Kronika
Spotkania
Foto
Galeria
Terminarz
Tworczosc
Logi
Informacja o serwisie

Log

Sesja. Hm... co mam o niej powiedziec. Zaczal Toread, ale musial isc psa
wyprowadzic, wiec przejalem gre. Poczytajcie i bawcie sie dobrze.
Dzieki Toreadorku za uzyczenie scenariusza i tym samym kupy dobrej zabawy.

Konwencja: Swiat Mroku.
Wystepuja:
MG protoplasta: Toread
MG wlasciwy [narrator, Justicar]: repek
Malkavian: Rogal [tudziez _Rogal], nick tylko pozornie nie pasuje do
konwencji - glowny bohater.
Piotr: Tremere, NPC misia gry.
Ten, ktory nie powinien... itd.: NPC, poza kontrola, wygadany.
------------------------------------------------------------------------------
Z gory przepraszam za bledy skladniowe itp., ale nie mialem tyle czasu,
zeby do konca to okroic.
-------------------------------------------------------------------------------

 Piotr nazywa sie jak sie nazywa... jest dobrze ubranym mezczyzna w wieku 
 lat ok. 30, jest bialy, krotko obciety z idealnie ulozonymi wlosami... czuc 
 od niego aure spokoju i slodki zapach najlepszego tytoniu.
 Rogal caly czas pali uwaza ze wtedy jest bardziej ludzki.
[Piotr] rogal: - to tylko zludzenie...
[Rogal] - nieprawda.
[Toread] [jest mardi grass - taki najwiekszy festiwal Nowy Orlean ((jak
         ktos ogladal candymana2 to wie)) - jestescie we French Quoter]
[Toread] [stara dzielnica francuska]
[Toread] [karnawal przeplata sie miedzy wami - masa ludzi, nieumarlych, 
         cieszacych i bawiacych sie do upadlego]
 Rogal lubi muzyke pozwala mu sie zrelaksowac
 Piotr jest gdzies w tym tlumie... ale nie nalezy do radosnej cizby.
 Rogal bawi sie na calego!!!
 Piotr stoi nieruchomo wsrod ludzi... przyglada sie wszystkim... 
       zastanawia sie co ich tak pociaga w bieganiu i skakaniu...?
 Rogal nagle poczul sie.... odlacza sie od zabawy i podchodzi do piotra 
       (palac fajke)
 Piotr pali fajke... nabija ja pachnacym tytoniem marki 'kapitan'
[Rogal] piotr: czolem! co tam palisz?
[Piotr] rogal: hm... witaj... znamy sie?
 Rogal robi glupia mine.
[Piotr] rogal: ah tak... wybacz nie poznalem.

[Toread] ((repek - przejmuje prowadzenie))
[Piotr] ja... eh... dobra.
[Toread] ((SORRY JESZCZE RAZ!!!!!! - po raz pierwszy nawalilem))
[Rogal] ((luz))

*** Piotr is now known as Narrator

[Narrator] Rogal: to bedzie solowa wiec prosze o wspolprace.
_[_Narrator_]_ chyba ze nie masz ochoty?
[Rogal] mam
[Rogal] mam
[Rogal] mam
[Rogal] mam 
_[_Narrator_]_ jak masz to w porzasiu...:]
[Rogal] :)=

[Narrator] rogal... stoisz kolo Piotra....
 Rogal zagaduje piotra
[Narrator] Piotr: -  Tia... piekna zabawa... -
[Rogal] -  zajebista.
[Rogal] - to bardziej ludzkie...
[Narrator] - Ludzkie? wiesz cos o tym? -
[Rogal] -  wiem
[Narrator] - Aha... to ciekawe... -
[Narrator] - Wy Malkavianie zawsze mnie zadziwiacie -
[Rogal] - malkavianie?
[Rogal] - skad ci to przyszlo do glowy?
 Rogal ma urojenie na punkcie bycia czlowiekiem, urojenia i schizofrenia 
       postepujaca.
[Narrator] - Nie czujesz jakiegos niepokoju w powietrzu ? -
[Rogal] [rozgladam sie]

*** Narrator is now known as Justicar

[Justicar] [Nagle Piotr patrzy gdzies w tlum i wskazuje ci kierunek]
[Rogal] [patrze]
[Justicar] - Nie wiem... spojrz tam -
[Justicar] [Gzies wsrod tlumu stoi podest, niewielka scena]
[Justicar] [Widzisz siedzacego na niej czlowieka... czlowieka?  tak chyba 
           tak...]
[Rogal] [muzyka jest glosna?]
[Justicar] [muzyka? nie wlasnie milknie... slyszysz tylko granie na
           piszczalkach, fletach i fujarkach dobiegajace z tamtej strony]
[Justicar] [Wszyscy dokola was ruszaja w tamta strone]
[Rogal] [ruszam z nimi ciagnac piotra za soba]
[Justicar] - Juz ide, ide,,, nie ciagnij mnie... -
[Rogal] - chodz bedzie fajnie!
[Rogal] - no szybciej....!
[Justicar] [Podchodzicie do sceny...]
[Rogal] [przeciskam sie do samej sceny ciagnac piotra]
[Justicar] [Na tronie spowitym w purpure siedzi mezczyzna...]
[Justicar] [Jego plaszcz mieni sie wieloma barwami... ale wybijaja sie 
           czerwien i zloto]
[Justicar] [Bije od niego pewnosc... ale czujesz sie dziwnie... masz wrazenie,
           ze widziales gdzies juz tego czlowieka (?) ]
[Justicar] [Wokolo biegaja rozni kuglarze,,,]
 Rogal cofa sie pare krokow
[Justicar] [aura... coz. Oczy zaczynaja cie razic od wielosci kolorow... ta 
           osoba nie ma aury jaka bys kiedykolwiek widdzial]
[Justicar] [doprawdy musialbys sie zastanowic czy jest tam kolor ktorego nie
           znasz]
[_Rogal] - Piotr cos sie dzieje... nie wiem co...
[_Rogal] - cholera nie wiem co
[Justicar] - Zaczekaj....-
[Justicar] [Mezczyzna wstaje...]
 Rogal zaczyna czuc sie jak na skraju szalu
[_Rogal] - Piotr cos sie dzieje... nie wiem co...
[Justicar] [Muzyka milknie... Wszyscy patrza sie na niego...]
[_Rogal] - cholera zle sie czuje... Piotr?
[Justicar] -Uspokuj sie - mowi ci Piotr i czujesz, ze wmurowuje cie to w 
           ziemie...
 Rogal stara sie uspokoic
[Justicar] [Mezczyzna wyciaga rece ponad tlumem... i mowi, dosc cicho, ale 
           slyszysz wyraznie kazde slowo]
[_Rogal] - Piotr, to nie czlowiek - [szept do piotra]
[Justicar]  - Witajcie przybysze z calego swiata, co ja mowie? z calego 
            wszechswiata..!
[_Rogal] - Mowilem: to pieprzony kosmita
[Justicar] Piotr: - Badz cicho... -
[Justicar] - Czy dobrze wam tu? -  mowi z dziwnym drgajacym usmieszkiem w kaciku
           ust...
 Rogal zaczyna sie cicho smiac
[Justicar] [Wokolo ludzie wiwatuja]
[Justicar] - A wiec... mimo, ze jak widze, bawicie sie swietnie, to jednak 
           rozerwe was jszcze bardziej...-
 Rogal staje sie czujny
[Justicar] - Nie wiem czy znacie ta zabawe... pewnie ci, ktorzy byli tu przed 
           rokiem znaja jej zasady...-
 Rogal sonduje umysl merzczyzny
[Justicar] rogal: przede wszystkim urzeka cie nienaturalna wiec uroda tego 
           mezczyzny... lapiesz sie na paru dziwnych myslach...
[Justicar] rogal: twoj impuls naweet nie rusza sie z mozgu...
[Justicar] -  A wiec... zaraz wybiore jednego z was... ktory dostarczy nam 
           wielkiej duchowej uciechy...-
[_Rogal] [pozwalam pofolgowac myslom
[_Rogal] [bedzie fajnie]
[Justicar] - Pamietajcie.... szczerosc nie jest moja najmocniejsza strona... 
           wole proznosc... alee i wy pewnie jestecie w tej samej sytuacji... 
           czyzbym sie mylil? -
[Justicar] Piotr: - hm... dalbym wiele, zeby wiedziec to, co on wie...-
[_Rogal] Piotr: - glupis..ha ha...glupis...
 Rogal zaczyna sie zachlystywac smiechem
[Justicar] - A wiec... drodzy goscie...-
 Rogal uspokaja sie staje sie prawie normalny...
[Justicar] - A wiec,,, kto bedzie naszym wybrancem? -
[_Rogal] - Piotr zglos sie
[_Rogal] - ha ha ha
[Justicar] [W tlumie panuje calkowita cisza]
[Justicar] - A moze usmiechniety pan? -
 Rogal rozglada sie...
[Justicar] [Wszyscy patrza na ciebie...]
[_Rogal] - JA!
[Justicar] [Wzrok mezczyzny swidruje cie na wylot...]
[_Rogal] - dobra.
[_Rogal] - bedzie fajnie...
[Justicar] - Tak... ty...-  mowi to takim glosem jakby byl pewien, ze to ty
           wyjdziesz na scene zanim cie wskazal...
[_Rogal] [jestem nim zauroczony]
[Justicar] [Publika wiwatuje....szal radosci...leci na ciebie kupa konfetti...]
[_Rogal] [wychodze na scene]
[_Rogal] - Hej new orlean !
[Justicar] [Kuglarze wsrod muzyki wprowaddzaja cie na scenee...]
[Justicar] [Gdy wspinasz sie po stopniach widzisz jeszcze twarz Piotra,,, 
           masz wrazenie ze krzyczy cos do ciebie,,, ale nie dociera do ciebie 
           zadne slowo...]
 Rogal ma niepewny usmiech na twarzy
[Justicar] [Mezczyzna siada na tronie...]
 Rogal poddaje sie atmosferze tej zabawy
[Justicar] - HM... witaj odwazny usmiechniety wariacie...  witaj w naszej 
           malej... zabawnej... zabawie...?
 Rogal chce sie zabawic (a potem ...)
[Justicar] - Powiedz nam... jak sie nazywasz Rogalu?
[_Rogal] - co?
[Justicar] - Jakie jest twoje prawdziwe imie...?
[Justicar] - Kazdy ma swoje imie...
[_Rogal] -Jeremiasz
[_Rogal] ..
[Justicar] - oh... chodzi mi o inne imie... zaraz ci wytlumacze...
 Rogal nie lubi tego imienia
 Rogal powoli wpada w panike
[Justicar] Kazdy ma jakies imie
           dane prze Boga, i dane przez ojca i matke,
           kazdy ma jakies imie
           nadane mu przez jego sposob stania, sposob usmiechania sie,
           i nadane mu dzieki ubraniom, ktore nosi,
           kazdy ma jakies imie
           dane mu przez gory, dane mu przez sciany jego mieszkania,
           kazdy ma jakies imie
           nadane mu przez los i nadane mu przez jego sasiadow,
           kazdy ma jakies imie
           nadane mu przez jego grzechy i przez jego tesknoty,
           kazdy ma jakies imie
           nadane mu przez tych, ktorzy go nienawidza i przez jego ukochanych,
           kazdy ma jakies imie
           nadane mu przez jego dni swiateczne i przez jego prace,
           kazdy ma jakies imie
           nadane mu przez pory roku i nadane przez jego slepote,
           kazdy ma jakies imie
           nadane mu przez morze i nadane mu przez jego smierc.
[Justicar] [Wiersz reecytuja kuglarze,,...]
[_Rogal] [o co mu chodzi .....co..........arghh...]
[_Rogal] [czyzby cos wiedzial?]
[Justicar] - A wieec? znasz je? znasz swojee prawdziwe imie?
[_Rogal] - Jeremiasz...[mowie to cicho i niepewnie]
[Justicar] - Oh... pan Jeremiasz nie jest z nami szczery... a co gorsza - nie 
          jest szczery ze soba... co wy na to?
[Justicar] [Publika buczy i wyje potepienczo... zaczynasz sie czuc 
           niepewnie...]
[_Rogal] - jakie imie? o co ci chodzi?...[mowie to cicho i niepewnie]
[Justicar] - No co jest z toba? .... nie masz wyobrazni?  nie wiesz jak mozna 
           nazywac kogos takiego jak ty? nie myslales jakie imie sobie wybrac? 
           jak naprawde sie powinienes nazywac?
[Justicar] - Moze ci pomozemy...?
 Rogal czuje naplywajacy szal, stara sie opanowac
[Justicar] - A wiec... *uspokajajacy glos*... naprowadzimy cie...-
[Justicar] - CO tam masz blyszczacego przy sobie?
[_Rogal] - nie ...nie .....
[_Rogal] [chodzi mu o noze]
[Justicar] - I brzeczacego...? *szeroki, najdoskonalszy z usmiechow*
[Justicar] [tak... chodzi mu o noze...]
[Justicar] - No wiec...?
[_Rogal] - noz.
[Justicar] - Nozzzzz.... oh...
[_Rogal] [mowie jak uczen zlapany na jaraniu]
[_Rogal] - tak, noz.
[Justicar] [odglos westchnienia wsrodd tlumu]
[_Rogal] [mowie jak uczen zlapany na jaraniu w kiblu]
[Justicar] - Wlasnie... a co z nim zazwyczaj robisz?
[_Rogal] - ja..ja...ja...
[Justicar] - Przed nami nie musisz sie wstydzic...
[_Rogal] - no...nosze go bo...
[Justicar] - No... ludzie! doping dla naszego dzielnego wojownika...!
[Justicar] [Ludzie skacza, tupia, wreszcza,,, doddaja ci otuchy...]
[_Rogal] - no...nosze go bo...
[_Rogal] - bo sie boje!
[Justicar] - Nie psuj nam zabawy,,, rzeknij cos... od siebie... zdobadz sie na szczerosc... i na litosc bos... czyjakolwiek litosc... nie jakaj sie!
[Justicar] - boisz sie? ty? ha ha ha... slyszeliscie go? ha ha ha
 Rogal zaraz wpadnie w szal
[Justicar] [Szal? jaki szal? nbie slyszales o czyms takim od dawna...
           tak ci sie wydaje.... zreszta to nie jest najlepsze miejsce...
           tylu ludzi...]
[_Rogal] [wiem staram sie opanowac]
[Justicar] - a czegoz sie boi taki ktos jak ty?
[_Rogal] - mieszkam w niebezpiecznej dzielnicy...
[Justicar] - niebezpiecznej... hm... to ciekawe... ale czy to ty nie jestes 
           przypadkiem jednym z jej zagrozen?
[Justicar] -  czy to nie o tobie mowia polglosem luddzie o zmroku...
[_Rogal] [jestem w szoku!!!!!!!!!!!!]
[Justicar] -  ?...
[_Rogal] - co? nie rozumiem...
[_Rogal] - o co ci chodzi?
[Justicar] [mow cos...ludzie... jeszcze cie moga rozszarpac... nie wiesz co 
           jest fantem w tej grze...]
[Justicar] [ a wlasnie uswiadamiasz sobie ze nie jestes przekonujacy...]
[Justicar] - po co ci noz? i niebezpieczna ddzielnica? i twoj strach? czy ty 
           nas przypadkiem nie oklamujesz?
[_Rogal] - TAK TO JA POSTRZCH NOCY !!!!! CANDYMANN!!!!!!!! [WYKRZYKUJE]
[_Rogal] CANDYMANN!!!!!!!!!!
[_Rogal] CANDYMANN!!!!!!!!!!
[_Rogal] CANDYMANN!!!!!!!!!!
 Rogal czuje ulge
[Justicar] [ulge...? a nie szal?]
[_Rogal] [szal wlasnie puscil, stres sie skonczyl]
[Justicar] -  o... tak... a juz myslalem ze bede musial to wyciagac z ciebie
          godzianmi...
[Justicar] - popatrz,,, jestes naszym idolem....
[Justicar] [na scene wlazi paru przebranych kuglarzy,,,,]
[Justicar] - mamy male przedstawienie na twoja czesc,,,,
[_Rogal] - chetnie popatrze.
[Justicar] [czworka kuglarzy jest przebrana za przykladna rodzinke,,, ojciec, 
           matka, syn i corka...]
[Justicar] [ida,,, rozmawiaja...]
[Justicar] [usmiechaja sie wymuszenie,,, w sztuczny sposob... groteska...]
[_Rogal] [czy mi to cos przypomina...?]
[Justicar] [gdzies z tylu za nimi... cien... blysk... ]
[_Rogal] [o kurwa]
[Justicar] [ksiezyc odbija sie w srebrze ostrza,,,]
[_Rogal] [o kurwa]
[Justicar] - *szept* pamietasz cos moze? jakie jest twoje imie? moze jest 
           takie jak moje? hm?-
[_Rogal] [znowu czuje sie zle  ZLE]
[Justicar] [nieswiadomi niebezpieczenstwa,,, krew bryzga na sciane...
[_Rogal] -*szept*- to znaczy jakie?
[Justicar] [rozerwane tetnice.... padajacee postacie,,, kaluze krwi rozlewajace
           sie po chodniku...]
[Justicar] - ha ha... twojego ojca,,,,-
[_Rogal] [szal wzbiera]
[Justicar] - ojca was wszystkich...-
[_Rogal] - CO!!!!!!!!!!!!!!
[_Rogal] - CO!!!!!!!!!!!!!!
[Justicar] [jakis bohater... obronca,,,, kolejny gryzie piach...]
[_Rogal] [odracam sie do niego]
[Justicar] - tak... proznosc... kocham ja... ale gniew,,, to kwintesencja,,,-
[_Rogal] [cofam sie]
[Justicar] [na scenie lezy piec cial..].
[Justicar] [mala dziewczynka patrzy ci w oczy...]
[_Rogal] - co powiedziales?....
[Justicar] [z jej gardla cieknie krew...]
[_Rogal] [lapie sie za glowe powstrzymuje szal]
[Justicar] :) hej morderco... morderco...:)
[Justicar] [ masz wrazenie ze jestes sam... ale nie...]
[_Rogal] - nie....nie....
[Justicar] *kolejny szept*
[Justicar] *szept przesycony tytoniem...*
 *- Nie rozumiejac szalenstwa, nie tylko nie mozna pojac istoty bycia
  czlowiekiem, lecz nie mozna byc czlowiekiem, nie majac w sobie szalenstwa
  jako granicy wlasnej wolnosci -
[_Rogal] lapie sie za glowe - nie...nie....
[_Rogal] - prosze...nie
[Justicar] *masz tylko jedno wyjscie... jedden sposob aby wrocic na wlasciwa 
           droge*

[Justicar] - NO i co? jak ci sie podobalo? synku?
[Justicar] - Czujesz do mnie nienawisc?
[Justicar] - Udderz prosze bardzo... [obnaza piers,,,]
[_Rogal] -....[nie wiem o co mu chodzi]
[Justicar] - uwolnij swiat ode mnie...
[_Rogal] [jestem zakrecony]
[_Rogal] - co?....nie
[Justicar] *popelnilees grzech,,,, grzech ktory odwodzi cie od tej cienkiej 
           granicy...
[Justicar] - moze gdy ja zgine... znikna wszelkie zbrodnie i grzechy?
[Justicar] -  nawet te twoje... najciezsze?
[_Rogal] [co? jakie szepty? co sie dzieje?]
[Justicar] [dwa glosy,,, szept tytoniu, bardzo drogiego,,, i drugi,,,,
           piekny,,,]
[_Rogal] - jakie grzechy? to twoja wina...
[Justicar] -  moja? ha ha,.,,, i do tego prozny...!
[_Rogal] - to przez ciebie jestem tym...tym...
[Justicar] -  przeze mnie? nie rozsmieszaj mnie,...
[Justicar] - kim?
[Justicar] *powiedz kim jestes... powiedz.,....
[_Rogal] - arghhh... ....MORDERCA!
[Justicar] *zle, zle...
[_Rogal] -  MORDERCA!!!!
[Justicar] -  oh... wspaniale... co za odwaga...
[_Rogal] - ty pieprzony morderco!
[Justicar] -  powiedziec cos co nie wyamaga trudu...
[_Rogal] [wyjmuje noz]
[Justicar] * nie ta...
[Justicar] -  jaki pieekny,,,, blyszczacy,,,:]
[_Rogal] -zaraz ci powiem!!!!!Smieciu
[Justicar] - uderz,,,, czekam...:] to bedzie rozkosz,,,,
[_Rogal] [rzucam sie w jego strone]
[Justicar] [ przyjmuje obronna pozycje...]
[_Rogal] - masz to na co zasluzyles!
[_Rogal] [dzgam]
[Justicar] [ dostaje prosto w piers,,, w serce,,, w miejsce gdzie to serce 
           byc powinno... ale nie ma tam juz dawno nic procz wiecznej pustki 
           i skarbnicy grzechow...]
[Justicar] *zle... zgubiony,,, przegrany,,,,
[_Rogal] [dzgam jeszcze raz]
[_Rogal] - skoncz!.....
[Justicar] [czyjesz niewymowna rozkosz... gdy masakrujesz jego cialo....]
[_Rogal] - szepty......skonczcie wasz pan umiera...
[Justicar] [stoisz nd scierwem... lezy twarza do ziemi]
[_Rogal] [dzgam jeszcze raz]
[_Rogal] [patrze w kolo]
[Justicar] *nie jestem jego sluga...  [z cienia wynurza sie postac Piotra]
[_Rogal] [kurwa co jest ?]
[_Rogal] [jakas zdrada]
[_Rogal] - nie....co.....jak?....
[Justicar] *Probowalem... ale niestety,,, moze kiedys nadejdzie czas, ze 
           zrozumiesz swe bledy i On ci wybaczy... bo wybacza kazdemu... 
           nawet takiej istocie jak ty czy ja...
[_Rogal] - kto... kto ....Bog -  chodzi ci o niego?
[Justicar] *lecz na razie... zegnaj...
[_Rogal] - szatan..
[Justicar] [Piotr znika w cieniu...]
[_Rogal] - KAIn....
[Justicar] slyszysz jego ostatni szept...
[Justicar] *Zwij go jak chcesz,,, wina lezy tylko w tobie...teraz bedziesz z 
           nim rozmawiac codziennie... poki ktos nie przypomni sobie o tobie 
           i nie wybaczy ci...
[Justicar] *zegnaj...
[Justicar] [Stoisz sam... zupelnie sam...]
[_Rogal] -.......[na scenie?]
[_Rogal] [kolo ciala ?  ludzie?]
[Justicar] [Czujesz tylko oddalajacy sie zapach drogiego tytoniu... jakis 
           szelest gdzies z gory... ale to wszystko...]
[Justicar] [jestes sam... otoczony wieczna ciemnoscia skarbca, ktorego czescia 
          sie stales...]
 Rogal pada zmeczony na kolana
[Justicar] a gdzies ddaleko, a zarazem blisko ktos znowu sie umsiecha... bo 
           znowu wygral...
[Justicar] *Koniec*


------------------------------------------------------------------------------

repek :]

--------
**               Lista dyskusyjna rpg-priv@listy.rpg.pl                 **
**      HELP znajdziesz pod adresem: rpg-priv-request@listy.rpg.pl      **
    
===================================================
© 1999 P s y b o r g
Kontakt: webmaster@kronika.rpg.pl