Kronika
Spotkania
Foto
Galeria
Terminarz
Tworczosc
Logi
Informacja o serwisie

Tworczosc

Jak zwykle mam ochote powiedzieco czym bedzie moje nowe opowiadanie - 
trzasnac jakis wstep... Ale i tym razem sie powstrzymam [kurde, juz sie 
nie powstrzymalem]. Za duzo chce powiedziec.
--------------------------------------------------------------------------

                            NA ZYWO

Chcialem zaczac pisac, wyjalem zeszyt i szukalem dlugopisu, gdy zaczal 
wtaczac sie pociag. Wpakowalem wszystko z powrotem i cholera... nie da sie
pisac... Musze wpakowac bagaze jakis ludzina polke. Straszy facet [nazywa 
sie Janek] - chudy, kobieta [chyba zona] - niska i gruba. Starcy typowi?
Ile oni maja tego bagazu?... To chyba nie prowiant, nie wszystko sie
miesci.
Przed chwila z tego peronu odjezdzal pietrowy pociag. Kobieta sie 
przezegnala, dziewczyna rozwiazywala krzyzowke, konduktor, pijacy kawe 
ludzie. 
Golab podszedl do mnie i uciekl, nic dla niego nie mialem.

Naprzeciwko mnie bedzie chyba siedziec jakas dziewczyna, z urywkow jej
rozmowy przez okno ze znajomymi wynika, ze jedzie do Radomia. Ciekawe czy
uda mi sie dojrzec kolor jej oczu?
Jedzie papierosami.
Ktos chcial wsiasc, ale teraz dwie baby z dziwnym akcentem gramola sie.
Jakis facet chce 90gr na bilet, dalem mu, moze na bilet...?
Baby twierdza, ze Lublin jest za Kielcami i w ogole "ho, ho!". Ich faceci
nie moga znalezc miejsc.

Zmontowac walkmana...

Na plecak [alpinus chyba] dziewczyny nie bedzie juz raczej miejsca... ks.
Baby jada do Kielc, malzenstwo do Lublina i jedna starsza kobieta tez.
"Gdzie uny sa?" - co to za akcent?
Baba wali mi kanke pod nogi, juz nie wyciagne...
Cholera... nie moge wyciagnac baterii z paczki. Baby sie boja chuliganow.
Jacys chuligani [w liczbie 6] okradli na tej trasie dwie kobiety. Policja 
ich zlapala. A w ogole panie, to tlok. 
Janek: Bo to piatek [x2]
A jak jest przepelnienie to sie na jednej nodze stoi.
Ale pani mlodsza byla, a teraz to juz sie nie da.
Zona Janka ma piekny srebrny usmiech - 3 zeby. Gada z jedna z bab o jej 
mezu. Udalo sie zmontowac walka... rozgryzlem opakowanie. Janek z zona jada
na Trzech Kroli do corki w Lublinie. Kiedys tez pociag jezdzil wczesniej
o 14:10.
Stoimy wciaz na stacji. Wrzucam "Master of Puppets", ale jeszcze nie 
wlaczam. Pociag osobowy do Glogowa podstawia sie na tor czwarty przy 
peronie... Jedna bab jest ruda, a druga ma okulary.
Zapadla wlasciwie "cisza".
Przez okno niewiele widac - brudne i zaparowane, ale dworzec jest fajny.
Budapeszt, Lipsk... tyle, ze mniejszy... ruszylismy w polowie zdania...

Ciemnoniebieskie... wlosy w kucyk z tylu, lekka szminka, dlugie paznokcie,
podwija rekawy, niebieskie dzinsy, naszyjnik, male kolczyki, na swoj 
sposob ladna, zegarek na czarnym pasku z biala tarcza i srebrnymi 
wskazowakami, walkman ze sluchawkami do uszu, skorzana torebka, moja 
podstawka pod butelke nie dziala, obraczka na kciuku lewej reki 
i pierscionek na srodkowym, czarny sweter. Jednak jasnoniebieskie, troche 
szare. W te strone to ona bedzie obiektem moich obserwacji, tak jak 
staruszka z halka w poprzednia. Wtedy bylo ciemno i nie moglem pisac, 
a nie da sie wszystkiego zapamietac. Tydzien pozniej, a ja pamietam tylko
halke i brazowe rajstopy. Poprawka - pierscionek jest na wskazujacym.
Ciekawe dlonie... dlugie palce, ale paznokcie ciut za grube jak na moj 
gust. 
Wroclaw - Nadcostam... Walk zaczyna sie - Battery. Nie... to juz jest 
Master... Nie przewinalem. Moze to i dobrze, Battery mnie zawsze meczy.
"More is all you need"
Nadodrze. Chyba. Slady powodzi. Basy na maxa poki mam swieze baterie.
"Master! Master..."
Nie da sie ocenic biustu - zaslonila sie torebka, ale nogi ujda.
Glosniej. Poki sa baterie.
"You promised only lies"
Walkman odrealnia, jest sie jakby "obok". Np. szosta rano, autobus, zimno,
pusto, syf, muzyka! Na full, a nikt nie slyszy.
"Now I rule you too"
Kontrola. Ona chyba nazywa sie Agata, Agata S. Nawet jesli nie, to moze 
byc. Dla ulatwienia. Wypadly jej karty telefoniczne - podnosze po chwili.
Czarno-biale zdjecie, dluzsze wlosy. Co oznacza niebieski pasek wzdluz 
legitymacji? Studentka? Maz rudej albo okularnicy siedzi na korytarzu.
Spore wasy. Agata wyciaga notes [chyba kalendarzyk], przeglada, czyta
jakas karteczke. Ale trzesie.
"In madness you dwell"
Poprawia kucyk. Czy jestem swinia, ze to wszystko pisze? Who gives a fuck?
Co jest w ytm kalendarzyku? Czyta i czyta...
"Welcome to where time stands still"
Kichnela. Na zdrowie.
W notesie numer konta PBK i jakis numer tel. zaczynajacy sie 685-.
"Cannot breathe the open air"
Dwa razy kaszle. Witamy w klubie. A sklep na Igielnej byl qrwa zamkniety.
Sprawdza paski plecaka. STOP.
"Dla podroznych z wiekszym bagazem recznym." - Pociag stoi, obok typowa  
kowbojka. Juz odjezdza. "Wikeszy" bagaz reczny? Granat?
Olesnica... juz tu dzisiaj bylem. Przejazdem. "Starszyzna" gada, ale 
u mnie konczy sie Sanitarium. Pora przerzucic strone. Jako x oznaczmy 
spotkanie sie oczu. Druga strona. LUBUDU.
Niech x bedzie malym "x", wiecie chyba dlaczego...:]
"Noone to play soldier now"
x
Wysypisko o ogrodki w Olesnicy za Zakladami Naprawczymi Taboru Kolejowego.
"You will die when I say"
Otwiera torebke, co wyjmie? Kaseta... nie wiem jaka.
"I was born for dying"
Slonce zachodzi za korytarzem, w Ma,koszycach zachodzilo bardzo szybko.
Odracales sie na chwile i juz go nie bylo. Od dzis jesli ktos bedzie mowil
o M,akoszycach, bedzie to slowo rownoznaczne dla mnie ze slowem "ucieczka"
...:]
STUK, STUK cienkpisem [dlugopis mi upadl] w zeszyt. 
"Circus comes to town, you play the lead clown"
x [krotki] ona sie patrzyla, a ja sie odwrocilem...
"Stinking drunk with power"
Zamalowalem napis na okladce "Cyberpunk 2020"... po co?
"Witchery... weakening..."
Wytarla rece [z potu?] o kolana. "Call of Cthulhu" - instrumental - nic 
nie widze. Wypadla jej sluchawka. Pociag kladzie cien na polu. Szare niebo
na horyzoncie.
Gdy podnioslem jej karty - podziekowala. Mialem walka na uszach i nie 
uslyszalem jej glosu. Wczesniej juz cos mowila, ale to jest inny sposob 
mowienia. "Dziekuje" wymaga wiecej wysilku niz "Dzieki", "Sorry" czy cos.
Muzyka jednak cos odbiera. Hmm... Stoje na peronie 1 - napis glosi:
"W strone Wroclawia".
x
Wszystkie drogi prowadza do Rzymu?
"Blood will follow blood, dying time is here DAMAGE Inc."
Pora na Man o'War. Ta przegrywka z pocietymi kawalkami naprawde mnie 
wciagnela. Coz... w koncu gralem w scenariusz na nich oparty.
Agata wyjela ksiazke. Sa dwie zakladki. Mocno poklejona, ale nie widze 
tytulu. 
"...to stand where others fall"
Szczerze mowiac jej twarz wydaje mi sie znajoma... Deja vu? Juz wiem...
U mnie w budzie jest taka jedna podobna do niej. Ale tamta ma piersi, 
o ktore moglby rozbic sie pershing. Ta nie...
Na jednej ze stron jest maly rysunek, ale nie widac go za dobrze.
"They will know the power of thy sword"
"I laugh at my fate"
Wiekszy rysunek: duzo dzieci. W kolku i rozrzucone. Podrecznik do PO?
Ziewnela. Wierzbica Gorna - bicie w locie.
Agata siedzi na 46, ja na... [obrot] 45. Numeracja w PKP zawsze mnie
zastanawiala. Po tamtej stronie sa: [od okna] 46, 44 - cholera nici 
z wywodu. Kurtki zaslaniaja. Przeciez nie poprosze, zeby zdjeli :].
"Grandpa, tell me a story..."
Dygresja: znacie dowcip o dwoch babach?
Dwie baby siedzialy w ciupie przez 10 lat. Gdy je wypuszczono staly
jeszcze przez pol godziny zanim poszly do domu.
Zrobila nowa zakladke, jej dlugopis jest zolty, pisze chyba na niebiesko.
Tytul: [!] Wychowanie... i jeszcze dwa czlony. O kurde! 4 sarny na polu...
Pelny tytul: [mam!] Wychowanie fizyczne w przedszkolu. Przedszkolanka?
"When you are old enough to read these words..."
Kluczbork. Stara lokomotywa przy wjezdzie. "Panie Kazimierzu, prosze podac
klucz..."
Janek pali sobie na korytarzu, w przedziale nie moze, ale jak nie zamknie
drzwi to nawieje dymu. Cholera. Ks?
x
Wyjela okulary i przeciera je szmatka w kwiatki. Futeral jest brazowy 
z zewnatrz i bezowy w srodku.
x [w okularach]
Brazowe oprawki [z pecherzykami powietrza] - niezbyt fajne, ale juz same
obwodki soczewek sa calkiem calkiem. Ni to okragle ni to kwadratowe.
Pasuja. Jakies przetasowanie z bagazem.
"I hail you now, as I die"
Baby poszly sobie. Wsiadla jakas gruba. Pyta sie czy wolne [czytam z ruchu
ust], wiec przytakuje. Man o'War Rulez.
Wsiada druga obok mnie. Stara. Grube okulary. Olewam szkoda czasu.
Nad czyms debatuja. Olewam. Man o'War Roolez! 
"Black wind, fire and steel!"
Wlosy... hmm. Lekko miedziane [ciezko inaczej okreslic] albo troche zmyte
rude, a moze zlote? Nie jestem fryzjerem choc, jak oni, wiem duzo.
Barman i fryzjer to pokrewne dusze. Musze walnac NPC fryzjera do CP2020.  
Jedna kartka ksiazki fruwa. Przewijam do konca strone. Tak to jest jak sie
60" nagrywa na 90". Na przejezdzie w jakiejs pipidowie faceci myja szyby
wozow.
"Every one of us has heard the call..."
Spoglada na zegarek. Czyta. Notuje.
Spytac sie jej potem czy moge to opublikowac? Pozniej... moze.
Przejezdza palcem po brwiach, patrzy na niego. Coz znalazla? :]
"Spirit horse rides for me..."
W trakcie tego kawalka mam przerwe. Stoimy w jakiejs dziurze. Zaczyna sie
robic ciemno. Tak, spytam sie jej potem. Moze... chyba na pewno.
Co mi szkodzi? Najwyzej kaze mi wszystko wyrzucic. Nic nie ryzykuje. Mam
w tym zeszycie tylko jedna charakterystyke postaci. Poza tym sporo textow
piosenek do cybera. Do Radomia jeszcze kawalek. Nie zdazylem zobaczyc gdzie
stalismy.
"Brothers I am calling from the Valley of the Kings"
Dwie panie wysiadly. Zrobilo sie luzniej, noga juz mnie bolala. Agata 
zmienia kasete. Czego ona moze sluchac? Na dresiare nie wyglada. 
Nieznacznie prawa reka wybija rytm. Wskazujacym i malym palcem :].
Wzrok nam sie skopie jesli bedziemy dalej pisac i czytac w takim swietle.
Sluchawki jej wypadaja, powinna kupic sobie takie z palakiem. To jest
w...ajace poprawiac caly czas wypadajace sluchawki.
"Close your eyes, look into your dream"
Kolejna wiocha, kawalek sie urywa. Wada nagrania. Wale "...and justice for
all". Kaseta stoi w polowie "One", da sie zyc. Jedyne swiatlo jakie mamy
to swiatlo z korytarza.
"Darkness, imprisoning me, all can I see, absolute horror"
Przejechalismy przez Ciasna. Ziewnalem. Baba tez ziewnela, tzn. nie baba
tylko zona Janka, na ktorej kozakach, spodnicy i fioletowo-czarnym swetrze
wole sie nie skupiac. Ale ze mnie cham.
Za oknem: gwiazdka, blekit, chmurka, szary blekit, zolc, czerwien rdzawa,
czern, swiatelka, rama okna.
"Suspicious is your name, your honesty to blame"
Jakies miasto. Strzelam: Kielce. Nie... to raczej niemozliwe. Zaraz sie 
okaze. Lubliniec. Nawet Czestochowy jeszcze nie bylo. Tu wlasnie jest 
jednostka Czerwonych Beretow. Wiem, bo gadalem z jednym. Teraz pociag
stoi krocej. Szybciej bede w d... nie...
"Where I lay my head is home..." ale nie wzialem tej kasety.
"My life suffocates..." musi mi wystarczyc. Dobrze sie przy tym chodzi
z plecakiem. Albo wieczorem po pustej ulicy.
Wypluwam gume. Myslalem, ze zostawie ja do konca. Zulem ja od Wrocka 
myslac, ze fajnie zakoncze opowiadanie, ale juz mnie szczeka boli 
i orbitka dawno stracila smak. Sorry no bonus.
Zlozyla "ksiazke", wyjela kalendarzyk i dwie inne. Schowala kalendarzyk. 
Czyta ksiazke w niebieskiej okladce. Tytul pozniej?
Zapalilem swiatlo. To sie nazywa geniusz. Jakbym nie mogl wczesniej. Az sie 
za jasno zrobilo. A teraz Agata kiwa sobie jedna noga zalozona na druga 
w rytm muzyki. :] hehe.
"Frayed ends of sanity, hear the calling, hear them calling me..."
Zaczynaja sie na mnie zona Janka i ta cicha dziwnie patrzec. Od czasu do
czasu. Cicha ma futro, wiec jesli jest naturalne, to niech nawet nie 
podskakuje. Co ja mam do futer? Przeciez wpieprzam mieso az sie uszy 
trzesa. To chyba jak z "Carmageddonem": bojkot "w imie zasad skurwielu,
w imie zasad..."
Okno jest chyba skopane. Otwiera sie. Potracilem ja niechcacy wstajac.
Cicha ma ten rodzaj zmarszczek, ze jej twarz wyglada jak u Japonki. 
Waskie usta, kanciaste i skosne oczy. Janek meczy sie i odkreca butelke
"Marino Orange". Leje zonce do plastikowego kubeczka. Zona pije i mu 
podaje. Po wypiciu Janek strzasa kubeczek jak po wodce na podloge.
Agata czyta kolejna ksiazke. Na okldce jest jakis beignacy facet, 
a autorem jest Stefan Slysz. Ksiazka ma tytul: "Gry i zabawy".
Nie wiem czemu, ale Janek siedzi na korytarzu. zony nie lubi czy co?
A moze moj arogancki ryj go wkurza? Dobra. Spokoj. Po co pieprzyc bez
sensu?
Agata drapie sie po wierzchu dloni. Czy z dlugimi paznokciami trzeba uwazac
na intensywanosci i sile drapania? I na co sie bardziej uwaza, na 
paznokcie czy na reke?
"When a man lies he murders some part of the world"
Polacy dziwnie mowia, np. "tu nie ma nic" albo "nigdy nie widzialem".
Znaczek nad szyba to potwierdza. Mamy podwojne zaprzeczenie w postaci
przekreslonej butelki, a potem czerwonego kolka. :] To tak dla pewnosci.
Janek wrocil, Cicha sobie idzie.
"Do widzenia panstwu"
"Do widzenia" - zdjalem na chwile sluchawke, ale tylko jedna.
"Dear mother, dear father what is this hell you have put me through"
Janek z zona debatuja nad torbami. Cos tam wyjeli. Cos mi smierdzi - 
doslownie. Dziewczynka przeszla po korytarzu. I wrocila. Jankowa sie 
z czyms mocuje. Aha... saszetka... nalozyla ja na szyje i przykryla 
fioletowo-czarnym sweterkiem. A smierdza kanapki. Chyba. Alez zglodnialem.
Hot-dog na dworcu byl swietny [5 surowek, kielbaska i cos tam jeszcze], ale
ja duzo jadam. A na kubku jest naklejka z Myszka Miki. Kanapki sa z maslem
i chyba z serem. Janek ugryzl i podal zonie odgryziony kawalek, ale nie 
chciala. Teraz przezuwaja kazde swoja kanapke.
"See your mother put to death, see your mother die"
Dosiadla sie kobieta ubrana na czarno i zielono. Calkiem calkiem, ale
niestety mimo niezlych nog za bardzo przypomina mi moja sorke od fizyki.
Agata zdjela okulary i schowala je do futeralu, przetarla oczy i zwinela
notatki do torebki. Ciezko mi sie pisze. Musze uwazac, zeby Fizyca nie 
zobaczyla co pisze.
"Ultimate in vanity, exploiting their supremacy"
x
Agata wychodzi. Janek tez. Hmm... do kibla za nia nie pojde. Janek musi sie
czasem po prostu przejsc. Zaraz wraca. Znowu jakies miasto przeblyskuje za
szyba, ktos ma w pokoju zielona lampe.
x
Agata wraca. Nie slucha juz walkmana. Moze jej baterie siadly? Jesli mnie 
poprosi to jej dam... Coz... proscie, a bedzie wam dane.
Chyba, ze sie po prosru znudzila muzyka. Jakis facet z wozkiem przemknal
po korytarzu, a osobowy za oknem.
"Do you see what I see, truth is an offence"
Ile mozna non-stop sluchac muzyki? Twardziele powiedza, ze non-stop. Ja
wlasnie mierze swoja odpornosc na bezposredni ucisk bebenkow.
Znowu goscio z wozkiem, ale czemu sie nie zatrzyma? He, he. Agata znowu
w sluchawkach. Mruzy na chwile oczy, kiwa glowa, chwileczke przytupuje
nieznacznie noga. Znowu wozek.
Jankowa wraca wycierajac sie chustka, nawet nie spostrzeglem kiedy wyszla.
Bawiliscie sie kiedys w "skubanie" swetra? Znalem taka jedna co 
"oskubywala"moj sweter caly dzien. Agata robi to tylko przez chwile.
Jankowa uklada mezowi wlosy. Znowu wyciera sie intensywnie. I jeszcze raz.
Zaklada wlosy za ucho i sprawdza czy jest ono na miejscu.
"This terrible silence stops me"
Chyba jestem zmeczony... a wy?
x [nasze odbicia w oknie]
x [z zona Jana]
x [z zona Jana]
Ogniska palily sie za oknem. Zaraz po ich zauwazeniu zerwalem sie do 
pisania. Moze ktos bardzo spostrzegawczy skojarzylby te dwa fakty?
Spokojniejszy klimat - Therion "Theli". Chyba sie zdrzemne...
Ktos zgasil swiatlo. Cos mi sie snilo. Elcia? Kanack? Juz nie pamietam.
Therion jest swietny.
x
W Kielcach jeszcze nie bylismy, bo jedziemy w te sama strone. Kontrola.
Koniec strony. Agata ma takiego walka jak ja zanim sie zepsul. Do dzis
nie dalem go do naprawy, a minelo juz pol roku. SONY.., :]
Chyba mnie przewieje. Tego okna nie da sie zamknac.
Podroz zaczyna mi sie dluzyc, juz nie chce mi sie zaznaczac kolejnych zmian
pozycji starszych panstwa. Chyba jednak juz mysle o Domu... o swojej
przystani. Czekam tez na moment, w ktorym ja zapytam o... 
...prawa autorskie... Jestem ciekaw czy sie odwaze :].
Nazwijmy to samoeksploracja.
Wloszczowa. 20 km stad mieszka we wsi Sudzin moja rodzina. Wspaniali 
ludzie, odcieci od swiata, rolnicy, piatka dzieci, plany... Zobaczymy
sie w wakacje. Choc nasze spojrzenia nie moga sie spotkac, to jestem 
w stanie podziwiac jej nogi, gdyz siedzi bokiem.
A jednak x. :] ks.
Sa... hmm. W sam raz. Nie za grube, nie za chude [nic gorszego niz 
patyki]. Takie jak lubie. Tak powinny wygladac nogi w jeansach. Co innego
w spodniczce, ale to osobny rozdzial [Bill Clinton palil trawe, ale sie
nie zaciagal]. Ufff...
x [znowu w szybie] 
Znacie ten efekt? Gdy dwie osoby patrza na swoje odbicia w jednym lustrze,
ich oczy sie spotykaja. Obczailem mechanizm rozkladania "stolika" przy 
oknie. hehe... geniusz. Ktora moze byc godzina? Plecy mi napieprzaja
[komputer?], nie wstawalem od poczatku drogi...
x [spode lba]
x [w szybie]
Trzyma reke miedzy kolanami. Najlepsza metoda, gdy jest zimno. Moja szkola.
Koniec Theriona... dalej cos spokojnego. Instrumentalna... hmm...
Apocalyptica. Znam osoby [patrz: moja starsza], ktore wola ten kwartet 
Finow od oryginalnej Metalliki. "Sad but true" na wiolonczelach... poezja.
Wydaje mi sie, ze ona specjalnie postawila ta torebke na stoliku miedzy
nami... chociaz... no nic.... nie wiem [a jak nie wiesz, to nie mamy o czym
gadac, jak mawial moj nauczyciel angielskiego... - pamietajcie: nigdy nie
mowcie I Don't know. Przynajmniej nie za czesto].
"Creeping death". Kolejna guma, papierek do smieci, bez skojarzen.
Po cholere ludziom choinki z migoczacym swiatlem? Ja toleruje tylko te ze
stalym oswietleniem. Reszta to dla mnie wies.
x [rownoczesnie bylismy zapatrzeni w jakis punkt, wiec nawet nie zdalismy 
   sobie z tego sprawy, zanim nie mrugnelismy]
Ktora godzina?... eh...
"Wherever I may roam". Kocham ten nomadzki kawalek, spadla mi skuwka... 
Wiele bandow napisalo podobne. Metallica nie robi tragedii z losu tulacza,
w podobnym kawalku Sepultury wizja jest o wiele gorsza. Cena slawy?
Jestesmy w Kielcach. Baby, ktore u nas siedzialy wczesniej, wysiadaja 
z dwoma facetami. Pa... Teraz zmieni sie kierunek jazdy.
"Sanitarium". Chyba moj ulubiony kawalek. Jak dla mnie to wstep do Krainy 
Snow... Albo wyjscie z niej... Wszystko zalezy od tego czy strzelisz 
czy nie... Wysiadla wlasnie spora grupa oldbojow i oldgirlow.
"Enter Sandman". Tu jednak lepiej brzmi to w oryginale... szczegolnie 
wstep. Neverland... Neverland za bardzo kojarzy mi sie z Michaelem 
Jacksonem, ale trudno. Czesto lapiecie sie na unikaniu czyjegos wzroku?
Ja - raz tak, raz nie. Czasem to mnie unikaja. Gdy dziewczyna ma duzo jasne
lub nawet ciemne oczy to po prostu nie sposob na dlugo sie na nich skupic.
Ty iskrzysz, a ona ciska pioruny.
"Master of Puppets". No comments. O zniewalaniu juz duzo gadalem. A ten 
kawalek jest wlasnie o tym. Facetom w oczy nie patrze. Jak typujecie?
Spytam sie jej czy nie? Nie przewijajcie textu. Ja sam w tym momencie nie
jestem w stanie tego stwierdzic. :] Zmienili lokomotywe. Teraz bede jechal
w tyl. Mnie to nie przeszkadza.
O...? Jednak nie? Co jest? Jade dalej prosto. Pomylka. Falszywe wnioski.
Dalej nie wiem, ktora jest godzina... :] Odbijamy z kieleckiego.
"Harvester of sorrow". No sorrow -> always :]. Co najwyzej -> :I, [ale to 
w ostatecznosci]. Wracamy? Jednak bede jechal tylem, ale moze dorwe 
wzrokiem zegar na dworcu. Dworzec jest fajny... caly przeszklony, podobny 
do tego w czestochowie [tam daja gorace zarcie w srodku nocy na ulicy
przyleglej do dworca. Dla zagubionych pielgrzymow?].
"The Unforgiven". Nigdy nie chowam za dlugo urazy. Mam nadzieje, ze ona tez
nie bedzie. W koncu to jest tak jakbym ja fotografowal bez zezwolenia.
Film mi sie juz wlasciwie skonczyl, ale caly czas moge ogladac zdjecia, 
ktore juz zrobilem. Cos czuje, ze ten zeszyt nie bedzie zeszytem do 
cyberpunka.
x
Gdy nie wiem co pisac zawsze zamalowuje kratki w zeszycie. W ten sposob
zrobilem juz kilka wielkich mozajek, czasem z uzyciem wielu kolorow...
Walimy dalej... Eric Serra. Wciaz w Kielcach. Niech sie ruszy wreszcie!
Muzyka z "Leona...". Obejrzalbym to sobie raz jeszcze... Zawsze go 
przegapiam. Nie wiem jak napisac po francusku nazwisko glownego aktora,
nie wiem nawet, czy to o niego chodzi, ale jest swietny... :]
Na koniec zostaly mi juz tylko Starwarsy i Ride the lightning...
Hmm... Nir mam ochoty na halas. Na razie leci Serra...
Jade. Do tylu.
Teraz ona domknela okno. Ciekawe na ile wystarczy... Nie. Wcale nie ciekawe
[znowu podwojne zaprzeczenie]. Nie sprawdzilem, ktora byla godzina. Wlasnie
sobie pomyslalem, ze jak uda mi sie ja zapytac, to kiedys potem bedziecie 
sie mnie pytac o to wszystko, ze jaki to fajny pomysl podejsc do dziewczyny
i spytac: "Wiesz, ze wlasnie napisalem o tobie opowiadanie?". Ale jestem
zapatrzony w siebie, hehe... nie... lubie sobie tylko pomarzyc.
Wydaje mi sie, ze skoro juz sobie stworzylemproblem to trzeba go rozwiazac,
zeby sie potem nie pytac, dlaczego sie nie zdobylem na takie pytanie.
Dobra... co bedzie to bedzie. Raz kozie smierc. Za duzo w glowie mam...
i nic do tego wam. Sam mam ochote was katowac, bo wiem, ze paru moich 
wiernych fanow przeczyta to do konca. Gdybym z nia nie porozmawial, to 
pewnie to opowiadanie nie pojawiloby sie na liscie. Mialoby za slabe 
zakonczenie i szkoda by bylo tej kupy czasu jaka poswieciliscie na 
czytanie, a ja na pisanie [minus drzemka - wasza albo moja]. Ale nie
badzcie pewnim z tego samego powodu moglem wyslac. :] Nie moge sie
powstrzymac od pisania. Ksiezyc jest wiekszy niz ostatnio... ale zamglony.
Bardziej zolty. Boli mnie kark. Okno sie jeszcze trzyma... ja tez...
ona chyba tez... Wciaz sluchamy muzyki. A ja nie wiem, ktora jest godzina.
Chyba wszystkim zrobilo sie zimno... Fizyczka wlaczyla ogrzewanie.
Agata do Janka: "Pan tez sprawdzal grzejniki". 
Komentarz: ma bardzo mily glos, spokojny... ona chyba duzo nie krzyczy.
"What's your name angel?" 
"Mathilda. I have no place to go..."
Mysle sobie o mozliwych wariantach rozmowy, nie przytocze ich. Jest ich za
duzo, ale spoko... mam plan. Ide do kibla sie odprezyc.
Skarzysko-Kamienna - 8:10 PM. Lup mojej wyprawy do kibla. Nie bede sie 
rozwodzil... Niech akcja nabiera tempa. Stad do Radomia jest o rzut 
beretem. Ucisk w zoladku. Nerwy? Mamy opoznienie, ciekawe czy starszy
bedzie na mnie czekal...? Na razie umilkne... Zobaczymy na jak dlugo...

Wstaje... zbiera sie do wyjscia. Ciekawe perfumy. Kwiaty? Na pewno nie
bez i agrest. Dlugi plaszcz... Inky... spodobalby ci sie. :]
Zaklada plecak. Siedzi. Serce mi kurwa wali

Dajcie mi wodki... 
Juz sie uspokajam...
Podszedlem do niej na korytarzu.
"Posluchaj.." - pokazalem jej aby wyjela sluchawki z uszu. Wyjela ta, ktora
miala w prawym. Druga pewnie wypadla [y].
"Tak...?" Oczy bladzily mi dokola, pewnie bylem czerwony jak cegla.
"To, co pisalem to bylo opowiadanie, jestes glowna bohaterka" - zabrzmialo
to dla mnie jak: "usmiechnij sie, jestes w ukrytej kamerze".
"Chcialem sie tylko sytac czy sie na to zgadzasz czy nie. Jak nie to
wszystko podre."
"Alez skad. Nie ma sprawy. Kiedys o tym myslalam... opisac scene 
w pociagu."
"Kumpel mi to podpowiedzial, no i ja wlasnie pisalem przez 6 godzin bez 
przerwy, a ze ty wsiadlas... Nawet nie znam twojego imienia."
"Szkoda, ze nie powiedziales wczesniej, dalabym ci adres. Czekaj, napisze 
ci adres."
Zapisalem. Nie nazywa sie Agata. Pierwsze litery trafilem.
"Masz mi to wyslac, jasne?"
Chwila wahania.
"Nie wiem jak wyjdzie". Chcialem cos dodac o tym, ze ktos to musi ocenic,
ale jakos nie chcialo mi sie.

Mam nadzieje, ze dobrze zrekonstruowalem rozmowe, ale byc moze cos 
pominalem, to nie jest wazne. W koncu to leci na zywo. Musze spojrzec na 
bilet bo jeszcze nie wierze. Jest... dwie pieczatki konduktorow.
Nie dziwcie mi sie, ze pekalem sie jak cholera podchodzac do niej.
Nie jestem typem smialego faceta, ktory od razu zaprasza dziewczyne na kawe
lub cholera zaczynam pisac jak kretyn, bo wiem, ze ona to przeczyta [wiem,
ze jej wysle ten list]. Dobra... to juz koniec. Teraz wale jeszcze piekne
haselkoi zamykam zeszyt. 
Kocham pociagi i pieknie usmiechajace sie kobiety.

repek :] #rpg-pl Pionki [miedzy 8 a 9pm] 2.I.98    
===================================================
© 1999 P s y b o r g
Kontakt: webmaster@kronika.rpg.pl