Kronika
Spotkania
Foto
Galeria
Terminarz
Tworczosc
Logi
Informacja o serwisie

Tworczosc

					FEARIE

Rzecz Bardzo Hermetyczna

      Dwie diody mrugają na przemian: zielona i czerwona.

 	"Pociąg do Grodziska Mazowieckiego, przez Pruszków, wiedzie na tor przy peronie trzecim". 
	O rany... nie mam biletu... biegieeeeeem do kasy! Jeeeeezu, ale kolejka. Nie zdążę, 
	kurde nie zdążę! Pociąg powoli, jakby szydząc, odjechał Następny za pół godziny. Pół godziny 
	nudy. Ponoć inteligentni ludzie się nie nudzą Widać nie jestem inteligentny. Swoja droga, 
	ta baba która zapowiada pociągi musiała chyba ze dwadzieścia lat pić Albo maja zepsuty 
	mikrofon. Albo to facet. Tak, czy inaczej, glos nadaje się do horroru.


					******* << REWIND << *******


"Pociąg do Grodziska Mazowieckiego, przez Pruszków, wiedzie na tor przy peronie trzecim". O rany... 
nie mam biletu... biegieeeeeem do kasy! Na szczęście kolejki niet. "Ulgowy szkolny do Milanówka!" 
Jeeeeezu, ale się długo drukuje... Jest! Wyciągam rękę... nie, jeszcze pieczątka, mam! Zdążyłem 
W pociągu ciasno jak diabli, ale jadę


Całkiem Inna Historia


- Udało się
- Kurwa, czarni znowu się wpieprzają, o mało co... dawno nie przewijałem Zussi dotarła?
- Tia, jest w pierwszym wagonie.
- On w ostatnim... spotkają się?
- Nie wiem.
- Musza! Szef mnie zabije, jak to nie wypali...



Rzecz Bardzo Hermetyczna

	W Piastowie już ścisk trochę mniejszy. Tylko, ze się jakiś pi jak do mnie przysiadł... 
Ueee.. jak śmierdzi... Ciii, spokojnie, oddychamy przez usta... Ueee, porzygam się! Cos gada - 
walkman na uszy i luz. Tylko jak tu oddychać? Idę z stad Może gdzie indziej tak nie śmierdzi


Jeszcze Inna Historia

- Ehehehehehehehe
- Hihihihihi
- Ale minę zrobił, heheheheh
- Ta, śmiejcie się śmiejcie - biali znowu wygrali.
- Eeee tam, marudzisz. Bitwę wygrali, nie wojnę Przejmuj się dalej, heeheeheh


Rzecz Bardzo Hermetyczna

	Dziwny dzien. Czuje się, jakbym się nażarł czegoś, czego nie powinienem. A nic takiego nie 
jadłem Idę przez pociąg: jeden skład, drugi. Idę dalej. Są wolne miejsca, ale idę z rozpędu... myślę...
	
	Ciekawe, czy go znajdę? Znam tylko imię i nazwisko: Adam Niedorezo. Wysoki, ponad dwa metry 
wzrostu. Gdzieś w okolicach roku 1980 studiował w Gdańsku, mieszkał razem ze mną i matka w akademiku.
	W pamięci tylko zdjęcie, które kiedyś widziałem Fotografia ślubna jego i matki. Ona - 
wysoka kobieta, do tego na szpilkach. Mimo to on o głowę od niej wyższy Już trochę łysiejący, w okularach. 
Oczy - jakby smutne. Jakby był czymś przez długi czas dręczony Mówią: "Dajcie mi wszyscy święty spokój". 
	Widziałem to zdjęcie z dziesięć lat temu, ale pamiętam doskonale każdy szczegół

Ciekawe, czy poznałbym go na ulicy? Czy on by mnie poznał? Ponoć jestem podobny do matki. 
	Zupełnie obcy facet. Może być robolem kopiącym rowy. A może jest jakimś dzianym burżujem... 
Nieważne Ojciec. Taki prawdziwy Tata. Taki jak na filmach. 

	Nie, nie chciałby być ojcem takiej pieprzonej łajzy, nieudacznika z blizna wzdłuż nadgarstka. 
Osiemnastoletniego gnoja, który nie dorósł do niczego co robi. Facet ma własne życie Pewnie żonę, i
dzieci. Swoje dzieci. I co? Mam mu się teraz w to wpieprzyć? Rozwalić?

	Gówno Pod koniec miesiąca nie mam na papierosy, a ty mi wisisz 15 lat alimentów sukinsynu!

Pierwszy skład, nie mam gdzie dalej iść Siadam - na przeciw mnie jakąś dziewczyna. Mam katar, 
jest zimno, mokro i w ogóle dupa. Przeglądam jakieś zdjęcia, kilka mi wypada. Dziewczyna podnosi i
i podaje mi je. Jest raczej brzydka, krepa, a toporna twarz jest jakby naprędce ulepiona z gliny. i
Tylko oczy... śmieją się Głupie skojarzenie: przypominają hologramy... takie.. świetliste? i
Trudno określić Uśmiecham się do niej i wracam do zdjęć Smarkam mimo woli - dziewczyna podaje 
mi chusteczkę Nie wiem, co powiedzieć Wycieram nos i znów się do niej uśmiecham
	Zaraz, może ja rzeczywiście jadłem cos, czego nie powinienem? Na kolanie dziewczyny siedzi 
motyl. Taki... no... motyl. Kolorowy. Nie znam się na motylach. Powolutku porusza skrzydłami... 
Dziewczyna, caly czas z uśmiechem, patrzy, jak mu się przyglądam Pociąg zwalnia, glos dziewczyny jest metaliczny:
- Twoja stacja.
- ...Skąd...?
- Znajdziesz go.
- Co?...Skąd...?
- Znajdziesz.
- Kim...?
- Nikim. Wysiadaj, bo do Grodziska pojedziesz - roześmiała się
Wysiadłem Dużo drzew i zapach deszczu I Tłum ludzi dookoła mnie. Jakby dwa rożne światy się tu przenikały, 
czuje dużo więcej istnień niż widze. Tu gdzie stoje rosło kiedyś drzewo. Tam gdzie stoi kiosk było schronienie 
wilków Drzewo ścięli, wilki zastrzelili. Ale to wszystko dalej tu jest. Tu i Gdzie Indziej. To się czasem łączy Wilki 
tu sa, ja jestem wilkiem, mój ojciec jest wilkiem. A gdzieś tam - moje stado. Znajdę je. I wezmę ze sobą Yenn.



*	*	*
    
===================================================
© 1999 P s y b o r g
Kontakt: webmaster@kronika.rpg.pl