Kronika
Spotkania
Foto
Galeria
Terminarz
Tworczosc
Logi
Informacja o serwisie

Tworczosc

                          NA ELFY, PANOWIE! NA ELFY!
                                    czyli
                           DOBRY ELF TO SZTYWNY ELF

                               John  MacKanacKy
                                (Jacek Suliga)

                                    * * *

       Wszyscy  o nich słyszeli. Prawie wszyscy widzieli. Elfy. Humanoidalna
  rasa,  którą  co  poniektórzy  uczeni-samoucy określają jako inteligentną.
  Mylą  się  oczywiście  -  bo  jak  można określić tym przymiotnikiem rasę,
  której  co  bardziej  znani  przedstawiciele zajmują się ochroną przyrody,
  głaskaniem  dzikich  świń,  leżeniem  pod  drzewkami i struganiem fujarek.
  Rasę,  która  wymiera w tym samym tempie, w którym ludzie zwiększają swoją
  populację  (a  spowodowane  jest to związkami homoseksualnymi panującymi w
  90%  społeczności  tych  elfich ssaków). Nie ma co ukrywać: czas coś z tym
  zrobić.  Poniżej postaram się przedstawić moją propozycję rozwiązania tego
  problemu - bazującą na stwierdzeniu, że "jeżeli my ich nie wyrżniemy, sami
  wykitują".  Z  tym,  że  w  tym  drugim przypadku nie będziemi mieć żadnej
  zabawy.

       IDŹMY WIĘC NA ELFY, PANOWIE! NA ELFY!

       Samo  uśmiercenie  elfa nie jest trudne. Ich organizmy są bardzo mało
  odporne  na  uderzenia,  cięcia  i  pchnięcia wszelakiego rodzaju. Drobne,
  słabo  umięśnione  ciałka  w  dodatku są bardzo podatne na różne choroby i
  zarazy.  Niestety  ich  intuicja  (bo  umysłem  tego  nazwać  nie da rady)
  wytworzyła pewne mechanizmy obronne, które trzeba wpierw wyeliminować, aby
  móc  dostać  się  do  kruchego  ciała  wybranej  elfiej  cioty.  Do  owych
  mechanizmów   zaliczyć  należy  przede  wszystkim  maskowanie  i  miotanie
  pociskami.

       MASKOWANIE

       Początkujący łowca elfów koniecznie musi nauczyć się wytropić elfa na
  jego  własnym terytorium, czyli w lesie. Przechwycenie cioty w mieście nie
  przedstawia  żadnego  problemu,  wystarczy  stanąć  na rogu co ruchliwszej
  ulicy  i  wypatrywać.  Rzucają  się  w  oczy:  zagubiony, przerażony wzrok
  szukający  pomocy  przed  wszystkim  co  nowoczesne i nieznane niewielkiej
  zawartości  jego  puszki  mózgowej. Jedyne, co należy zrobić to podejść do
  niego  i  głosem  a'la fryzjer Leopold zaproponować pomoc ("Hej, żeglarzu,
  chodĽ  pójdziemy  do  mnie  i postrugamy trochę fujarek, póĽniej pomogę Ci
  dotrzeć  do  domciu,  malutki").  I  elf  jest nasz - teraz można już użyć
  dowolnej  metody  uśmiercenia  drania - zależnie od prywantych preferencji
  (osobiście lubię najpierw powalić na ziemię, wykastrować i patrzeć jak się
  wykrwawia. Jeżeli trwa to za długo, można zagwizdać na psy, pomogą).
       W  lesie  sprawa jest cokolwiek bardziej skomplikowana. Elfie ubranie
  ma  kolory maskujące w tym terenie i często można przejść obok jednego (na
  przykład  przykucniętego  w krzakach za potrzebą) nawet nie wiedząc o jego
  istnieniu. Takie podchody mogą być bardzo niebezpieczne z uwagi na miotane
  elfie  pociski  zwane  powszechnie  strzałami.  Nie  wolno  więc przegapić
  żadnego  schowanego  za  drzewem,  bo  można skończyć z lotkami w plecach.
  Śmiertelność trafionych elfimi grotami jest bardzo wysoka.
       Mogę  podrzucić kilka porad, gdzie elfa zaskoczyć jest najłatwiej. Po
  pierwsze,  warto  mieć  dobry  słuch.  Elfy  w  czasie  przesiadywania pod
  drzewami  i  strugania  fujarek  lubią sobie podśpiewywać. Mruczanki w ich
  prymitywnym  języku  są bardzo charakterystyczne i nie można pomylić ich z
  niczym innym. Lokalizacja śpiewającej cioty jest już prosta i trzeba tylko
  umiejętnie  do  niej  podejść.  Tym  bardziej, że są dosyć naiwne - jeżeli
  dysponujesz  ładnym, wysokim głosikiem, możesz się dołączyć do mruczenia i
  elf  pozwoli  podejść  ciesząc się z towarzystwa. Nie radzę jednak zbliżać
  się  do  elfich  miasteczek  i  większych grup śpiewających zieleniaków. W
  tłoku  zarzynanie  elfów  jest  mniej  przyjemne  (trzeba  się spieszyć) i
  bardziej  niebezpieczne  -  zieleniaki  w  grupie  są bardzo pewne siebie.
  Jeszcze  jedna  ważna  rzecz o elfach: do wybranej ofiary można podchodzić
  tylko z przodu lub z tyłu (najlepiej z tyłu, elfy to lubią), nigdy z boku.
  Dlaczego? Otóż elfy są tak chude, że z tej strony po prostu ich nie widać.
       Bardzo skutecznie jest również polowanie na przynętę, czyli zabijanie
  elfów  przy karmnikach - metoda szczególnie popularna w rezerwatach, gdzie
  brak  dzikiej  zwierzyny.  Można również zatruć ścierwo i wrzucić do lasu,
  elfy  z  przyjemnością  zjedzą  i padlinę. Zalety: zginie więcej niż jedna
  ciota, wady: nie będziemy świadkami ich męczarni.
       Można  jeszcze  próbować  jakoś  wypędzić  elfy  z  lasu. Na przykład
  skuteczne jest kierunkowe podpalenie i ustawienie się z kuszą przy skraju.
  Polecam również puszczenie do lasu plotki, że np. został otwarty nowy elfi
  fryzjer  w  mieście  (jak  wiadomo,  elfi  fryzjer  to ciota nad ciotami).
  Zieleniaki wypadną z lasu całą kupą.

       MIOTANIE POCISKAMI

       Elfy  dysponują  groĽną  bronią  - łukami. Konstrukcja tej broni jest
  bardzo  prosta  (co  jest  oczywiste  -  zieleniaki nie wydumałyby niczego
  bardziej  skomplikowanego) lecz - niestety - równie skuteczna. Wystrzelona
  z  łuku  strzała zaopatrzona w odpowiedni grot jest bardzo celna i razi na
  kilkadziesiąt  kroków. Na szczęście - w gęstym lesie skuteczność łuków się
  zmniejsza.  Podchodząc  elfa  trzeba zachować wszelkie środki ostrożności:
  poruszać  się szybko, zygzakiem, od drzewa do drzewa, często zmieniać rytm
  kroków,  wykonywać  przypadkowe  ruchy.  Wszystko  to  ma na celu zmylenie
  przeciwnika.   A   elfy   dają  się  zmylić  bardzo  łatwo.  Kilka  razy w
  ekstremalnej sytuacji, stojąc dwa metry od elfa mierzącego do mnie z łuku,
  udało  mi  się  wymknąć  krzycząc:  "Ja przyjaciel! Mnie nie zabijać panie
  cioto!". Elf robił wtedy standardowy, głupi wyraz twarzy i dawało to kilka
  chwil na ucieczkę bądĽ atak.
       Co  zrobić  jednak, gdy już się poczuje przeszywający ból spowodowany
  nagłym  kontaktem z elfią strzałą? Mam oczywiście na myśli sytuacje, kiedy
  taki  ból  zdążymy  poczuć  - czyli kiedy elf odwali fuszerkę (czytaj: nie
  trafi  w  głowę  lub serce). Zasada numer jeden: upaść i udawać trupa, nie
  krzyczeć.  Po  upadku  należy  rozsypać  obok  siebie zawartość sakiewki i
  torby.  Elf  podejdzie,  zieleniaki  bowiem  znane  są  z  tego,  że lubią
  przeszukiwać  swoje  ofiary.  Interesują  je  przede wszystkim straganowe,
  kiczowate  ozdoby  (czyli  dla  nich  "misternej, elfiej roboty przedmioty
  magiczne"),  warto  mieć  przy  sobie  z  kilogram.  Strzelec schyli się i
  zacznie oglądać znalezisko. W tym momencie trzeba zacząć działać, krzyknać
  na przykład "BUUU!". Ciota powinna dostać ataku serca, chociaż co bardziej
  odporne  mogą zareagować inaczej (zesrać się w portki, uciec, rozpłakać, a
  nawet  zwinąć  się  w  pozycję embrionalną). W każdym bądĽ razie można już
  przystąpić  do powolnego okaleczania ofiary. I oczywiście - nie zapomnij o
  swoim  grocie  sterczącym z pośladka. IdĽ do najbliższej stacji sanitarnej
  (czyli  wioskowy  znachor-amator  w świecie fantasy) lub złam kartę Trauma
  Team (w CP2020).

       EPILOG

       Te  kilka  porad,  które  Wam  udzieliłem,  oczywiście  nie wyczrpują
  tematu.   Istnieją  jednakże  Cechy  Elfich  Łowców  (co  należy  rozumieć
  oczywiście jako zabójców elfów, nie odwrotnie), które organizują specjalne
  szkółki  polowania na zieleniaki. Opłata rejestracyjna i składki nie są za
  duże, a satysfakcja z ukatrupienia jakiejś zielonej lajfy - ogromna.
       Z  ostatniej  chwili:  słyszałem,  że w okolicach Pasikurowic Górnych
  otworzony  został  nowy  rezerwat dla elfów. Najbardziej interesujące jest
  to,  że  w niektórych miejscach zainstalowano wieżyczki strzelnicze (kusze
  wałowe), żeby łowcy mieli dodatkową uciechę. Od każdego kilograma zabitego
  zieleniaka  trzeba wszak słono zapłacić. Dobra zabawa kosztuje. A ja lubię
  dobrą zabawę.

                                                             John MacKanacKy
                                                            mackanack@irc.pl

                                    * * *

                              Pisane w Maju 1997
===================================================
© 1999 P s y b o r g
Kontakt: webmaster@kronika.rpg.pl