemy -
[Toread] nie w moim parku
[Toread] tu jestescie po prostu wampirami, jak wszyscy tu
[Piotr] - ide... nic tu po mnie... jestem potrzebny paru osobom...-
[Jonathan] - a czym zesz jest ten twoj park -
[Jonathan] - - jak nie wiezieniem dla slabych? -
 Gabriel idzie z piotrem
[Toread] jezeli chcesz piotrze
[Toread] pamietajcie co tracicie
[Piotr] - nie chce, ale musze... tak mi sie wydaje, powiedzmy, ze to przysiega -
[Piotr] - zegnaj piekna pani... -
[Toread] jonathanie ten park jest mna a ja nim
 Piotr usmiecha sie serdezcnie -
 Jonathan idzie za piotrem i gabrielem
[Toread] zegnaj piotrze jeszcze kiedys do nas przystapisz wiem o tym
[Piotr] - tak... -
[Toread] czuje to
 Jonathan usmiecha sie wilczym usmiechem i odchodzi
[Piotr] - kto wie.... -
[Toread] czuje twoj gniew , twoja nienawisc
[Toread] twoj bol
 Piotr zaciska szczeki
[Toread] moge cie z tego wyleczyc, ale tylko tu
 Piotr mysli sobie 'a niech cie...'
 Jonathan zatrzymuje sie i patrzy na zastanawiajacego sie piotra 
 Piotr rusza szybciej....
 Gabriel idzie powoli.....i wlacza walkamna
 Jonathan idzie dalej
[Toread] pamietaj, ze twoj klan nie przyjmie cie spowrotem po rozmowie ze mna
[Toread] a szkoda byloby cie stracic dla wolnosci
[Piotr] - coz... musialem juz jakis czas temu uciekac przed  swoimi, a dali mi 
        szanse... potem uciekalem  przed starszymi tutaj... a jednak dali mi 
        szanse... -
 Piotr nie slucha juz ogrodu i jego glosow
[Jonathan] - nikt nie jest wolny nawet ty ... pani...-mruczy pod nosem
[msG from::Toread] kocham cie piotrze zostan ze mna
 Jonathan patrzy na gabriela i piotra
[msG to::Toread] zgin, przepadnij...
[Jonathan] - wydaje mi sie ze powinnismy juz isc...;-
 Jonathan odwraca sie od .. pani ... i ucieka
 Piotr pada na ziemie, kleka....
 Piotr krzyczy: odejdz!
[Toread] piotrze zostan ze mna , nie odrzucaj mnie tylko dla tego izjestem twym przeznaczeniem
 Piotr chwyta noz w reke... przytyka chlodna stal do czola
[Toread] jest zimna
[Toread] piotrze jak twe serce
[Piotr]  - nie, nie, nie... -
[Toread] otworz je przedemna
 Piotr wstaje ciezko...
[Toread] ja je ozywie tu w ogrodzie
 Jonathan odwraca sie i patrzy co robi gabriel
[Piotr] - nienawidze bestii, ale nie chce tez byc czlowiekiem -
[Piotr] - kocham ludzi, chce im sluzyc, a tak moge robic to lepiej nize 
          kiedykolwiek... nie odbierzesz mi ich szacunku -
[Toread] wiem bedziesz po prostu wampirem
[Piotr] - po prostu wampirem.... -
 Gabriel idzie
[Piotr] - zapal wiec papierosa i pusc nas... -
[Jonathan] gabriel - co z piotrem ?-
[Toread] jeszcze nie czas
[Toread] gabrielu, czego pragniesz, powiedz mi a to dostaniesz
[Gabriel] dostane? wszystko o co poprosze?
[Toread] ty tak samo jonathanie
 Piotr chwyta gabriela za reke... idziemy stad.
[Toread] tak gabrielu
[Toread] pamietaj o mnie piotrze
[Piotr] - zreszta to jest wasza walka... -
[Gabriel] w takim razie chce zebysmy wszyscy trzej znalezli sie spowrotem w 
          miescie
 Piotr wychodzi nie odzywajac sie ani slowem
[Jonathan] - chcialbym juz odejsc pani......- to wszystrko-
 Gabriel usmiecha sie
[Toread] pamietajcie o regentce melindzie, ktora was pokochala

[Toread] podchodzicie do bramy ogrodu
[Toread] jest wysoka
[Toread] do niej podchodzi inny nagi wampir
 Jonathan oglada brame
 Piotr patrzy jeszcze na nia raz z daleka
[Toread] stara sie otworzyc otwarta brame - nie moze
 Jonathan patrzy za siebie 
[Toread] ty piotrze otworzysz brame slyszycie glos, inny niz jej
 Piotr otwiera brame z odleglosci paru krokow...
[Toread] ten inny wampir smutny wraca do 'ogrodu wolnosci'
[Toread] brama stoi otworem
 Piotr wychodzi...
[Toread] za wami jest melinda
 Jonathan przechodzi przez brame
[Toread] zpala papierosa
 Gabriel wychodzi
[Toread] zegnajcie stracency
 Jonathan zastanawia sie kto to jest melinda
[Gabriel] tia, hm....
 Piotr nie wie co powiedziec, czuje sie strasznie wyczerpany

[Toread] znow jest ciemno
[Toread] i cicho
[Toread] ale stopniowo rozjasnia sie
[Toread] stoicie na wyspie otoczonej ciemnoscia
 Jonathan  czuje sie dziwnie
 Jonathan rozglada sie co jest na wyspie
[Toread] jest bardzo mala na jej srodku widac bardzo stary oltarz
[Toread] chwieje sie pod waszymi krokami
[Toread] z gory zlatuje do was postac w dlugiej bialej szacie
 Jonathan podchodzi do oltarzza
[Toread] ma biale dlugie wlosy
 Jonathan zzatrzymuje sie i patrzy na postac
[Toread] lewitujac nad wyspa mowi - tu wasza podroz sie konczy
 Piotr wspiera sie na ramieniu Gabriela, ale po chwili staje juz  pewnie
[Toread] stad nie ma odwrotu
 Jonathan patrzy na oltarz po czym znow patzrzy na postac wyzywajaco
[Toread] musicie wybrac
 Gabriel stoi....wylacza walkmana
[Jonathan] - miedzy ?-
 Piotr myslal ze juz wybral
[Toread] albo zostaniecie na wieki tu w ciemnosci
[Toread] albo.......
[Jonathan] - albo ?-
[Toread]  albo skoczycie
[Toread] wybor nalezy do was
[Gabriel] gdzie?
[Toread] w dol
[Piotr] - ciemnosc oznacza nasz zwykly swiat? -
 Toread usmiecha sie tajemniczo 
 Gabriel rozglada sie
 Jonathan patrzy postaci w oczy
[Toread] ten wybor jest najwazniejszym w waszym zyciu
 Piotr patrzy na lewitujaca postac... czy nie ma skrzydel?
 Jonathan idzie w kierunku ciemnosci
 Jonathan idzie powoli zastanawiajac sie
[Toread] piotr: trudno stwierdzic
[Toread] wiec jak
 Gabriel staje na krawedzi
[Toread] co wybraliscie
[Gabriel] odwraca sie..... do kolegow
[Gabriel] i mowi:
[Gabriel] dobra, nie wiem jak wy...ale ja nie chce tu zostac...
 Piotr stoi.... cos sie kolacze w jego mozgu.... hm... za duzo tego
 wszystkiego... 'strach zabija dusze' jak mowili w jakiejs ksiazce
[Toread] do niczego was nie zmuszam po prostu on chcialby wiedziec
[Piotr] - on czy On?
 Jonathan staje przy krawedzi ciemnosci i odwracasie... patrzyna swoich 
 towarzyszy...
[Toread] czy to wazne po prostu on
[Piotr] - ach tak... oczywiscie... to nie ma najmniejszego znaczenia... -
[Toread] oczywiscie piotrze
[Toread] czekam na odpowiedz
[Gabriel] ja tu nie zostaje....
 Piotr nie wybral ogrodu, chcial tylko zeby bylo jak dawniej...
[Gabriel] tam cos zostawilem
[Gabriel] byc moze skok oznacza koniec
[Toread] na dole nic sie nie zostawia
[Gabriel] ale ja moge miec nadzieje, ze nie, prawda?
[Gabriel] skacze
[Toread] tam po prostu sie znajduje spokoj i ukojenie
 Piotr musi wrocic, sa pewne sprawy, ktore trzeba wyjasnic, a odpoczynek? 
 wieczny? jest jeszcze duzo pracy...
[Toread] on juz wybral a wy?
[Toread] wiec zostajesz?
 Piotr chce tylko dotknac postaci... podchodzi...
 Piotr wyciaga reke... moge?
[Toread] mozesz
 Jonathan zastanawia sie nad skokiemm
[Piotr] ['przekleta ciekawosc']
 Piotr dotyka szaty postaci...
[Toread] jest ciepla
[Toread] i idealna
 Jonathan skacze
[Piotr] - tak myslalem... idealna... oczywiscie, cos czym nigdy sie nie 
        stane... bo sam w to nie wierze -
[Toread] wiec dobrze piotrze wybrales do zobaczenia
[Toread] i znika
[Piotr] - zegnaj -
[Piotr] - ... -
[Toread] budzicie sie zlani krwawym potem w swoich schronieniach, przy kazdym 
         z was lezy zapalony papieros i......
[Toread] ........
[Toread] ..to juz KONIEC OPOWIESCI
[Piotr] :]

------------------------------------------------------------------------------
Ten log nawet po czesci nie oddaje klimatu, ale i tak go wysylam. Dla
mnie byla to chyba najlepsza sesja w jaka gralem na ircu. Od czego to
zalezalo? Dyskutowalem potem z szuwarem i doszlismy do paru wnioskow, ale
to zupelnie inna historia.

repek :]

--------
**             Lista dyskusyjna rpg-priv@listy.rpg.org.pl               **
**    HELP znajdziesz pod adresem: rpg-priv-request@listy.rpg.org.pl    **

    
===================================================
© 1999 P s y b o r g
Kontakt: webmaster@kronika.rpg.pl