Kronika
Spotkania
Foto
Galeria
Terminarz
Tworczosc
Logi
Informacja o serwisie

Tworczosc


                                   "Train"
                                      by
                                    Alien

        Milcze ;-(
        Pociag.  Miarowy  stukot kol, niczym metronom odmierza odleglosci
     miedzy  jedna  czasteczka  przesunietej  materii,  a  druga,  co nie
     znaczy,  ze  nieoznacza  czegos  jeszcze.  Dudnienie dochodzace spod
     podlogi  wwierca  sie  powoli  w  jazn  pasazerow jadacych w tym czy
     innym,  waznym  lub  blachym,  konkretnym  czy tez niewiadomym celu,
     ktorzy  poslugujac  sie  jezykiem  onomatopeji  konwersuja z maszyna
     dzwigajaca ich obleczone w ciala dusze.
        Hrrr. Mhrrr. Mhrrrrch.
        Dlaczego?  Skad  to  pytanie  wzielo  sie nagle i niespodziewanie
     niczym   spadajce  ptasie  guano  w  mojej  zmeczonej,  niewyspanej,
     steranej  przeciagami  i  deszczem  glowie,  ktorej  z braku wiary w
     tworcza  moc  i  sprawnosc cywilizacji nie zabezpieczam przed zimnem
     odpowiednim okryciem.
        Zreszta,  czy wazane jest skad wzielo sie tak idiotyczne pytanie?
     Jesli  pytanie  bedzie  zbyt  ogolnikowe,  lub zle skonstruowane dla
     potrzeb  pytajacego,  odpowiedz  zostanie udzielona szybko i celnie,
     ale i rownie glupio.
        Kto to jest pisarz? Dobre pytanie, tresciwe i scisle, do niczego,
     nawet  niewiedzy  i  ignorancji nie mozna sie przyczepic, chocby sie
     i bardzo chcialo. Zdaniem Korowiowa, Dostojewski jest pisarzem, mimo
     iz nie posiada legitymacji, ktora by to potwierdzila i mimo tego, ze
     nie jada w Klubie Literata. Ale skad wiadomo, ze byl pisarzem, skoro
     Korowiowi,  jak i obietnicom przed wyborczym, raczej ufac nie mozna.
     Niektorzy  twierdza,  ze  wystarczy  napisac  opowiadanko, esej, lub
     ksiazke,  a  juz  mozna w buciorach, gubiac za soba pierze watpliwej
     swierzosci   wlezc   pomiedzy   to  szlachetne  grono  ludzi  piorem
     wojojacych.
        Jesli  Dostojewski  nie  byl pisarzem, to kto nim byl? A Tolkien?
     Joys? Lem? Parandowski? Cortazar? Czy to nie byli pisarze?!
        Pociag zwalnia. Widoczne za szyba przedzialu gesto usiane ogniki,
     swiadczace  o  niechybnej  obecnosci  ludzi.  Wsrod  tych  ciemnosci
     zalegajacych pol swiata, wyjawszy oczywiscie wszystkie te znajdujace
     sie  w  niej kursujace akurat pociagi i samochody, w ktorych jeszcze
     pali  sie  swiatlo,  lezy  oto maly i jakze niewielki w porownaniu z
     ludzkim  duchem  wytwor marnej cywilizacji, ktorej wiezniem stal sie
     czlowiek.
        Pies  i  jego  wlascicielka  przytulili  sie  do siebie nawzajem.
     Zwierze  przestalo  chrapac,  dzieki czemu w przedziale panuje teraz
     przyciszona  rozmowa,  odglos  nadgryzanych  ze  wszystkich stron ze
     starannoscia   kata   jablek,   nostalgiczne   westchnienia  sasiada
     sleczacego  nad  mierna  krzyzowka,  w  ktorej  co prawda moglbym mu
     pomoc, ale kto wie co bym z tego mial. Chec posiadania jest mi obca,
     po  prostu  nie chce dostac w morde. Wytkniecie nieznajomemu bledu w
     sztuce  jest  co  najmniej  bezczelnoscia tym bardziej, ze zerkam mu
     ukradkiem przez ramie.
        Czy  to  co teraz przekazuje jest odbierane przez myslace wytwory
     selecji  dokonanej  na  przestrzeni czasu, ktorej zdrowy rozsadek za
     nic  w  swiecie  nie  chce  przyjac  do  wiadomosci, zeby nie dostac
     skurczow  zoladka  na  mysl  o praszczurze szympansie, czy tez przez
     innego  osobnika  mojej wypieszczonej i ucywilizowanjej rasy? Pisarz
     poszerza  wyobraznie odbierajacych jego mysli o wynaturzonym swiecie
     "zajaczkow"  i dokonuje w posredni sposob wyboru czytelnikow, o czym
     sam  zazwyczaj nie ma zielonego pojecia. Uwolniony od ciala, ulatuje
     wzwyz  ku  sloncu,  kiedy  sprostrzega,  ze jest tam za goraco, zbyt
     parno  od krecacych sie w poblizu bez blizej okreslonego celu chmur,
     sfruwa w dol. Przeliczylem wytrzymalosc wyimaginowanego wosku na tak
     samo  wysnionych  przez prozna wyobraznie skrzydlach mojego wolnego,
     butnego i dumnego umyslu.
        Mimo  to warto popelniac takie eskapady, a jedynym ich powodem sa
     przyjaciele.  Milosc.  Najwyzsze  uczucie,  oparte  na  szczerosci i
     zaufaniu.
        Jestem  glupiec,  bo  nie  jestem  szczery, nie pozwalam sobie na
     luksus  dzielenia  sie  z  kimkolwiek  swoimi  problemami.  Co by to
     zreszta  zminilo  i  tak sam musze sobie poradzic. Ale pomagac innym
     bym  chcial.  Co  za  hipokryzja  i  bezdusznosc,  jeszcze chwila, a
     dojdzie do tego brak zaufania!
        Boze,  daj  mi poteznego kopa w te przyslowiowe cztery litery, bo
     jak  nic  zwariuje! Latwiej jest w pewnych sprawach posuzyc sie tymi
     dziwnymi,  znanymi  jednak ogromnej rzeszy nieanalfabetow znczakami,
     ktore wtajemiczeni zowa "literkami", lub uogolniajac "alfabetem".
        Cierpie,  bo  zadaje  bol  tym  ktorych kocham, niczym obosieczny
     miecz,  ktorego  pierwsze  ostrze  zadaje smierc, a drugim jestem ja
     sam.
        Dusze  sie  w stechliznie zmartwien, dlugow, stresow, konwencji i
     wogole  tego wszystkiego czym obdarzyla nas ta cholerna cywilizacja.
     Gdyby ludzie byli dobrzy z natury, taka glupota jak wyzej wyminioeny
     wynalazek  nie  bylby wogole nikomu potrzebny. Tkwilibysmy w leniwym
     marazmie,   kamiennej   prehistorii   z   traktatami  filozoficznymi
     spisanymi  na  scianach  jaskin, nasz ped zyciowy bylby zachamowany,
     a  my  w  swej  jeszcze  marniejszej glupocie do konca ostatnich dni
     ostatniego   przedstawiciela   najbardziej   kretynskiego  gatunku w
     kosmosie czekali na milosierdzie, nie wiedzac co to slowo oznacza.
        Stanowcze  NIE!  mowie  "wstecznikom,  ekologom  niewytrzymujacym
     tygodnia   bez   mikkiej   duproli   na  podoredziu,  wszystkim  tym
     natchnionym  filozofom  kontemplujacym  piekno  kwiatu  rozy,  a nie
     potrafiacym okreslic koloru swoich butow na trawie.
        Za  daleko jestesmy juz w podrozy, niektorych rzeczy rzeczywiscie
     nie  da  sie  odwrocic,  bieg wydarzen, wachadlo ewolucji pchniete w
     zamierzchlym, zapomnianym poczatku istnienia nie daje sie zatrzymac,
     a co dopiero zmienic swoj charakter.
        Wrazliwosc  jest nieodlaczna cecha pisarza. Dzieki niej dostajemy
     w  swoje  rece  stare  podworko  pelne  rozwrzeszczanej dzieciarni z
     brudnymi nogami pelnymi zaschnietych strupow, obraz namalowany przez
     nieznanego  nam  artyste  malarza,  ktory  swym pieknem oprawionym w
     slowa  porusza w nas delikatne kolki uczuc. Rozstrojeni, rozmarzeni,
     czekamy  na  slowa  objawienia  -  oto  jedyny powod, dla ktorego to
     czytasz!
        Skad  tyle  zgorzknienia  w jednym, mlodym jeszcze a przeciez juz
     tak  doswiadczonym przez los sercu, ile tego niewyslowionego zalu do
     samego  siebie,  za  coz  ten krzyz meczennika, amoralnego wisielca,
     dlaczego  tak  wiele  niewidzialnych ran na plecach czlowieka, ktory
     nie dla siebie przeciez zyje?
        To  chyba  ta  chora, przeceniona mlodosc, ten pulsujacy w zylach
     ped  ku  szczesciu  ktorego  nie potrafi sie w jakis sensowny sposob
     nazwac.  Tiaak,  sam  nie  moge uwierzyc, ze to napisalem, ze zdolny
     bylem  do  tak balwanskiego twierdzenia, za ktore smazyc sie bede we
     wlasnym stworzonym do swoich potrzeb i tylko dla siebie piekla.
        Pociag  staje.  Ubieram  sie  i  wysiadam. Ide. Patrze na zegar i
     odruchowo  klne  na  czym  swiat stoi, po czym ruszam na piechote, w
     deszczu  i  blocie,  jak  czlowiek  ktory dopiero co wskoczyl w nowa
     rzeczywistosc  i okrywa mroczna, nowa a dobrze przeciez juz znana mu
     przestrzen.
        Wszyscy  jestesmy  ludzmi,  moge tak powiedziec bo wiem, ze tylko
     ten  gatunek  bedzie  zdolny  do przetworzenia i analizy zawartych w
     moich  wynurzeniach  tresci,  ale  czy  wszyscy zaslugujemy na miano
     "czlowieka"? Dlatego wlasnie jestem dla was "obcy". Pragne zrozumiec
     czym  jestem,  dowiedziec  sie  dlaczego  pewne  granice, uczucia sa
     dostepne dla tych, a inne dla tamtych. Ale przede wszystkim chce byc
     szczery,  prawdziwy,  i  nie  chce  wiecej milczec tylko dlatego, ze
     uwazam ze slowa sa niepotrzebne!
        Teraz  nastepuje  dlugi  spacer po krainie starych, wysnionych we
     wlasnych marzeniach basni o pieknym zyciu.
        Pisarz, jesli chce byc odbierany musi posiadac wiare w czlowieka,
     a nie w ludzi.
        Tym optymistycznym akcentem koncze dzisiejsza transmisje... za...
     inna...

                                                                    Alien

        P.S.1.(Dzieki  temu,  ze  mialem kartke papieru i olowek zdolalem
     wyjasnic  sobie pewne rzeczy, na ktorych temat zostalem naprowadzony
     za  co  bardzo  dziekuje  najbardziej kochanej przeze mnie osobie na
     swiecie)

        P.S.2.(Szanuje was, wiec nie bede mowil co to mialo znaczyc)

        P.S.3.(Razem  z  przedostatnim  zdaniem  odzyskalem wiare w to co
     rozumiem  pod pojeciem "czlowieka", ale nie bede nikogo tym zanudzal
     jesli   sam   o  to  nie  poprosi  i  nie  przedstawi  zaswiadczenia
     stwierdzajacego jego zdolnsc do dobroci wobec innych)

                                   11-10-98



                                   "Train"
                                      by
                                    Alien

        Milcze ;-(
        Pociag.  Miarowy  stukot kol, niczym metronom odmierza odleglosci
     miedzy  jedna  czasteczka  przesunietej  materii,  a  druga,  co nie
     znaczy,  ze  nieoznacza  czegos  jeszcze.  Dudnienie dochodzace spod
     podlogi  wwierca  sie  powoli  w  jazn  pasazerow jadacych w tym czy
     innym,  waznym  lub  blachym,  konkretnym  czy tez niewiadomym celu,
     ktorzy  poslugujac  sie  jezykiem  onomatopeji  konwersuja z maszyna
     dzwigajaca ich obleczone w ciala dusze.
        Hrrr. Mhrrr. Mhrrrrch.
        Dlaczego?  Skad  to  pytanie  wzielo  sie nagle i niespodziewanie
     niczym   spadajce  ptasie  guano  w  mojej  zmeczonej,  niewyspanej,
     steranej  przeciagami  i  deszczem  glowie,  ktorej  z braku wiary w
     tworcza  moc  i  sprawnosc cywilizacji nie zabezpieczam przed zimnem
     odpowiednim okryciem.
        Zreszta,  czy wazane jest skad wzielo sie tak idiotyczne pytanie?
     Jesli  pytanie  bedzie  zbyt  ogolnikowe,  lub zle skonstruowane dla
     potrzeb  pytajacego,  odpowiedz  zostanie udzielona szybko i celnie,
     ale i rownie glupio.
        Kto to jest pisarz? Dobre pytanie, tresciwe i scisle, do niczego,
     nawet  niewiedzy  i  ignorancji nie mozna sie przyczepic, chocby sie
     i bardzo chcialo. Zdaniem Korowiowa, Dostojewski jest pisarzem, mimo
     iz nie posiada legitymacji, ktora by to potwierdzila i mimo tego, ze
     nie jada w Klubie Literata. Ale skad wiadomo, ze byl pisarzem, skoro
     Korowiowi,  jak i obietnicom przed wyborczym, raczej ufac nie mozna.
     Niektorzy  twierdza,  ze  wystarczy  napisac  opowiadanko, esej, lub
     ksiazke,  a  juz  mozna w buciorach, gubiac za soba pierze watpliwej
     swierzosci   wlezc   pomiedzy   to  szlachetne  grono  ludzi  piorem
     wojojacych.
        Jesli  Dostojewski  nie  byl pisarzem, to kto nim byl? A Tolkien?
     Joys? Lem? Parandowski? Cortazar? Czy to nie byli pisarze?!
        Pociag zwalnia. Widoczne za szyba przedzialu gesto usiane ogniki,
     swiadczace  o  niechybnej  obecnosci  ludzi.  Wsrod  tych  ciemnosci
     zalegajacych pol swiata, wyjawszy oczywiscie wszystkie te znajdujace
     sie  w  niej kursujace akurat pociagi i samochody, w ktorych jeszcze
     pali  sie  swiatlo,  lezy  oto maly i jakze niewielki w porownaniu z
     ludzkim  duchem  wytwor marnej cywilizacji, ktorej wiezniem stal sie
     czlowiek.
        Pies  i  jego  wlascicielka  przytulili  sie  do siebie nawzajem.
     Zwierze  przestalo  chrapac,  dzieki czemu w przedziale panuje teraz
     przyciszona  rozmowa,  odglos  nadgryzanych  ze  wszystkich stron ze
     starannoscia   kata   jablek,   nostalgiczne   westchnienia  sasiada
     sleczacego  nad  mierna  krzyzowka,  w  ktorej  co prawda moglbym mu
     pomoc, ale kto wie co bym z tego mial. Chec posiadania jest mi obca,
     po  prostu  nie chce dostac w morde. Wytkniecie nieznajomemu bledu w
     sztuce  jest  co  najmniej  bezczelnoscia tym bardziej, ze zerkam mu
     ukradkiem przez ramie.
        Czy  to  co teraz przekazuje jest odbierane przez myslace wytwory
     selecji  dokonanej  na  przestrzeni czasu, ktorej zdrowy rozsadek za
     nic  w  swiecie  nie  chce  przyjac  do  wiadomosci, zeby nie dostac
     skurczow  zoladka  na  mysl  o praszczurze szympansie, czy tez przez
     innego  osobnika  mojej wypieszczonej i ucywilizowanjej rasy? Pisarz
     poszerza  wyobraznie odbierajacych jego mysli o wynaturzonym swiecie
     "zajaczkow"  i dokonuje w posredni sposob wyboru czytelnikow, o czym
     sam  zazwyczaj nie ma zielonego pojecia. Uwolniony od ciala, ulatuje
     wzwyz  ku  sloncu,  kiedy  sprostrzega,  ze jest tam za goraco, zbyt
     parno  od krecacych sie w poblizu bez blizej okreslonego celu chmur,
     sfruwa w dol. Przeliczylem wytrzymalosc wyimaginowanego wosku na tak
     samo  wysnionych  przez prozna wyobraznie skrzydlach mojego wolnego,
     butnego i dumnego umyslu.
        Mimo  to warto popelniac takie eskapady, a jedynym ich powodem sa
     przyjaciele.  Milosc.  Najwyzsze  uczucie,  oparte  na  szczerosci i
     zaufaniu.
        Jestem  glupiec,  bo  nie  jestem  szczery, nie pozwalam sobie na
     luksus  dzielenia  sie  z  kimkolwiek  swoimi  problemami.  Co by to
     zreszta  zminilo  i  tak sam musze sobie poradzic. Ale pomagac innym
     bym  chcial.  Co  za  hipokryzja  i  bezdusznosc,  jeszcze chwila, a
     dojdzie do tego brak zaufania!
        Boze,  daj  mi poteznego kopa w te przyslowiowe cztery litery, bo
     jak  nic  zwariuje! Latwiej jest w pewnych sprawach posuzyc sie tymi
     dziwnymi,  znanymi  jednak ogromnej rzeszy nieanalfabetow znczakami,
     ktore wtajemiczeni zowa "literkami", lub uogolniajac "alfabetem".
        Cierpie,  bo  zadaje  bol  tym  ktorych kocham, niczym obosieczny
     miecz,  ktorego  pierwsze  ostrze  zadaje smierc, a drugim jestem ja
     sam.
        Dusze  sie  w stechliznie zmartwien, dlugow, stresow, konwencji i
     wogole  tego wszystkiego czym obdarzyla nas ta cholerna cywilizacja.
     Gdyby ludzie byli dobrzy z natury, taka glupota jak wyzej wyminioeny
     wynalazek  nie  bylby wogole nikomu potrzebny. Tkwilibysmy w leniwym
     marazmie,   kamiennej   prehistorii   z   traktatami  filozoficznymi
     spisanymi  na  scianach  jaskin, nasz ped zyciowy bylby zachamowany,
     a  my  w  swej  jeszcze  marniejszej glupocie do konca ostatnich dni
     ostatniego   przedstawiciela   najbardziej   kretynskiego  gatunku w
     kosmosie czekali na milosierdzie, nie wiedzac co to slowo oznacza.
        Stanowcze  NIE!  mowie  "wstecznikom,  ekologom  niewytrzymujacym
     tygodnia   bez   mikkiej   duproli   na  podoredziu,  wszystkim  tym
     natchnionym  filozofom  kontemplujacym  piekno  kwiatu  rozy,  a nie
     potrafiacym okreslic koloru swoich butow na trawie.
        Za  daleko jestesmy juz w podrozy, niektorych rzeczy rzeczywiscie
     nie  da  sie  odwrocic,  bieg wydarzen, wachadlo ewolucji pchniete w
     zamierzchlym, zapomnianym poczatku istnienia nie daje sie zatrzymac,
     a co dopiero zmienic swoj charakter.
        Wrazliwosc  jest nieodlaczna cecha pisarza. Dzieki niej dostajemy
     w  swoje  rece  stare  podworko  pelne  rozwrzeszczanej dzieciarni z
     brudnymi nogami pelnymi zaschnietych strupow, obraz namalowany przez
     nieznanego  nam  artyste  malarza,  ktory  swym pieknem oprawionym w
     slowa  porusza w nas delikatne kolki uczuc. Rozstrojeni, rozmarzeni,
     czekamy  na  slowa  objawienia  -  oto  jedyny powod, dla ktorego to
     czytasz!
        Skad  tyle  zgorzknienia  w jednym, mlodym jeszcze a przeciez juz
     tak  doswiadczonym przez los sercu, ile tego niewyslowionego zalu do
     samego  siebie,  za  coz  ten krzyz meczennika, amoralnego wisielca,
     dlaczego  tak  wiele  niewidzialnych ran na plecach czlowieka, ktory
     nie dla siebie przeciez zyje?
        To  chyba  ta  chora, przeceniona mlodosc, ten pulsujacy w zylach
     ped  ku  szczesciu  ktorego  nie potrafi sie w jakis sensowny sposob
     nazwac.  Tiaak,  sam  nie  moge uwierzyc, ze to napisalem, ze zdolny
     bylem  do  tak balwanskiego twierdzenia, za ktore smazyc sie bede we
     wlasnym stworzonym do swoich potrzeb i tylko dla siebie piekla.
        Pociag  staje.  Ubieram  sie  i  wysiadam. Ide. Patrze na zegar i
     odruchowo  klne  na  czym  swiat stoi, po czym ruszam na piechote, w
     deszczu  i  blocie,  jak  czlowiek  ktory dopiero co wskoczyl w nowa
     rzeczywistosc  i okrywa mroczna, nowa a dobrze przeciez juz znana mu
     przestrzen.
        Wszyscy  jestesmy  ludzmi,  moge tak powiedziec bo wiem, ze tylko
     ten  gatunek  bedzie  zdolny  do przetworzenia i analizy zawartych w
     moich  wynurzeniach  tresci,  ale  czy  wszyscy zaslugujemy na miano
     "czlowieka"? Dlatego wlasnie jestem dla was "obcy". Pragne zrozumiec
     czym  jestem,  dowiedziec  sie  dlaczego  pewne  granice, uczucia sa
     dostepne dla tych, a inne dla tamtych. Ale przede wszystkim chce byc
     szczery,  prawdziwy,  i  nie  chce  wiecej milczec tylko dlatego, ze
     uwazam ze slowa sa niepotrzebne!
        Teraz  nastepuje  dlugi  spacer po krainie starych, wysnionych we
     wlasnych marzeniach basni o pieknym zyciu.
        Pisarz, jesli chce byc odbierany musi posiadac wiare w czlowieka,
     a nie w ludzi.
        Tym optymistycznym akcentem koncze dzisiejsza transmisje... za...
     inna...

                                                                    Alien

        P.S.1.(Dzieki  temu,  ze  mialem kartke papieru i olowek zdolalem
     wyjasnic  sobie pewne rzeczy, na ktorych temat zostalem naprowadzony
     za  co  bardzo  dziekuje  najbardziej kochanej przeze mnie osobie na
     swiecie)

        P.S.2.(Szanuje was, wiec nie bede mowil co to mialo znaczyc)

        P.S.3.(Razem  z  przedostatnim  zdaniem  odzyskalem wiare w to co
     rozumiem  pod pojeciem "czlowieka", ale nie bede nikogo tym zanudzal
     jesli   sam   o  to  nie  poprosi  i  nie  przedstawi  zaswiadczenia
     stwierdzajacego jego zdolnsc do dobroci wobec innych)

                                   11-10-98


    
===================================================
© 1999 P s y b o r g
Kontakt: webmaster@kronika.rpg.pl