Kronika
Spotkania
Foto
Galeria
Terminarz
Tworczosc
Logi
Informacja o serwisie

Tworczosc

Paweł Rogoziński
Bezsilność

Paweł wracał do domu. Zszedł schodami na Dworzec Śródmieście i podążył w stronę ławek, 
gdzie mógłby sobie spokojnie usiąść i poczytać w oczekiwaniu na pociąg. Przyglądał się ludziom; 
pełne zmęczenia, napięte twarze, spoglądały na przejeżdżające wagony do Dworca Zachodniego.
Wzrok młodzieńca zatrzymał się przez chwilę na ładnej, zadbanej dziewczynie. Uśmiechnął się. 
Niespecjalnie radził sobie w podobnych sytuacjach. Nigdy jeszcze nie odważył się na zagadanie 
obcej dziewczyny. Owszem, zdarzyło mu się parę razy porozmawiać z jakąś nieznajomą na 
niezobowiązujące tematy. Ale nigdy nie udało mu się zaznajomić z nią i umówić się na kolejne 
spotkanie. Po prostu się bał. Sam nie wiedział do końca czego, bo było to poza jego zasięgiem. 
Potrafił sobie doskonale wyobrazić rozmowę z dziewczyną, jednak  gdy dochodziło do konfrontacji, 
nie potrafił zapanować nad emocjami. Albo za bardzo się emocjonował, albo zamykał się w sobie, 
nie chcąc nic mówić.
Tym razem nie tylko lęk przed zbliżeniem, ale także zmęczenie zdecydowało, że dziś nie dozna 
rozterek emocjonalnych. Poszedł dalej w poszukiwaniu miejsca do siedzenia. Znalazł.
Obok wolnego miejsca siedziała strasznie zaniedbana kobieta. Podarte rajstopy z mnóstwem oczek, 
brud widoczny na całym ubraniu, oraz przetłuszczone, brudne włosy powodowały niechęć Pawła 
do tej prawie trzydziestoletniej kobiety. Jej zachowanie znacznie odbiegało od przyjętej normy.
"Pewnie coś ćpała" - przebiegła myśl.
Ciemnowłosa kobieta poruszała rękoma i mówiła coś w jakimś niezrozumiałym bełkocie. Paweł 
wyłapał z tej paplaniny m kilka niemieckich słów. Chwilę potem dało się słyszeć słowa angielskie, 
po których poprzez kolejny bełkot kobieta zaczęła coś mówić po polsku. Jednak było to tak 
niezrozumiałe, że chłopak nie próbował się nawet doszukiwać w tym sensu. Wyciągnął książkę 
i postawą ciała okazywał znudzenie.
A tak naprawdę, zainteresowany tą osobliwością nastawił się na empatyczny odbiór narkomanki. 
Emocje odgrywały ważną rolę w jego życiu. Potrafił często dostroić się do jakiejś wybranej 
osoby, lub grupy osób, by poczuć się prawie dokładnie jak one. Często bawiło go, gdy wśród 
ludzi pijanych potrafił być całkowicie zalany, bez odrobiny alkoholu. 

***

- Pałac Kultury przestawimy pod Warszawę, a na jego miejscu postawimy nowe centrum handlowe. 
- tłumaczyła Bogini Konstrukcji, Bogini Posłuchu, przestawiając przy okazji odpowiednie budynki. - 
Tak, centrum handlowe będzie wielkie, przestrzenne i będzie przede wszystkim przynosiło wielkie zyski.
 A potem wyeliminujemy te wszystkie małe sklepiki i zamkniemy bazary. Będziemy mieli monopol 
na powietrze, wodę,  mieszkanie, życie...

***

Wzrok Pawła badał otoczenie. Zauważył, że obdarta kobieta wybucha głębokim płaczem. Łzy 
zalały jej całą twarz, a ona rozpaczała nad swoim położeniem. Czuła się strasznie samotna, 
a wewnętrzne zimno zabijało powoli jej uczucia. Ale postanowiła być dzielna. Przetarła oczy 
i kokieteryjnym ruchem poprawiła włosy.
Paweł przyglądając się temu chciał coś zrobić. Chciał ją pocieszyć, wypowiedzieć kilka ciepłych sł

ów. Ale nie odważył się, bo zniszczona od wewnątrz, brudna kobieta, powodowała w nim swoistego 
rodzaju obrzydzenie. "Gdybym ją pocieszył, to pewnie wyobraziłaby sobie znacznie więcej niż 
powinna." - pomyślał. Złamanie konwencji nie było trudne, ale od dzieciństwa wpajana mu 
gloryfikacja czystości zrobiła swoje. Oczywiście sam często chodził w brudnych spodniach, 
albo brudnym ubraniu, ale zawsze starał się wyglądać w miarę porządnie.
Narkomanka pochyliła się w pozie podobnej do Pawła. Nie było w tym nic z naśladownictwa, 
a raczej próba znalezienia bezsłownego kontaktu. Przykryła kurtką swoje nogi, by zasłonić 
podziurawione rajstopy.
Paweł odchylił się, starając się ignorować mieszkankę Dw. Centralnego. Po chwili zauważył, ż
e kobieta także się odchyla. Chłopak, zdecydował, że po prostu będzie ją ignorował. Gdyby 
zechciała coś do niego mówić to postara się odpowiedzieć grzecznie, bez zbytniej 
uprzejmości ani wrogości.
Zagłębił się w swoją książkę...

***

"Nadzieja, zawsze istnieje głupia nadzieja, że się do mnie odezwie. Może on będzie mnie w 
stanie w końcu zrozumieć, pocieszy mnie, przytuli, przyniesie ciepło. Chyba zakończyły się 
moje poszukiwania. Chyba znalazłam tego, którego szukałam..." - myśli biegły coraz szybciej, 
a emocje uspokajały się.

***

- Pociąg do Łowicza przez Sochaczew wjedzie na tor przy peronie trzecim - rozległ się informujący głos.
Paweł wstał, podniósł swój plecak i bez słowa skierował się w stronę pociągu. Tylko na chwilę, 
bez zainteresowania, spojrzał na zaćpaną kobietę. Skurcz twarzy. Wszystkie mięśnie napięte, 
jakby miała zacząć płakać. Szybko wstała i zasłaniając rękami oczy uciekła biegiem. 
"Jak zranione zwierzątko" - pomyślał ze smutkiem Paweł. - "Czy traktujemy tak wszystkich? 
Czy do tego prowadzą konwencje?".
Z zamyśleniem wsiadł do pociągu.




    
===================================================
© 1999 P s y b o r g
Kontakt: webmaster@kronika.rpg.pl