Kronika
Spotkania
Foto
Galeria
Terminarz
Tworczosc
Logi
Informacja o serwisie

Tworczosc


Opowiadanie to dedykuje ze szeczerymi przeprosinami Elevii oraz innym osobom, ktorym 
nie zamistrzowalem 2 stycznia w godzinach popoludniowych na kanale #sesja.

---------------------------------------------------------------------

I

Khan dopil do dna buteleczke odzywki. Po ciele rozeszlo sie cieplo, energia oraz woda. 
Wszystko to, czego tak brakowalo jego organizmowi. Odzywka jak to odzywka wywolywala tez 
leciutenkie odruchy wymiotne i smakowala raczej nieprzyjemnie, mniej wiecej jak
krew z cementem, ale to odczucie minelo szybciej niz uczucie powracajacej sily. 
Jeszcze tylko troche. Najwazniejsze bylo to co mial w kieszeni. Pomacal kieszen czy 
przypadkiem jego skarb gdzies nie wypadl. Siedzial twardo, nie mial wlasciwie zadnej 
mozliwosci wypadniecia, ale sprawdzic nigdy nie zaszkodzi.
Przeszedl po gruzach jeszcze kilkaset metrow wypatrujac swiatla, ktorego wolalby uniknac. 
Bylo. Na kilkumetrowej stalowej wiezy byla mala straznica a w niej kilku ludzi. Chyba 
nie pilnuja. Kto by tam mial niby przeszukiwac te ruiny.
Mimo to obszedl straznice lukiem. Plot. Jeszcze tylko 3 metry w gore, przeciecie drutu 
izolowanymi kombinerkami ...
Przewody pod napieciem dosc wysokim by zabic czlowieka, ale nie za wysokim, zeby nie wydac 
za wiele na prad zatrzaskaly jadowice i jaskrawie po czym opadly. Unikajac ich dotkniecia 
Khan przerzucil ciezar ciala na druga strone ogrdzenia. Kawalek przerdze
ialego drutu zaczal wbijac mu sie w brzuch. Zamiast miekkko zeskoczyc, rzucil sie 
bezwladnie na ziemie a konkretnie na zlomy betonu. Z prawej reki oraz glowy poplynela 
cienkka struzka krew. Na solidnie oddalonej straznicy odezwaly sie glosy. Khan zapewne
 poczulby bol i strach gdyby pozwalaly mu na to srodki, ktore stymulowaly jego mozg i miesnie. 
Ale po takich dawkach predzej mozna sie bylo spodziewac zidiocenia lub paralizu po zakonczeniu 
dzialania drugow niz jakichs uczuc w czasie, gdy jeszcze pracowaly. Ruszyl, ruszyl sprintem 
na jaki malo kogo byloby stac po 3 dobach marszu, wspinaczki i omijania patroli. Biegl nie 
potykajac sie, nie tracac oddechu, nie zmieniajac rytmu serca. Rowno i pewnie skakal przez 
spalone wylomy, wystajace zelazne rusztowania i rozsianie gdzieniegdzie miny przeciwpiechotne. 
Za nim ruszyla mala pogon. Poslyszal seriw z karabinu, potem z kilku. Zrodlo sie oddalalo, 
kule szczesliwie mijaly cel. Jedna trafila, w noge. Rzepka razem z kawalkami innych kosci 
oraz mnostwem chrzastki zostala wyrwana przez kule i przeleciala kilka metrow. Nie stracil 
prawie tempa. Noga byla bezuzyteczna, teraz "biegl" na dwoch rekach i jednej zdrowej nodze 
ciagnac za soba druga. Zrodlo strzalow wciaz sie oddalalo. Wbiegl do zamieszkalego regionu 
miasta, wpadl do  pierwszego baru jaki zobaczyl.
-Wody, lekow!
-Masz czym placic?
Khan rzucil na stol cala gotowke jaka mial. zrobilo wrazenie. Jeden z pracownikow podszedl, 
odliczl sobie troche pieniedzy i powiedzial.
-Nie jestesmy szpitalem, ale napewno cos sie zaraz znajdzie. Masz tymczasem wode.
Khan usiadl najlepiej jak potrafil i polozyl noge na innym krzesle, patrzac jak krew leje 
sie ciaglym strumieniem. Wyciagnal miotacz, ustawil go na minimum i szeroki kat rozchodzenia 
sie promieni, wolno i spokojnie wycelowal sobie w kolano i nacisnal spust. Przytrzymal przez 
moment a caly lokal wypelnil sie swadem palonego ciala. Krwotok ustal. Khan wypil troche wody 
i zemdlal.
Klienci wychodzili z baru z niesmakiem na twarzach. Szybko zrobilo sie prawie calkiem pusto.
Najbardziej zdolny medycznie barman wyciagnal wreszcie jakas apteczke pierwszej pomocy 
i zaaplikowal Khanowi kilka srodkow, ktore powinny umozliwic przezycie, czasowo zastapic krew, 
ktorej w organizmie juz prawie nie bylo, przywrocic mozg do jako-takiego stanu aktywnosci. 
Barman o najwiekszym talencie ekomicznym zajal sie lezaca na stole kasa, calkiem pokazna. 
Trzeci barman mial talent poznawczy. Przeszukal cialo i znalazl to, po co Khan poszedl, 
za co oddal swoje zdrowie i wiele innych rzeczy, na przyklad kilka lat szkolen i przygotowan.
Talent pierwszego okazal sie najmniejszy. Khan umarl po kilku godzinach nie tyle z powodu ran 
i uplywu krwi co z nadmiaru obcych substancji w organizmie. Cialo wyladowalo kilkaset matrow 
dalej, na smietniku, bar zostal wysprzatany a klienci po pewnym czasie wrocili, niektorych 
wrecz przyciagnela historia, ktora nosila wiele znamion czegos niezwyklego, chociaz znowu
posiekani i nacpani wardrugami ludzie nie sa czyms tak rewelacyjnym a juz napewno nie jest 
rewelacja jesli tacy umieraja.

II

-I co, Max, co to jest?
-Hmmm, co ja jestem fixer, netrunner czy inny hacker? Nie wiem co to jest. Nie wiem. System 
 to niby czyta, ale mowi, ze zle. Moze rzeczywiscie dysk jest zwalony?
-Moze zawolamy fachowcow?
-Jeszcze czego, zeby wmowili nam, ze to nic i zabrali sobie. A jak to jest naprawde tak 
 cenne, ze facet wiedzial co robi, ze dal sie za to zabic?
-Skad wiesz, ze za to?
-A po jaka cholere by to ze soba nosil? Wiesz, taki mnemonik, tyle ze zamiast we lbie nosi 
 dane w kieszeni. Jak sie ladujesz wadrugami, jak sie szykujesz jak ten gosc to nie bierzesz 
 ze soba ani grama nadmiarowego wyposarzenia. Nie opuzniasz sobie ruchow o 1/100 sekundy tylko 
 po to, zeby sobie cos dla picu ponosic po polu akcji. Jak sie przygotowuje gosc do wyprawy 
 w sposob doskonaly to doskonaly. Poza tym, takich dyskow to sie od kilku lat nie uzywa. 
 MS zabronili.
-To moze oddamy to Malemu Miekkiemu?
-Heh, jeszcze czego ... wiesz co? zaraz, sprobuje z tego zabootowac maszyne.

Maszyna piknela delikatnie i na chwile przestala krecic wiatraczkami po czym snowu wrocila 
do swojego zajecia. Na monitorze nic sie nie pojawialo az ...

/-------------------------------------------------------------\
| Lilo_Boot                                                   |
| Red Hat Linux 12.4 booting up from 4TB InD 2.5 disk.        |
| Loading ...                                                 |
|                                                             |
\----o-o-o----------------------------------------------------/
   |______________________________________________________|

-Oh my goddess!! Wiesz co to jest?
-Wiem - odpowiedzial drugi powaznie starajac sie zrozumiec i opanowac setki nowych uczuc jakie 
 rodzily mu sie w glowie. - System operacyjny wyprodukowany przez firme nie bedaca Microsoftem! 
 I to dzialajacy. Musi pochodzic z jakiegos 2012 roku.
-Ano. zastanawiam sie, komu go sprzedac. I za ile.
-Taaak. Trzeba sprzedac tak, zeby nie zginac. I drogo. Wszyscy beda tego chcieli, to bedzie 
 dzialajacy system!

III

Smiglowiec unosil sie nad celem - budynkiem gangu Hellenz, w ktorym Ennen Technologies przeprowadzal 
akcje oczyszczajaca, wyreczajac policje, ktora jakos nie kwapila sie, zeby w sprawie gangu kiwnac 
palcem. W srodku bylo trzydziestu ludzi korporacji i kilkunastu z gangu. Gdyby ktorys wyskoczyl 
z budynku albo wyjechal z niego jakims wyciagnietym z rekawa pojazdem - ludzie w smiglowcu mieli 
zadbac o to, zeby nie zajechal za daleko. Ze srodka dobiegalo nieregularne dudnienie wystrzalow, 
raczej skutecznie zagluszane wirnikiem smiglowca.
Zgodnie z przeiwdywaniami jedna ze scian budynku rozprysla sie i maly transporter opancerzony 
runal na ulice, odraz z predkoscia okolo 120 km/h. Wyskoczyl z przeciwnej strony, ale od tego 
jest smiglowiec, zeby to nie przeszkadzalo. Osiagniecie pozycji dobrej do wystrzalu zajelo mniej 
niz 10 sekund.
Zalokowac cel.
 Na szybkach helmow strzelca pojawil sie maly romb.
Ustawic bron na dzialo 32 mm
 W srodku komputera pokladowego odezwalo sie cos co by wskazywalo na istnienie czesci 
mechanicznych a wrecz na to, ze owe czesci mechaniczne sa glowna czescia komputera a celem ich 
istnienia jest generowanie jak najbardziej denerwujacego dzwieku

-Jakie "zzzzzz"??????

-Co jest kurrrrr
Kwadracik zniknal ustepujac miejsca niebieskiej plaszczyznie, ktora calkowicie uniemozliwiala 
zobaczenie czegokolwiek. I to nie tylko w helmie celowniczego ale w obu.
-Damm!

Na desce rozdzielczej nie bylo sladu takich klawiszy. Ani dowolnego, ani alt, ani crtl, ani del. 
Wszystko bylo calkowicie automatyczne a uklady uzbrojenia byly plug & play.
Pilot wcisnal jedyny "dowolny" klawisz jaki byl, guzik katapulty. Nie zadziala tak jako powinien, 
ale jakos zadzialal.

Silniki zatrzymaly sie. Smiglowiec zaczal opadac z przyspieszeniem 10 m/s, by po kilku sekundach 
osiagnac poziom gruntu. Upadek i wybuch zniszczyl "cel", ktory w tym momencie nie zawieral zadnego 
z zywych czlonkow gangu, zawieral natomiast okolo dwudziestu zywych ludzi Ennen Technologies. 
Wszyscy zgineli.

Powiedzial maly glosniczek wbudowany w pancerna skrzynke chroniaca komputer pokladowy przed 
uszkodzeniami. Potem plomienie objely rowniez te czesc sprzetu, ktory juz bez dalszych pretensji 
przestal poprostu dzialac.

IV

-Rzeczywiscie, jest to w pelni dzialajacy system operacyjny nie-microsoftu. Mozna by nawet 
 powiedziec - tu mezczyzna sciszyl glos - ze jest to jeden z ostatnich dzialajacych poprawnie 
 programow komputerowych na tej planecie - glos znowu wrocil do normy 
 proponuje 50 milionow. Nie jest to jakas niezwykla fortuna, ale mozna juz za to wyzyc a 
 przeciez nie wykupuje prawa wylacznosci tylko jedna sztuke.
-Ale wie pan, ryzyko zawodowe. Nad dystrybucja pracuje teraz kilku dodatkowych ludzi tylko po to, 
 zeby nie tak latwo bylo dotrzec do szefow. Wiadomo co grozi za posiadanie programu nie 
 wyprodukowanego przez MS.
-Wiadomo - dla mnie wojne dla was smierc. Ale sie to zakonspiruje a jako posiadacz jedynego 
 w okolicy sprawnego systemu komputerowego szybko zdobede wystarczajace sily, zeby sie przed 
 Billem obronic.
-100 milionow.
-75.
-90.
-80.
-85.
-80.
-Dobrze, prosze, oto dysk. Oczywiscie kopia.
-Dziekuje. Moi fixerzy zajma sie zaraz instalacja i kamuflazem systemu.
 Pani Jadziu : prosze wylaczyc monitory przeciwpodsluchowe!
-Nie slyszy przeciez sa wlaczone monitory przeciwpodsluchowe.
-Ach, w istocie. - szef korporacji uczynil wysilek i sam siegnal do przelacznika znajdujacego 
 sie w jego biurku, okolo 40 cm od jego prawej reki. Slychac bylo cichutenki trzask w powietrzu, 
 moze nawet wynikal on z samego pstrykniecia przelacznika, moze tak wlasnie wylaczaja sie monitory 
 przeciwpodsluchowe.

V

Greg Malvinsky z Ennen Technologies byl bardzo szczesliwym wojownikiem.
Jego zarobki podniosly sie kilkunastokrotnie, dzieki czemu mogl utrzymac swoja rodzine, swoja druga 
rodzine, swoje 3 kochanki i mial jeszcze pieniadze na swawolenie sie. Przy tym jego praca byla jak 
na prace w prywatnym wojsku bardzo bezpieczna. Nie dlatego, zeby prowadzili malo walk - wrecz 
odwrotnie. Ale dlatego, ze z wielu walk jakie prowadzili wszystkie wygrywali i to prawie bez strat. 
Wlasnie szturmowali siedzibe TP.SA. North American Division. Mieli coprawda osmiokrotnie mniej ludzi 
i pieciokrotnie mniej sprzetu, ale ich sila tkwila w czym innym. Sprawa byla prosta - dzieki nowemu 
systemowi skutecznosc broni wzrosla z 11% wzrosla do 99.9%, natomiast awaryjnosc z 95% spadla do 0.2%. 
Greg Nie wiedzial dokladnie czemu to zawdzeicza, ale wiedzial duzo. Przechodzil szkolenie, mordercze 
szkolenie w uzywaniu nowego systemu. Nie bylo to proste. Wymagalo nauczenia sie czytania i pisania 
oraz powiekszenia zasobu jezykowego z 300 do 11000 slow. O ile poprzednia wiedza wystarczala do obslugi 
dotychczas uzywanych sysytemow komputerowych, czyli rowniez wszelkiego mozliwego sprzetu od sokowirowki 
do czolgu, o tyle teraz trzeba sie bylo nauczyc mnostwa szczegulow do obslugi czegokolwiek. Greg nie 
mial zasobu 300 slow i umial juz czytac i pisac, ale udawal zwyklego zolnierza, bo nie wiedzial czym 
grozilo zdradzzenie sie z tym, ze jak byl malych chlopcem to juz uzywal Linuxa. Teraz, choc Linux 
Linuxowi nie rowny, rozpoznal system i jesli nikt nie widzial lub nie byl na tyle inteligentny, bo 
zrozumiec, uzywal swoich umiejetnosci. Jego skutecznosc przekraczala dzieki temu 140% teoretycznego 
maximum, za co dostawal mnostwo premii.
Czolg jechal szerokim, rzesiscie oswietlonym korytarzem.

-Zalokowac

-poczekac i zabic
Cztery i pol sekundy pozniej zza zakretu korytarza wyskoczyly trzy postacie. Natychmiast zostaly 
rozerwane rzesitym deszczem pociskow 11 milimetrowych. Czwarta postac poczekala.
-To nic, skurwiele! Podwyzszymy abonament i dokupimy sobie 10000 ludzi. Nie wykonczycie nas tak latwo! 
 Telekomunikacja laczy ludzi! Uaaaaaaa...
Ustatnie Uaaa nie bylo okrzykiem konajacego, choc tak brzmialo, bylo okrzykiem bojowym. Postac wyskoczyla 
zza rogu wiedzac, ze straci zycie, ale wiedzac tez, ze odpali rakiete i bycmoze rozwali ten parszywy czolg. 
Na ekraniku bazooki pojawilo sie male sliczne okienko z kilkoma ikonkami a mily, kobiecy glos powiedzial:

Pocisk przeciwpancerny rozerwal dzielnego obronce i resztki jego towarzyszy oraz osmalil sciany, zadymil 
korytarz i zniszczyl okoliczne lampy i okna oraz tynk na scianach, ktore na szczescie byly z solidnego 
betonu i staly jak staly ignorujac eksplozje.

-Masz jakas gre?

-LAC

-nice -5 autoKillDaemon -u 13 25 -8 774 Headmap | TankRunner

-fg LAC
Tego dnia Greg juz nie spojzal w wizjer a o przebiegu bitwy dowiedzial sie z raportu przedstawionego 
mu nastepnego dnia. Dostal bonus za zniszczenie 235 ludzi, przelamanie 8 punktow oporu, zniszczenie 6 
czolgow (takich samych jak jego wlasny), itd itp. 
na LACu zrobil 61 level!

VI

Siwowlosy czlowiek w mlodzienczej czapce z daszkiem ozdobionej znaczkiem przedstawiajacym falujace 
okienko z kolorowymi szybkami wygladalby smiesznie w czasie swojego wielkiego przemowinia, ale smiesznie 
nie wygladal, gdyz wygladal strasznie. Coprawda nic w jego postaci nie wskazywalo na straszny wyglad, 
ale segregacji rzeczy na straszne i nie straszne czlowiek uczy sie a nie ma wrodzona. A ludzie, ktorzy 
sluchali zdazyli juz nauczyc sie, ze ow starszy, niepozornie zbudowany i idiotycznieubierajacy sie
 pan jest kims strasznym.
Bill kontynuoawal.
-...Nowy system, Doors 20 jest rowniez calkowicie odporny na wlamania. Panowie zapewne mysla, ze zaden 
system operacyjny nie moze byc calkowicie odporny na hackerow, gdyz oni sie w koncu itak naucza jak go 
pokonac, znajda jakas luke. Otoz w przypadku systemu MS Doors 20 nauczenie sie i znalezienie luk nie 
jest mozliwe. Bowiem nauczenie sie wymaga przewidywalnosci. A nasz nowy system pracuje w sposob 
calkowicie losowy i absolutnie zaden hacker nie moze przewidziec jego reakcji.
Tu Bill zrobil pauze. Szeroka publicznosc, w wiekszosci szefowie korporacji zaczeli natychmiast gromko 
oklaskiwac wspanialosc pomyslow pana Gatesa. Nieliczni, ktorzy rozumieli sie conieco na informatyce 
przez chwile nie mogli sie nadziwic bezsensowi tego pomyslu. Zaczeli klaskac o pare sekund pozniej 
niz wszyscy. Odpowiedni ludzie zapisali ich nazwiska. Wiadomo, ze tacy ludzie nie moga prowadzic 
korporacji, gdyz tego typu parszywe charaktery na czele durzej organizacji moga sprawic, ze owa 
organizacja nie bedzie przyjazna dla uzytkownika i wielu zwyklych ludzi moze uczynic nieszczesliwymi. 
Dlatego owe nieodpowiednie i nieodpowiedzialne osoby trzeba bylo mozliwie szybko wymienic.
-Jak wyraznie widzimy... - kontynuowal Bill spogladajac jadowicie na kolejne zapisane osoby, ktore 
 sam wylowil z tlumu rownie dobrze jak jego agenci - system ow...
-Szefie! Wazna sprawa, wazniejsza chyba niz promocja - krzyknal jakis chlopiec na posylki wystawiajac 
bojazliwie glowe zza kotary. W siedzibie Malego Miekkiego nie uzywano komputerow, wszystko bylo oparte 
na zaufanych ludziach. Tutaj najlepiej wiedziano ze komputer jest bardzo omylny i lepiej zaufac 
ludziom, ktorzy przeciez sa tansi w utrzymaniu, maja mniejsze wymagania, sa bardziej dyspozycyjni 
i bezbledni.
Bill spojrzal na chlopca Wzrokiem-Szefa i chlopiec zatoczyl sie lapiac sie za gardlo i harczac 
niewyraznie. Po chwili upadl bezwladnie na ziemie. Bill nauczyl sie tej sztuczki po stukrotnym 
obejrzeniu gwiezdnych wojen, a szczegolnie momentow, gdy Darth Vader odbieral raporty o kleskach 
od swoich podwladnych.
-Przepraszam, panowie, zaraz wroce i bedziemy mogli kontynuowac promocje.
Na sali oddechy zatrzymaly sie jakby w oczekiwaniu a gdy Bill zniknal za kotara odezwalo sie kilka 
niesmialych wydechow oznaczajacych ulge. Nazwiska zostaly zapisane.
Bill znalazl za kotara drugiego czlowieka, z identycznymi rozkazami. Byla to stara praktyka 
Microsoftu, wszystko przynajmniej dublowac, a wtedy istnieje pewna szansa na wykonanie zadania. 
W przypadku ludzi dublowano, w przypadku komputerow uzywano okolo 100 identycznych maszyn, ktore 
robily dokladnie to samo w nadziei, ze przynajmniej jedna z nich nie zawiesi sie. Gdy owe nadzieje 
okazaly sie plonne, wogole przestano uywac komputerow wewnatrz firmy, co sie okazalo rozwiazaniem 
najlepszym. Drugi poslaniec ze strachem w oczach powiedzial:
-Genuard Keller, szef Dzialu Ochrony Ludzi Przed Zlem cos znalazl. Jesli nic Pan nie ma przeciwko, 
 to zaraz tu przyjdzie i przedstawi. Sprawa jest podobno nie cierpiaca zwloki.
-Dobrze, niech przychodzi.
Bill wrocil do swojego audytorium, powiedzial kilka zdan, po czym znowu je opuscil by porozmawiac 
z Kellerem. Keller byl mocno zdyszany, bo niegl calkiem szybko. Stawil sie na miejscu i zasalutowal.
-Dobra, mow.
-Ktos rozprowadza obcy system operacyjny. Prawdopodobnie pochodzi on z Ruin uniwersytetu w Berkeley, 
 ktory zniszczylismy 15 lat temu. Podobno ktos z tamtad sie wymknal i nie znaleziono ciala. Wiec moze 
 niedokladnie wszystko zostalo zniszczone i resztki ZLA czaily sie w zakamarkach ruin a ktos 
 nieodpowiedzialny wyniosl je na swiat by mogly sie rozsiewac i oddalac ludzi od Swietego Ognia 
 i powracac ich do starego, zlego swiata, gdy istnialy jeszcze systemy nieprzyjazne dla uzytkownika, 
 uzytkownikowi wrogi i pragnace tylko jego cierpienia!
Genuard Keller byl dobrym pracownikiem. Byl fanatykiem. Kampania zadzialala na niego o wiele lepiej 
niz na innych, tak, ze naprawde uwierzyl, ze systemy operacyjne przyjazne dla uzytkownika sa 
wystarczajacym, niezbednym i jedynym warunkiem szczescia ludzkosci, a systemy nieprzyjazne, czyli 
wszystkie nie wyprodukowane przez MS, zwane rowniez "ZLEM", sa jedyna i wystarczajaca przyczyna 
dotychczasowego cierpienia ludzkosci. Keller tak jak wiekszosc zaufanych ludzi mial nikle, blade 
i chwiejne pojecie na temat co to wogole jest system operacyjny, o komputerach wiedzial tylko tyle, 
zeby wlaczyc i wylaczyc, ale to w koncu nie o to chodzi. Liczylo sie jego oddanie sprawie 
i poswiecenie. Jak kazdy z wyzszych pracownikow w hierarhii Microsoftu zyl w celibacie walczyl 
z myslami-chwiejacymi-stabilnoscia-duszy.
Bill nie watpil o jego lojalnosci.
-Jaki? Gdzie rozprowwadza. Ile juz rozprowadzil?
-Okolice Berkeley. Nie wiemy jaki, ale awaryjnosc systemow komputerowych jest tam ... paranormalna, 
 to znaczy niektore firmy prawie nie maja awarii. To musi byc sprawka ZLA. Nie wiem co z tym zrobic. 
 A moze to nasi wypuscili jakis bezawaryjny system, tylko ze tajny i ja nic o tym nie wiem?
-Nie nie moglibysmy sobie na cos takiego oczywiscie pozwolic, to nierynkowo wypuszczac dzialajacy 
 system. Masz racje, to zlo. Znalezc i zniszczyc.

VII

W drzwiach pojawilo sie dwoch mezczyzn odzianych w czarne plaszcze, z karabinami maszynowymi w rekach.
-Max Steinberg?
-Taaaaa
-Rozprowadza pan nielegalne systemy operacyjne?
-Jaaa? A gdziezby. Co to wogole jest? Z jakiej racji panowie pytaja?
-Urzad antymonopolowy.
-Aha - Max wiedzial, co nie bylo zreszta takie niezwykle, bo wszyscy wiedzieli, ze Microsoft 
 Corporation wykupil juz kilkanascie lat temu WSZYSTKIE istniejace urzedy antymonopolowe, we wszystkich 
 stanach i wszystkich niezaleznych panstwach. Jesli przychodzil ktos z urzedu antymonopolowego to 
 niewazne bylo z jakiego - z jakiego by nie byl byl czlowiekiem MS. Wiedzial tez, ze nadeszla ostatnia 
 godzina i byl na to przygotowany. Przynajmniej przezyl ostatnie 3 miesiace pozwalajac sobie na wszystko 
 i zapewnil przyszlosc calej swojej rodzinie, lacznie z ta dalsza, oraz polowie znajomych.
-Ile pa rozprowadzil i gdzie?
-Czego?
-Prosze nie zgrywac idioty! powiedzial jeden i wzmocnil swoje slowa odstrzeliwujac Maxowi prawa stope. 
Max Upadl z jekiem na podloge.
-6 sztuk, tylko okolicznym korporacjom. Nie powinno wyjsc poza San Francisco.
-Dziekuje. - Tym razem potwierdzil swoje slowa mocniej, wypuszczjac caly magazynek w zwijajace sie na 
 podlodze cialo.

VIII

-San Francisco? San Francisco znowu zarazone plaga obcych systemow, a konkretnie jednym - Linuxem, 
 wywiezionym z gruzow Berkeley. No slicznie. Prosze o zwiezly raport, ile procent rynku mamy w tym miescie.
-Tak, Panie!
Kilka godzin pozniej szef dystrybucji przedstawil Billowi krotki raport, mieszczacy sie a kilku kartkach 
zapisanych recznie. Najwazniejsza informacja brzmiala 1.3% rynku, rynek zaspokojony, a w ostatnich czasach 
niestabilny. Po paru minutach pojawil sie zawolany Genuard Keller, czlowiek od rozwiazywania takich problemow.
-San Francisco jest bardziej szkodliwe niz porzyteczne. Usunac.
-Tak, Panie. wysle tam troche ciezkiego sprzetu.
-Dobrze.
W ciezkie rakiety balistyczne oprocz glowic wodorowych wsadzono pilotow - kamikadze. Oczywiscie uzycie 
komputerow do sterowania rakietami byloby szczytem braku odpowiedzialnosci. Moglyby eksplodowac jeszcze 
w hangarze. Dlatego wyslano ludzi. Ci ludzie chetnie poswiecali sie za sprawe a przy tym byli wychowani 
na systemie MS Windows 98 wiec prawdopodobnie nie zdawali sobie nawet sprawy z tego, ze zgina. Polecieli 
chetnie i wypelnili misje prawidlowo. Razem pietnastu.

IIX

Kalifornia zablysla nowym blaskiem. San Francisco Swiecilo sie jeszcze lekko przez dwadziescia lat. Bylo 
prawie calkowicie stopione, tylko w przedmiesciach ze stoionego piasku, betonu i skaly wystawaly twardsze 
i mniej topliwe elementy, tworzac cos w rodzaju czarnego, karlowatego i rzadkiego lasu. Ostatnie Zlo 
zostalo zarzegnane i juz wszystkie komputery swiata byly przyjazne dla swoich uzytkownikow.

Albi

albi@agat.wsrp.siedlce.pl
    
===================================================
© 1999 P s y b o r g
Kontakt: webmaster@kronika.rpg.pl