Kronika
Spotkania
Foto
Galeria
Terminarz
Tworczosc
Logi
Informacja o serwisie

Tworczosc

  "44 linijki" 

  No tak...
  Nie ma to jak siasc i zaczac tworzyc. Wlasciwie jest to jedna z nielicznych
  rzeczy, ktore nas jeszcze rajcuja. Najpierw sie siedzi lub chodzi
  i dlugo rozmysla, jest to naprawde ekscytujace... Wpada sie na mnostwo 
  pomyslow,chcialoby sie napisac o dniu wczorajszym. Niestety nie pamietamy juz 
  co takiego fajnego wydarzylo sie wczoraj wartego opisania...
  Nastepnym razem natychmiast sobie trzeba  zapisac...
  Ale o czym to ja...? Ach tak - tworzenie. Trzeba tu duzo opanowania [ktorego
  mamy az nadmiar], bo pocztaki sa nadzwyczaj trudne. Ci ktorzy sa uznani nie
  maja juz tego problemu, wybacza sie im gnioty i pamieta o tych dobrych 
  kawalkach. Poczatkujacy musza sie liczyc z ostra krytyka koterii "wybitnych" 
  poprzednikow, szczegolnie maja trudno jesli sa kompletnymi beztalenciami...
  Ale my  nie mamy tego problemu - jestesmy geniuszami.
  Krytycy... wlasnie to o nich rozbija sie to wszystko, odbiorcom mozna wcisnac 
  kazdy kit. Ale nie krytykom. Sa w pewnym sensie podobni do nas, ludzie ich
  zawsze sluchaja i popieraja... zawsze tych, z ktorymi sie zgadzaja.
  Co wiec zrobic zeby od razu nas mile przyjeto? Chcemy w koncu zeby pozniej
  na podstawie naszego utworu powstala liczna rzesza kontynuacji, pisanych
  przez tych, ktorzy choc po czesci pragna uszczknac naszego geniuszu 
  i powiedziec: "Bralem w tym udzial - zrobilem Never More Together VIII".
  To tylko wydaje sie trudne... ludzie lubia akcje, krew, seks; w dowolnej
  kolejnosci, slowem widowiskowosc... Wszystko okraszone aura tajemniczosci,
  aby jak najdluzej trzymac ich w napieciu. Trzeba tylko naparstka wyobrazni
  i obejrzenia paru ww. zjawisk "live". 
  Jest tez inny sposob, bardzo prosty i szybki, tzw. satysfakcja gwarantowana...
  Piszemy pare linijek tego co nam slina przyniesie na jezyk, a potem robimy
  pauze i zaczynamy z innej beczki... banalne. W efekcie otrzymujemy zlepek
  bezsensownych stwierdzen i absurdalnych sytuacji, a ludzie sie beda glowic
  co one oznaczaja i gratulowac nam przenikliwosci, na ktora nie stac innych.
  Kto wie moze nawet zaloza nam fanklub?
  Jest jeszcze jedna droga, zdaniem niektorych fascynujaca. Polega ona
  na poznaniu pewnej grupy osob i obcowaniu z nimi, poznawaniu ich osobowosci,
  znajdowaniu wspolnych upodoban itp. Potem piszemy o nich i dla nich...
  Nie moga byc niezadowoleni, przeciez staja sie czescia tego dziela.
  Problemem moga byc wzgledy finansowe [moze nie w naszym przypadku drodzy 
  panstwo...] i oraz odleglosc dzielaca dane osoby [nas to rowniez nie dotyczy].
  Poza tym tylko skonczony idiota albo desperat spedzal by czas razem z ludzmi,
  gdy przewidywane korzysci sa dosc male...
  Ja opracowalem swoja wlasna metode, ktora zmusi w koncu ludzi, a nawet 
  krytykow do uznania mojego geniuszu, ktorego chyba panstwo nie
  kwestionujecie... Mam zamiar tak czesto tworzyc i obdarzac ich swoja
  niezmierzona wiedza i inteligencja, az nie beda mieli innego wyjscia jak 
  pasc przede mna na kolana i bic poklony. Dziekuje. 
  Trudno byc bogiem.

  repek :]

===================================================
© 1999 P s y b o r g
Kontakt: webmaster@kronika.rpg.pl