Kronika
Spotkania
Foto
Galeria
Terminarz
Tworczosc
Logi
Informacja o serwisie

Tworczosc


Prawdziwi faceci

Prawdziwi faceci
potrafią tak mówić,
(A głos mają ciepły i niski)
że nawet najbanalniejsze komplementy 
Wydają się piękne
I tylko im bajki o miłości
wychodzą takie, że się w nie wierzy
Takich facetów się kocha.

Zawsze czeka
Co roku wraca do mnie
Ma niewierna kochanka
O kasztanowych oczach
Zawsze czekam stęskniona
Aż wiadomość na czerwonym listku
sfrunie na mój parapet
Jak telegram wiatrem nadany:
„Zaraz będę. STOP. Czekaj”
Zawsze czekam...

Z mego życia kilka minut znaczących

Gdzieś wśród zarośli mojego pokoju
Pomiędzy gąszczem zasłon i firanek
Lasów nóg stołowych, a dywanem
Zaległa cisza po długiej rozmowie
Zupełnie niespodziewanie...
Siedzieliśmy patrząc się na się na siebie
Siedzieliśmy starając się nie patrzyć
Staraliśmy się, żeby nie było widać, 
że się staramy
Więc oglądaliśmy:
Sufit
Swoje własne paznokcie
Rozwiązane sznurówki
Zawiązywaliśmy sznurówki
poprawialiśmy kołnierzyki
Szukali w myślach słów
Nie znaleźliśmy
A kiedy już straciliśmy nadzieję, że znajdziemy
Wstałeś
Padło twoje: „To ja już chyba pójdę”
I nie padło moje: ”Zostań”
Bo po tym długim nie mówieniu 
Nie bardzo wiedziałam jak to zrobić
A poza tym już nie bardzo pamiętałam
po co miałeś zostać
Więc powiedziałam tylko:
„Przyjdź jeszcze kiedyś”
I o dziwo wiedziałam jak to zrobić.
To już dwa tygodnie jak sama walczę z ciszą w mym pokoju...

ONA I JEJ MARCHEWKA

Cały świat może stanąć na głowie
A ona zawsze niezmiennie 
Je gotowaną marchewkę.
Bez soli
I wszystko może się zmieniać
I tylko ona i jej marchewka 
takie spokojne,
takie oczywiste 
i nawzajem w sobie zakochane
Będą trwały

Tylko Oni

Kot płakał po nim
I psu było smutno
I tylko oni
i tylko im
Nikt nie przyszedł zobaczyć, 
jak grabarz sypał ziemię na trumnę, 
bo nikt nie zauważył, że odszedł
Nikt nie pomyślał, że na zawsze
I tylko Kot płakał po nim
I tylko Psu było smutno
I tylko oni tęsknili
i JA 

Po prostu wschód słońca

Wstaliśmy o trzeciej
by powlec
zaspane nogi w kierunku plaży
Przyspieszaliśmy kroku
by zdążyć nim Ono wstanie
Piasek był zimny
Siedzieliśmy skuleni
wpatrzeni w niebo
prawie przez godzinę
czekaliśmy chyba na cud
A ono po prostu wzeszło
Najpierw kawałek
a potem już całe
nic wielkiego
Nie wiem jak oni
ale ja
czułam się oszukana.

Bezsenność

Przewracam się w łóżku
samotna wśród pościeli
bez ciebie.
Koronki mnie łapią za ręce,
Poduszka zapędza mnie w ślepy róg
prześcieradła,
guziki mnie gryzą
i nikt mnie przed nimi nie broni
Sama — tonę w tej bieli,
gubię się w labiryncie poszewek.
Nie mogę zasnąć sama.
Strasznie jest spać bez Ciebie...

Jeszcze

Grzebię w twoich snach widelcem 
wyciągam makarony wspomnień
Chociaż od dawna nie jesteśmy razem
Nie potrafię się w ciebie nie wtrącać
Jeszcze mnie twoje uśmiechy obchodzą
Jeszcze łzy twoje mnie smucą
Jeszcze chyba potrafię cię zmartwić
Jeszcze chciałabym cię spotkać przypadkiem
Kiedy będę szła kiedyś ulicą sama...


Myślisz, że wiesz

Myślisz, że wiesz, 
co między nami było
Ile łez, ile uśmiechów 
ile zdrad
I tylko ja i noc wiemy 
jak bardzo się mylisz.

zmysłowa miłość

Zapach twego ciała
ciepło twoich rąk 
kolor twoich oczu
brzmienie twego głosu
Wszystkimi zmysłami odbieram cię światu.

Wakacyjna przygod

Chłopak znad jeziora
Dziewczyna z wakacji
Poznali się całkiem przypadkiem
Było fajnie
Nikt nie myślał o jutrze
A jutro...
Jutro rozdzwoniły się telefony
Jutro rozdzwoniły się szczypce 
Jutro rozpętały się dyskusje
A jej jutra nie było
A on się o niczym nie dowie
Bo zgubiła, 
bo zapomniała, 
bo nie miała 
Adresu tatusia z Mazur...

Są takie chwile

Są takie chwile, 
że za każdy oddech,
Każde słowo czyjeś
Można płacić sobą.
Są takie chwile, że czyjeś oczy,
czyjeś tak zwyczajne przecież oczy
są cenniejsze od powietrza i od wody
Są bezcenne.
Są takie chwile
Kiedy się kogoś kocha...

Moje miasto

Kocham moje miasto
Za czerwone dachy starówki
Kocham moje miasto
Za żółte i czerwone liście ,
po ulicach jesienią tańczące,
Za trawę zieloną na wiosnę,
Za wiejące ulicami wiatry zimne,
Kocham moje miasto, 
chociaż jest takie jak inne...

Tęsknię

Tęsknię, a jeszcze tyle 
Czasu pozostało Nim ciebie zobaczę
Tęsknię, a jeszcze tyle 
Łez, minut, oddechów, rozpaczy nas dzieli...

Internet

Ciągi liter drwią ze mnie
poprzedzielane spacjami
Tu nie mam swojej twarzy
nie mam imienia
Jestem ciągiem znaków na ekranie
Albo wcale mnie nie ma
ciągi liter
śmieją się z mej bezradności
„Mówisz, że jesteś?”
„Ty, to znaczy kto?”
Nie wiem jak wystukać w klawisze kim jestem
Może naprawdę jestem nikim?
Ciągiem znaków?

Zaczekam

Zaczekam rok
Dziesięć lat
Nawet sto
Jeżeli będzie trzeba.
By potem przyjść 
i bosa stanąć przy twym łóżku
Wyciągnąć rękę
i dotknąć twoją twarz
I powiedzieć:
„Tak bardzo tęskniłam”
Zrzucić koszulę i 
naga wśliznąć się pod kołdrę
I przytulić się
I leżeć
I abyśmy się wyrzekli nawet słowa,
I tylko nasze łzy kapałyby zgodnie na poduszkę 

ZDRADA

Na twej poduszce leżał
świeży pocałunek.
Pocałunek innej kobiety.
W całym pokoju pachniało zdradą
Na dywanie pałętały się bezwstydne uśmiechy
W twoich włosach zaplątały się czułe dotknięcia jej ręki, 
niczym zeschłe liście w końskiej grzywie jesienią.
Jej kroki jeszcze nie wsiąkły w dywan,
A ty...
Ty tak naiwnie myślałeś, że to się nie wyda,
że jakoś umknie mej uwadze to,
Iż głos ci drży, gdy się ze mną witasz.
A jednak nic nie powiedziałam ci wtedy
Jeszcze dałam ci szansę
Ale dziś, wchodząc do twego pokoju
Znowu wyczułam zapach jej włosów.
Dlaczego udajesz zdziwienie, 
Gdy mówię ci, że to koniec?

Oda do Rywalki

Zaplatam twoje długie włosy
Wplatam w nie motyle
I słowika śpiew
To dla niego idź i kochaj go 
Maluję twoje oczy niebem
(pasuje ci do sukienki)
Rzęsy powlekam nocą i blaskiem gwiazd
To dla niego idź i kochaj go
Czereśnią słodzę ci usta
Wiśniami dodaję im barw
Dłonie od jaskółek uczę tańca
To dla niego idź i kochaj go
I nawet nie wiesz jak bardzo 
bym chciałam tak zrobić
J nawet nie wiesz ile razy
Sprawdzałam, 
czy nie będzie ci do twarzy w błękicie
Ale on naprawdę nie pasuje do trumny...
Dłonie sztywne, usta zimne,
Naprawdę nic nie mogę dla ciebie zrobić
Wieczne odpoczywanie
Racz jej dać panie
I wybacz mi...
To dla niego tak bardzo kocham go

Monolog pożegnalny

Wczoraj?
Tak, kochałam cię wczoraj...
Dzisiaj?
Tak możemy się dziś jeszcze kochać
Jutro?
Nie pytaj o jutro.
Naszego jutra już nie ma

Cierpienie

Idzie ulicą kobieta w ciąży
Minę ma jakby coś jej się stało
A obok niej mężczyzna młody
Ogląda się za pięknymi kobietami
W jej łonie ma początek 
cierpienie ich troje
W jej łonie ma początek cierpienie
To dziecko zrodzone w bólu i nienawiści
Jeśli urodzi się, to tego pożałuje
W jej łonie ma początek 
cierpienie ich troje 
W jej łonie ma początek cierpienie
Ono podjęło już decyzję, 
Chce umrzeć i umrze.
Lecz trochę mu smutno, że 
gdy przyjdzie na świat martwe
na jej twarzy namaluje się uśmiech
Bo w jej łonie ma początek cierpienie...


Prawieprzeszłość

Musiałam znienawidzić
żeby przestać kochać
Musiałam zobojętnieć, 
żeby nie pamiętać
Teraz znowu patrzę na twe zdjęcia 
I w zasadzie niczego nie czuję
Tylko czasem 
Odwiedzasz mnie w snach
Zbyt łagodny bym mogła to znieść
Tylko czasem
Budzę się z płaczem 
przed świtem
To nic
To tylko moja prawieprzeszłość


NAUCZYŁEŚ MNIE

Nauczyłeś mnie jak płakać
Nie rozmazując makijażu
Nauczyłeś, jak wychodząc 
nie trzaskać drzwiami niepotrzebnie
Nauczyłeś mnie 
jak cierpieć w samotności
Nauczyłeś mnie pokory wobec losu
Nauczyłeś mnie miłości...

Dawno, a jednak niedawno...

Dawno, 
Trochę dawniej niż wczoraj
Mocno
Trochę mocniej niż bardzo
Naiwnie
Naiwniej niż ptaki na wiosnę
Kochałam się w pewnym studencie
Wczoraj
A może trochę dawniej
Przypadkowo
Bardziej niż całkiem
Spotkałam go na ulicy
A on się po prostu uśmiechnąL
I było cieplej niż by wskazywała na to pora roku
A przecież już go nie kocham 

Odeszłam 

Odeszłam od ciebie
Ale łzy które wsiąkły w twą poduszkę
Zostały w twierdzy twego łoża na zawsze
Odeszłam.
Nie zabrałam miłosnych westchnień
Które pałętają się u wezgłowia twego łóżka 
Na zawsze odeszłam
Nie bój się, już nie wrócę
Ale zostawiłam wszystkie dotyki swoich dłoni, 
wszystkie spojrzenia, wszystkie pocałunki, 
by nawiedzały cię nocą, 
kiedy tylko zechcą, 
ale ja już nie wrócę
Odeszłam z twierdzy twego łoża na zawsze
Niech inne zdobywają jego zimne mury
Niech inne przpływają fosę z gorzkich łez
Mi już nanaprawdę się nie chce...

Ikar

My zakuci w kajdany strachu 
ludzie przyziemni, 
nigdy nie odbijemy się od ziemi wyżej 
niż zdołamy podskoczyć 
i tylko czasem, 
jakiś bezskrzydły Ikar 
skacze z okna wieżowca 
wolny na wieczność...

Ostatni Wilk

Z jaką godnością wyje ostatni wolny wilk, 
na ostatnim dzikim stepie. 
Wyje swą wilczą pieśń do księżyca,
który też został zdeptany przez ludzi i 
nie ma w tym wyciu skamlenia o litość, 
tylko smutek za utraconą godnością braci, 
tylko żal do tych którzy zdradzili...

Wilk

Gdy ginął wilk nie skamlał o litość,
nie wył z bólu, nie prosił o łaskę 
i tylko wzrok jego był nasycony pogardą 
do tych, którzy nawet nie mają zębów by gryźć. 
Gdy ginął wilk nie czołgał się u stóp 
on z podniesioną głową zęby szczerzył, 
gryzł do krwi i rozszarpywał mięso. 
Bo taki wilczy los, że choćby zginąć miał 
nie będzie skamlał, z ręki jadł, 
nie będzie w budzie spał. 
Gdy ginął wilk, ginął w bólu, 
lecz z godnością, ginął wolny, 
a psy którymi szczuto go zazdrościły mu wytrwałości. 

SYSTEM

Obcięli mi skrzydła,
Nie pasowałam do reszty.
Wyrównali, dopasowali
Do formy standardowej kobiety.
Wypielili wszystkie genialne pomysły, 
zabili oryginalność mych myśli.
Indywidualności nie było w programie,
Nałożyli takie jak wszystkim szare ubranie.

Noc urodzona aby być czarna, By cień stał się jej ciałem, By ogień stał się jej duszą, By ciemność wyżarła jej oczy Urodzona— aby być kotem. Czern Czerń pochłonęła mój umysł, Czerń zabiła me sny. Ogień wypalił me oczy. Już nie lecą z nich łzy. Strach pochłoną mą duszę, Obłęd spętał me serce Oszalałam tańcząc na wietrze... Kochaj Pokochaj mnie mocno tak— Aż ogień wypali me oczy, Aż powódź zaleje me usta, Aż włosy zasupła mi wiatr. Pokochaj mnie mocno tak, Że umrę... Pokochaj i przytul, i szepcz Mi do ucha: KOCHAM. ŚMIERĆ Głucha na szloch małych dzieci, Ślepa na łzy młodych matek, Nieczuła na kochanków szepty - Idzie i robi co zechce. Nie wzruszy jej ból i cierpienie, Kogo zapragnie— staje się cieniem. OTO JA Narodzona- by skonać w mękach. Młoda- by się zestarzeć przedwcześnie. Inteligentna- by postradać zmysły. Istnieję- by lepiej zrozumieć niebyt. Zagubiona gdzieś w szarości świtu Balansuję na krawędzi przepaści... PTAKI Ptaki— wciąż same i całkiem wolne. Ptaki- piękne, dalekie, dzikie, nieoswojone. Ptaki- cząstki chmur, cząstki życia i świata. Ptaki- znalazłam ich młode martwe zeszłego lata, pod drzewem porzucone Ptaki- dziwne, nieodgadnione... WYZNANIE Nie potrafię żyć bez papieru w który Ból i cierpienie wsiąkają jak w gąbkę, Który pochłania chwile zwątpienia i miłosne Wyznania bez słowa ironii, bez zbędnego fałszu. Zawsze słucha milcząc- jak najlepszy przyjaciel. Zawsze jest kiedy go potrzeba. Zawsze ma czas dla Ciebie. DO AB Tak łatwo Rozpalić namiętność ciała: Słowami, Dotykiem, Spojrzeniem, Uśmiechem, Gestem. Tak łatwo Pragnąć nie myśląc o tym, Że pragnienia rodzą pragnienia, Że słowa zostają wyryte w pamięci Na długo. Tak łatwo Odejść bez słowa gdy ma się do dokąd iść Nie myśląc co dalej... Łatwo powiedzieć: NAPISZ Dając nadzieję. Łatwo nie myśleć o tym. Trudno jest tylko czekać Na choćby jeden gest przyjaźni, Trudno pojąć, Że kłamstw tak wiele Mogło przejść przez tak cudownie miękkie wargi... Cisza Wstrzymuję oddech, wsłuchuję się w ciszę Moje życie dawno straciło swój sens Wszystko toczy się tak ciężko... Jacyś ludzie z pretensjami na każdym kroku, Jakieś awantury sama nie wiem o co I tylko łzy coraz częściej napływają do oczu I tylko nie podejmuję już wyzwań losu tak chętnie jak kiedyś I tylko coraz częściej mam ochotę odejść Do tej obiecanej krainy marzeń i snów, Do tego raju w który przecież wciąż nie wierzę. Wstrzymuję oddech, wsłuchuję się w ciszę Moje życie dawno straciło swój sens A może jeszcze go nie nabrało? ocieszam się tak- lecz i tak w to nie wierzę. Nie wierzę w to że jutro będzie inaczej, Że kiedyś przekonam się że życie to nie tylko ból i śmierć, Że życie to coś więcej. *** Jesienne kochanki o zimnych rękach Jesienna kochanki o cierpkich ustach czekają na parkowych alejach Śpię Zapomniałam o deszczu, Zapomniałam o wietrze, Zapomniałam o mrozie i śniegu, Na zawsze zatopiona w twych ramionach- śpię. Nie mogę Zagubiłam się w marzeniach Utonęłam w obietnicach niespełnionych I daremnych żalach i nie mogę odnaleźć już Drogi do twego serca.   Czasem Są takie dni że rano wstaję i żałuję że żyję, Są takie dni że czuję się totalnie opuszczona przez kogoś kto nigdy ze mną nie był, czasem łzy same płyną po policzkach i chociaż wszystko jest jak dawniej czuje ze jest strasznie źle i nigdy nie będzie lepiej... Tęsknię Tęsknię, umieram z miłości. Umarłam już chyba sto razy I wciąż na nowo muszę uczyć się życia, Wciąż na nowo odkrywać bezsens dnia i Piękno nocy. Wciąż muszę czekać. Czerń Ja i czerń kochamy się i wszędzie chodzimy razem Ona jak cień obleka mnie wplata się w moje włosy, spływa mi z rzęs. Bo ja i czerń kochamy się i wszędzie chodzimy razem... I nawet czarny kot przynosi mi szczęście. Czarny Kot kto zna noc lepiej niż czarny kot, który chadza własnymi drogami? kto zna noc lepiej niż dziki kot? My nocą nie chadzamy sami... TĘSKNOTA Samotny świt, Samotny dzień, Samotna noc spędzona sam na sam ze sobą, Samotny ból dziś dopadł mnie tęsknię za tobą... MOTYLE Zapadł zmierzch Ostatni zmierzch dla Nas Ostatni w życiu tysiąca Motyli My odeszliśmy od siebie, Odeszły Motyle Cicho, po cichutku Zanim zapadł zmierzch... ŻAL Smukłoręka, Długonoga, Zielonooka, przyszła, spojrzała w oczy, uśmiechnęła się. Nie zawahałeś się, zostawiłeś mnie dla Smukłorękiej, Długonogiej, Zielonookiej Nimfy. Czyż mogłam mieć żal do Ciebie? Nie miałam... ODA DO DŁUGONOGIEJ Twoja szyja, twoje nogi, twój uśmiech są w czymś lepsze od mojej szyi, moich nóg, mojego uśmiechu. W czym? Nie wiem. Zapytaj Jego. To On ustala reguły naszego świata... LEPSZA Twój śmiech, Ten niewinny gest którym odrzucasz włosy, te spojrzenia zza rzęs, twoich rąk długie palce to wszystko czego było trzeba by ostatni promyk mej nadziei zgasł. Twoja szyja której mogłyby ci zazdrościć rusałki okazała się lepsza do składania na niej pocałunków... NIEPAMIĘTAM Nie pamiętam jak mi z tobą było chyba nie najgorzej jeśli z tobą byłam, chyba nie najlepiej skoro jednak odeszłam Nie pamiętam jak mi z tobą było Najgorzej Najgorzej zakochać się w marzeniu, W szumie wody, w czyimś spojrzeniu, Najgorzej zakochać się mocno I tylko w wyobrażeniu I nie wiedzieć czego się chce... Strach Dopadł mnie strach dusi mnie oplata w sieć Dopadł mnie Skradał się dreszczem po plecach czaił się oddechem szybszym aż dopadł mnie. Bańki mydlane Siedzę i tworzę kuliste iluzje z mydła i wody małe, kolorowe kłamstewka z piany i powietrza Siedzę i opowiadam Ci tęczowe bajki Zapomnieć Zapomnieć jak najszybciej każde słowo każdy jęk każdy gest zapomnieć jak najszybciej spojrzenie oczu zapomnieć się zapomnieć zapomnieć jak najszybciej każdą radość każdy lęk zapomnieć tylko zapomnieć chcę twego głosu dźwięk Na zawsze... *** Chciałabym być zabawką w twoich dłoniach Chciałabym być szmacianą lalką z którą byś sypiał. Świat odwrócił się ode mnie nie ma dla mnie czasu ani miejsca akcji *** Dziecko to taki wspólny mianownik do którego sprowadza się dwoje ludzi *** Twoje brwi jak jaskółki szybują po obliczu twarzy wznoszą się i opadają nagle coraz niżej - czy będzie padać?- pytam - słucham?- unoszą się zdziwione - nie, już nic - jednak nie będzie
===================================================
© 1999 P s y b o r g
Kontakt: webmaster@kronika.rpg.pl