Kronika
Spotkania
Foto
Galeria
Terminarz
Tworczosc
Logi
Informacja o serwisie

Tworczosc

                         "TEORIA I PRAKTYKA MILOSCI"
                 CZYLI ROZMOWY O SENSIE ZYCIA NA KAZDY DZIEN

                                   WYKLAD I

                                    * * *

                           Zygmunt Freud fanfiction
                        oraz kabarety z przegladu PAKA

                               John MacKanacKy
                               (Jacek  Suliga)

                                    * * *

       Panie  i  panowie!  Nie  wiem,  co  panstwo wiecie o teorii milosci z
  lektury,  coscie  o  niej  slyszeli.  Temat, o ktorym wedle zapowiedzi mam
  mowic  -  wstep  elementarny do teorii i praktyki milosci - zmusza mnie do
  traktowania  panstwa  tak,  jak gdybyscie nic nie wiedzieli i potrzebowali
  pierwszych wskazowek.
       Tylko  tyle  moge  przypuszczac,  ze  wiadomo panstwu, iz milosc jest
  schorzeniem powodujacym choroby nerwowe, z reguly zarazliwe.
       Zaczne,  inaczej  niz  pewnie  panstwo do tego przywykli, od praktyki
  milosci.   Bo  od  praktyki  sie  zwykle  zaczyna:  jest  para,  chlopak i
  dziewczyna,  mezczyzna  i  kobieta,  dwa  byty,  dwie istoty usilujace nie
  myslec.  Zalozmy,  ze  jest  juz miedzy innymi jakas wiez, sa obok siebie,
  moze  nawet  sie  zauwazyli,  poszlo  oczko,  jedno,  drugie, ponczochy do
  wyrzucenia...  ale  on  na to nie zwaza, patrzy jej w oczy. I te dwa ciala
  na  cos  czekaja,  na  cos  wiecej...  Oni musza to powiedziec i uslyszec.
  Bardzo ciekawe zagadnienie, prosze panstwa: czekaja, wiedza na co a jednak
  nie mowia. Najczesciej jest tak, ze to on musi powiedziec pierwszy. Zdarza
  sie,  ze  jest na odwrot, ona zaczyna, ale to sa patologie i nimi zajmowac
  sie  na tym wykladzie nie bedziemy. No wiec on sie boi, bo jak powie i ona
  uslyszy,  to  albo  sie cieszy albo sie nie cieszy. Ale ta sprawa nie jest
  taka prosta.
       Musicie panstwo wiedziec, ze sytuacja chlopaka w dzisiejszych czasach
  jest  bardzo  zla. No bo to on musi generalnie wytwarzac jakis nastroj, od
  niego jest ta, no atmosfera - jezeli sie wyperfumuje, prawda? A jak nie to
  i  tak  ma  specyficzny  smaczek.  Tak  to  juz  jest - dziewczyny na ogol
  wystarczy,  ze czekaja. Wykorzystuja sytuacje i rzadza, a chlopak sie boi!
  Potrzebna  jest  wyrozumialosc, bo przeciez milosc to schorzenie z rodziny
  niezaleznych.

       Prosze  panstwa,  praktyki  ciag dalszy. Zalozmy optymistycznie, ze w
  koncu  chlopak  to  mowi.  Badzmy  niepoprawnymi  optymistami i zakladajmy
  dalej, ze dziewczyna sie cieszy, wiec chlopak tez sie cieszy. Tu na chwile
  praktyka  sie  konczy,  a  zaczyna  teoria.  A  teoria to wyklad drugi, do
  zobaczenia panstwu.


                                                                  [cd NIE n]

                           pisane we wrzesniu 1998



    
===================================================
© 1999 P s y b o r g
Kontakt: webmaster@kronika.rpg.pl