Kronika
Spotkania
Foto
Galeria
Terminarz
Tworczosc
Logi
Informacja o serwisie

Tworczosc

			OBRONA
			(by awas)

Szczerze przyznam, obrona nie byla przygotowana tak, jak radzili spece w
tej dziedzinie. Jak sie dowodzi wlasna twierdza to nie slucha sie
doradcow, ma sie swoje wlasne, najlepsze zdanie, niestety... Tak wlasciwie
to inwazja nie zapowiadala sie az tak groznie. POczatkowo jedynie luzne
oddzialy wroga krecily sie dookola zewnetrznych murow. Spalono pobliskie
wioski, wycieto mieszkancow. Nieliczni, ktorym udalo sie uciec, wsparli
nasza zaloge.
PEwnej nocy jednak nadeszli. Zgodnie z prastaryni regulami wczesnego ranka
na oczyszzconych przedpolach miasta ustawila sie imponujaca armia. Z
gornego zamku latwo dawalo sie rozpoznawac poszczegolne oddzialy. Na lewym
skrzydle ustawily sie dumne choragwie Halinskie. Dowodce ich jest
legendarna  Krwawa Halina (..Szulce prof. dr hab. w dziedzinie marketingu)
Prawe zas skrzydlo objal pod swoje wladanie Ksiaze Gruchmanski, jego
lsniece w porannym sloncu karne oddzialy ciezkiej jazdy wygladaly jak
ogromna tarcza oslepiajaca swym blaskiem przeciwnika. Cala centralna czesc
linii stanowila piechota Dziekanska oraz halabardzisci z Gwardii
Przybocznej WIelkiego Dziekana, oprocz tego w drugiej linii stali
muszkieterzy Jujowi ( Juja --> prof. dr hab. aktualnie dziekan). 
Nie bedziemy sie bali, postanowilismy wyjsc na przedpole z nasza zaloga i
stawic czola przeciwnikowi jka to drzewiej bywalo. Dumnie i honorowo. I
tak bylo. 
Atak konnicy halinskiej zostal odparty, pomimo duzych strat moralnych
(jezdzcy wykrzykiwali brzydkie wyrazy). KOlejny atak jazdy Gruchmanskiej
odparto nadspodiewanie latwo, byc moze byl to efekt przerazliwego smrodu
jaki zaczal sie nagle wydobywac ze spalonej wczesniej stodoly w ktorej
wczesniej czarownice hodowaly swoje nieczyste sprawki. 
Wyczerpane oddzialy wewnetrznej strazy miejskiej uzbrojone w bandolety i
sprzet miotajacy przeroznego autoramentu rzucily sie z mrozacym krew w
zylach wrzaskiem na spokojnie stojace linie piechoty Jujowej. Sam na koniu
jechalem w pierwszym rzedzie. Wtem widac jak piechurzy stawiaja ploty
muszkietowych rur. Nagle blysk i ledwiem z konia niespadlbym na pysk. Na
druga salwe jednak czasu im nie starczylo, dym muszkietowy z krwia nasi
ludize zmieszali. Gdy slonce u szczytu swej wedrowki bylo armia Dziekanska
z mych ziem sie wycofac ledwie zdolala. 
Wiktoria wielka to byla. Teraz nic nam juz nie zdola, no chyba ze smierc
ale i jej juz sie nie boim. Co nam spokoj zakloci z konsekwentami
przykremi liczyc sie bedzie musial. Tak to juz jest.

"byla to relacja z przebiegu obrony pracy magisterskiej niejakiego awasa
wykonana w stylu retro z elemantami zapozyczonymi z wielu znanych dziel
literackich. Dziekujemy za uwage. Dobranoc."


    
===================================================
© 1999 P s y b o r g
Kontakt: webmaster@kronika.rpg.pl