Kronika
Spotkania
Foto
Galeria
Terminarz
Tworczosc
Logi
Informacja o serwisie

Tworczosc

			____________________________________
			AGENCJA				    
			____________________________________
			                               Elcia
			____________________________________
			Pazdziernik 1997 - S p e t z g a r t




- Musi byc pani na sto procent pewna... - mezczyzna podrapal sie za uchem.
Jego oddech byl cytrynowo-mietowy,  do pewnego stopnia przypominajacy mdla
won srodków dezynfekujacych stosowanych w toaletach publicznych -Wlasciwie
najlepsze warunki umowy  uzyska pani  jesli  przedlozone zostana dokumenty
stwierdzajace,  ze pani malzonek,  a takze pani dzieci,  wyrazaja  zgode i
udzielaja nam pelnomocnictwa na wykonanie kontraktu.
- Pan nie rozumie..
- Prosze nie byc trywialna!  Mamy tu strasznie duzy ruch, szczególnie przy
takiej pogodzie i zblizajacej sie pelni. Oczywiscie, jako wrazliwy rak, ma
pani  pewna  przewage  nad  innymi, ale  to  nie  jest  naszym  najwyzszym
priorytetem. Podobnie zreszta jak zadowolenie klientów tez sie dla nas nie
liczy,  rozumie pani,  to specyfika branzy.  Poniekad czuje sie zirytowany
pani postawa.  Niech sobie pani nie wyobraza,  ze pani przypadek jest inny
niz wszystkie pozosta...
- Dobrze.  Wiec prosze sobie wyobrazic,  ze nie mam ani malzonka,  ani tym
bardziej dzieci!  I nie chce slyszec, ze nie wolno tu krzyczec.  Mam prawo
wykrzyczec sie! Po smierci nie mozna! Jesli moglabym sama sobie poradzic z
tymi wszystkimi formalnosciami,  a pózniej juz z bezposrednim wykonastwem,
nie plaszczylabym sie przed wami.  Blagam,  musicie mi pomóc. Natychmiast.
- Prosze sie uspokoic... Nie ma sie co denerwowac. Bedzie co ma byc.  Czas
nie powinien sie liczyc...
- Czas!  Czas  jest  praprzyczyna tego wszystkiego.  Rozciaga sie jak tofi
badz inna mordokleja!
- Wypraszam sobie!
- Rozumiem, cofam to co powiedzialam. Pragne tylko, zeby ktos mi pomógl.
- Zalatwione.  Przedstawi mi tylko pani na osobnosci  okolicznosci.  Musza
byc  sprzyjajace.  W  tak  pilnej  sprawie mozemy chyba obyc sie bez rady.
Podpisze pani tylko jeden papierek wiecej. No juz.. Prosze sie usmiechnac.
Ma  pani  wszystko  jak  w  banku.  Teraz mozliwe,  ze bedzie pani chciala
zrezygnowc  z  laski  jaka  pani  okazuje  omijajac  normalne  procedury..
Wlasciwie,  to zwykle przewlekamy sprawy,  aby  klienci  sie  zniechecili.
Wtedy rezygnuja i akwizytorzy firmy sa szczesliwi. Wlasciciele przeciwnie,
ale nie mozna wszystkich racji pogodzic.  Pani przypadek uszczesliwi moich
pracodawców.
Nie  odezwalam sie.  Moim  cialem  wstrzasaly  drgawki  powoli  ustajacego
lkania.  Ten czlowiek rozumial.  Wydawalo mi sie przynajmniej, ze rozumie!
- Prosze za mna.

Szerokie barki powoli,  harmonijnie wykonywaly naprzemienny ruch  -  to do
przodu, to znow do tylu.  Mezczyzna  z  pewnoscia nie skorzystalby nigdy z
oferowanych przez siebie usug.  Czulam  jego  wewnetrzna  potege.  On  nie
potrzebowal pomocy!  Weszlismy do jasnego pokoju. Szara wykladzina, sciany
obite popielata tapicerka...  Sufitu  nie bylo.  Sklepienie zlewalo sie ze
scianami   tworzac   kopule  ogarniajaca  nasze  ciala  bardzo  miekim,  a
jednoczesnie niezauwazalnym usciskiem.
- Tak bedzie wygladal pokój w którym wykonana zostanie umowa. Oczywiscie w
zaleznosci  od  ustalen  zmienia  sie wyposazenie.  Jest  cieplo,  sucho i
wygodnie.  Zachowana  wszelka  higiena.  BGO co miesiac przeprowadza u nas
kontrole. Skoro nie dopuszczamy innych na rynek, musimy spelniac wszystkie
standardy.  Mamy  wewnetrzne  normy  duzo  bardziej  drastyczne  od  tych,
przepisanych przez panstwo.
Dlaczego on tyle mówi. Moze sie denerwuje?
- BG co? To bank?
- Nie...  -  mezczyzna zasmial sie poblazliwie,  poczulam ze traktuje mnie
jak  male,  nieswiadome   niczego  dziecko.  Bylam  swiadoma  wszystkiego.
Najbardziej zas  swiadoma bylam slusznosci mojej decyzji.  Jak dobrze,  ze
tutaj przyszlam, oni mi pomoga! -  to Biuro Godnosci Osobistej. - O, Czyli
juz w ogóle nie mam sie o co martwic.
- Czy znajomi zostana zawiadomieni?
- Nie.  Nie  czytala  pani  dokladnie  warunków?  To pani  wszystkich musi
powiadomic. Bezwzglednym  obowiazkiem uswiadomienia objeta jest najblizsza
rodzina oraz malzonek, w pani przypadku ewentualny partner.  Ale przejdzmy
do rzeczy... Jakie sa powody?
- Hmmm - nie wiedzialam jak zaczac - powiedzmy, ze...
- Wiem,  ze  trudno  o  tym  mówic.  Ale widzi pani, jestem zmuszony o tym
rozmawiac,  poniewaz ta rozmowa  moze miec  wplyw na przebieg  transakcji.
Jesli po tej rozmowie zachowa pani chec skorzystania z naszych uslug, mamy
gwarancje,  ze  juz pani nie zrezygnuje.  I tak,  nawet  przy  zaniedbaniu
warunków, umowa zostanie wykonana. Nie mozna juz jej anulowac. Nie ma jak.
- Wiec...
- Wiec, jedynka bec! 
Mezczyzna zaczal sie smiac. Zart?!  Czy to byl zart? Ten czlowiek nie moze
byc powazny, jak moge z nim rozmawiac o moim wnetrzu?!
- Pan zartuje!
- Oczywiscie kochana, chce rozluznic atmosfere.
- Prosze sobie darowac. Moze dla pana to codziennosc, ale dla osoby takiej
jak ja to sprawa, która zdarza sie raz w zyciu!
- Rozumie sie... inaczej sie nie da!  
Nie przestawal sie smiac,  ukazujac  okropnie  biale  zeby.  Ogarnal  mnie
niesmak. Co za impertynent!
- Wie pan co  -  powiedzialam juz calkiem zdenerwowana - irytuje mnie pan,
ale dobrze,  skoro  moze mi pan szybko pomóc...  to niech pan slucha.  Oto
moje  nieszczescie.   Czas  przede  wszystkim.  Byl  za  bardzo  ciagliwy,
niekowalny.  Nie  dalo  sie  z  nim  nic  zrobic.  Z dnia na  dzien rodzil
frustracje, podjudzal ja. Zwiekszajac swoja objetosc obejmowal mnie i Jego
... zeby  jeszcze bardziej rozwlec tesknote.  Naznaczyl  znamieniem  mojej
udreki kazda minute. To byl tylko miesiac.  Co  bedzie  pózniej?  Najdejda
chwile, kiedy trzeba bedzie pozegnac sie na dluzej niz kwartal...
- Moze pani sprecyzowac?
- Studia.
- Jaka rozlaka?
- On i ja.
- Wiec to jego wina...?
- Nie.. tu nawet nie czas jest winny.  Ani ja. Przeznaczenia tez winic nie
mozna. Podejrzewam, ze chcialo dobrze. Kocham. Kocha On.  Mówi, ze bardzo.
Ale to nie wystarcza. Potrzeba, abym dotykala.  Aby dotykal On.  Musi mnie
calowac.  Musi pielegnowac  to wszystko.  Teraz moim uczuciem opiekuja sie
niepokoje, zatruwajac je kazdego dnia... kazdej nocy. Dlatego wiem, ze nie
zniose tylu pozegnan... tylu powrotów. On ma treme. Rozumiem, ale nie boje
sie ponownego poznania.  Spotkania tez!  Dlatego przyszlam do Was. Dlatego
blagam pana o pomoc. Dlatego wlasnie juz dluzej nie moge.  Tak bardzo chce
kochac, ze musze to jakos sformalizowac, a wasze uslugi to dla mnie jedyna
szansa na szybkie rozwiazanie problemu.
- Fakt,  nasze  rozwiazania nie sa tymczasowe,  musze pani przyznac racje.
Pani sytuacja wymaga  niewatpliwie  naszej  interwencji...  Czy jutro pani
odpowiada?
- Oczywiscie!  -  serce mi uroslo.  Nie spodziewalam  sie az tak szybkiego
terminu realizacji zamówienia.
- Prosze  jeszcze  tylko wypelnic formularz,  abysmy mogli wybrac stosowny
tryb postepowania. 
Duzo tabelek.  Niepotrzebne skreslic.  Cicho, jasno, cieplo, zimno, mokro,
sztywno, preznie, miekko, powoli, glosno, gwaltownie, delikatnie...
- Co znacza te wszystkie przyslówki?
- O! Faktycznie,  to  przyslówki.  Zapomnialem o nich.  Myslalem, ze sa to
przymiotniki..  W glowie mi zostalo tylko to co o gramatyce powiedziano mi
w  nauczaniu  poczatkowym...  ze sa tylko trzy czesci  mowy...  Czasownik,
odpowaiadajacy na pytanie co robi lub w jakim w jakim stanie sie znajduje,
chociaz teraz dodalbym jeszcze w jakim stanie sie nie...
- Mozemy najpierw to skonczyc, a pózniej pozatrowac?
- Alez oczywiscie. Przepraszam... Wiem, nie powinienem. Za spoufalanie sie
z klientkami zostalem zawieszony w obowiazkach na dwa miesiace. To dopiero
mój drugi tydzien od powrotu do pracy...  Pani wybaczy. Otóz te przyslówki
to pani preferencje. Pani wybór pomoze nam wybrac stosowna metode.
- Zimno, sztywno, preznie...  mokro,  ale  mokro...  ze znakiem zapytania,
dobrze?
- Czy lubi pani plywac?
- Nienawidze. Tak dokladnie, to nie potrafie. 
- Zatem odradzam.  Nie powinna pani tego robic.  Tak wyglada etyka tego co
robimy.  To powinno byc cos co pani sprawia przyjemnosc. Stad nasze motto:
"Zalatwimy to tak jak lubisz!"
- Wiem, wiem... Zatem tylko zimno, sztywno i preznie. Dobrze wybralam?
- To rzadki zestaw.  Nie wiem, czy uda sie wszystko zorganizowac na jutro.
Prosze poczekac. Zadzwonie sie dowiedziec o szczególy. Zeby nie pozostawic
pani w niepewnosci.

Wyszedl. Wiec nawet teraz jestem indywidualistka?  To mi sie podoba.  O to
zawsze mi  przeciez chodzilo.  Moze nie przyznawalam tego sobie ani nikomu
innemu,  ale chcialam i nadal  chce sie  wyrózniac.  Drzwi sie otworzyly i
wszedl jakis obcy  mi  mezczyzna.  Zaraz  po  nim  wszedl  ten,  z  którym
spedzilam ostatnia godzine. O!  to tylko godzina. Jak milo, ze nie ciagnie
sie to tak dlugo jak opowiadali mi znajomi.
- Juz wszystko gotowe.  Prosze przyjsc do bloku M, jutro o godzinie 15:10.
"Pietnasta  dziesiec, pociag do Yumy".  O tej godzinie sie urodzilam.  Jak
smiesznie. A to "M" to tez jakas ironia losu...
- Dobrze. Dokumenty przyniose ze soba. On ich nie podpisze. Rozumie pan...
panowie, panowie rozumieja... sytuacje.  - bylam zla na siebie,  ze po tym
wszystkim wlasnie na koncu zaczelam sie jakac.
- Tak. Naturalnie, nikt pani nie zmusza, zeby z nim rozmawiac. 

Wrócilam do domu.  Wieczorem grali M*A*S*H'a.  Lubie takie starocie.  I ta
smieszna piosenka tytulowa.  Poczytalam  jeszcze zalegle rzeczy do szkoly.
W koncu pojutrze jest ekonomia. Pózniej uznalam, ze wlasciwie nie ma sensu
sie uczyc. Carpe Diem! Poszlam spac wczesniej niz zwykle. Ale nie snilo mi
sie nic. Dziwne. To normalne,  ze nic mi sie nie sni, ale wydawalo mi sie,
ze akurat tej nocy powinnam miec jakis sen. O Nim.
Dobrze,   ze  wprowadzili  monopol  na  swoje  uslugi.   Zakaz  osobistego
stosowania  ich  technologii  tez byl sensowny.  Nie trzeba samemu sie tym
zajmowac. Nikt sie nie przejmuje.

 				   ***

Wstalam o dziesiatej.  Lubie dlugo spac.  Zjadlam bulke popijajac herbata.
Kawe  mam  zabroniona z powodu  alergii.  Nie pije jej,  poniewaz na drugi
dzien dostaje wysypki na twarzy. Dzis tez wybralam herbate,  gdyz nie chce
jutro wygladac jak zombie... Smieszne. Pozniej, przez prawie dwie godziny,
ukladalam pasjansa.  Zawsze wymyslam sobie jakies pytanie,  na ktore mozna
odpowiedziec  "tak" lub "nie"...  pasjans jest odpowiedzia... Czesto w ten
wlasnie  sposob  pasjansy  przepowiadaly  mi  przyszlosc..  Dzis  wyatkowo
wszystkie pytania znalazly pozytywna odpowiedz. Ubralam sie normalnie, nie
niechlujnie,  ale tez nie elegancko.  Tylko buty na wysokim obcasie.  No i
makijaz.  Dawno  sie nie malowalam,  wiec akurat byla to dla mnie odmiana.
Musialam swietnie wygladac,  przynajmniej w  zakresie  swoich  mozliwosci.
Pojade autobusem. Tak bedzie wygodniej. Albo nie.. pojade limuzyna, trzeba
miec styl.  Szybko sie przebralam.  Bardzo  elegancki  niebieski  kostium.
Podarlam dwie pary rajstop.  Nie szkodzi, jutro kupie nowe. Jak zwykle sie
spóznie.  Oj,  ale wygladam wspaniale!  Moze  ktos sie we mnie zakocha i w
przyszlym tygodniu dostane kwiaty od anonimowego wielbiciela.  Ciesze sie,
ze mam dobry humor.  Dzien dzisiejszy jest  dla mnie  dniem wyjatkowym.  W
koncu umiera sie tylko raz.  Och!  Roztargniona dzis jestem.  Przeciez juz
nie kupie tych rajstop.  I te kwiaty.  Moze bylyby to biale frezje... Tak,
kwiatów mi bedzie troche szkoda...

    
===================================================
© 1999 P s y b o r g
Kontakt: webmaster@kronika.rpg.pl