Kronika
Spotkania
Foto
Galeria
Terminarz
Tworczosc
Logi
Informacja o serwisie

Tworczosc

  Szedl sobie spokojnie, niczym nie wyrozniajacy sie z tlumu mlody
mezczyzna. Choc, to chyba nie do konca prawda. Nie kazdy ma tak
niesamowicie zimne, niebieskie oczy. To wlasnie one przyciagnely moj
wzrok. Tylko to jedno odroznialo go od szarej masy, tak samo ubranych,
pedzacych do pracy ludzi. Niesamowite oczy. Faceci nie wierza mi kiedy
mowie, ze pierw patrze na nie wlasnie. Zimne, niebieski, ogromne, w prawie
bialej oprawie; nie wiadomo co robily na twarzy o tak ciemnym kolorycie,
przy ktorej wisialy poskrecane, czarne kosmyki dlugich wlosow. Tak, zrobil
na mnie piorunujace wrazenie. Nie moglam przepuscic takiej okazji.
'Przypadkiem' na niego wpadlam, 'przypadkiem' przewrocilam i zaprosilam na
kawe, 'tylko' dlatego, ze bylo mi glupio. Tak sie zaczelo.
  Nastepnego dnia poszlismy do kina. Potem byla restauracja, wspolny wypad
za miasto. Standard. Pare tygodni pozniej wyladowalismy w lozku.
Bo co moze robic dwudziestocztero letniamilionerka, ktora nie pracuje. I
to tylko dlatego, ze i tak nie mialaby co z zarobionymi pieniedzmi
zrobic. On mial podobna sytuacje. Podrozowalismy, robilismy wspolne
zakupy, sypialismy ze soba, planowalismy wspolna przyszlosc i po dwoch
miesiacach sie rozstalismy. On wyjechal gdzies do Szkocji i slad po nim
zaginal. Ale jakis czas pozniej bogata, rozpieszczona, mloda milionerka
zaczela miec klopoty.
    
    - Mamo. Mamo, mam klopot.
    - Dzien dobry coreczko! A coz to za klopot, ze z taka iloscia
pieniedzy, nie umiesz sobie z nim poradzic?
    - Jestem w ciazy.
    - Usun.
    - Za pozno.
    - To sie z nim ozen.
    - Tez ... nie ma go.
    - Pozwolilas odejsc facetowi, ktory Ci dziecko zrobil??? Oddaj do
adopcji, alboco.
    - Ale mamo!
    - Koniec rozmowy. Jestes dorosla, masz pieniadze, a ja za chwile
zebranie rady nadzorczej. Ja sobie poradzilam, to i tobie sie uda. I nie
dzwon do mnie do biura. Dobrze wiesz, ze mam tu pelne rece roboty.

  No i co ja mam zrobic? Przeciez nie zniszcze sobie zycia dzieckiem w tak
mlodym wieku.

                        * * *    (Rok pozniej)

   - Panie doktorze
   - Jestem twoim psychoanalitykiem, a nie panem doktorem. Moje imie tez
znasz.
   - Jak pan .. eee .. jak wiesz mialam dziecko. Kilka miesiecy temu
urodzilo sie takie male, rozowe, pomarszczone. Ciagle ryczalo. Oddalam je
do adopcji. A teraz mecza mnie wyrzuty sumienia.
  
   Te wizyty nic mi chyba nie daja. Placic za przyjacielska rozmowe? Nie
zebym pieniedzy zalowala. Na cos je musze wydawac, ale to chyba nie tak
powinno byc.
Z glowa pelna smutnych mysli spacerowalam ulicami. Chmielna, Nowy Swiat,
Krakowskie ... W pewnym momencie stanelam jak wryta. Zimne niebieski oczy.
Tuz kolo mnie. Niebezpiecznie blisko.
   - Och. Witaj kochana. Co u Ciebie? Jeszcze stad nie ucieklas? Pojdziemy
na kawe?
   - Swinia! Najpierw robisz mi dziecko i uciekasz, a potem pytasz...
   - Przepraszam, mozesz powtorzyc? Zamyslilem sie. Mowilas cos o jakims
dziecku ktore ucieklo. Czyje?

  Poszlam z nim na te kawe. Okazalo sie, ze wrocil do Polski na stale.
Pytal, czy sie spotkamy jutro. Odpowiedzialam, ze tak, ale nigdy wiecej go
nie spotkalam. Nie chcialam drugiego dziecka.

----------------------------------------------------------------------
                powstalo 14 IV br.


.

Boska 


    
===================================================
© 1999 P s y b o r g
Kontakt: webmaster@kronika.rpg.pl