Kronika
Spotkania
Foto
Galeria
Terminarz
Tworczosc
Logi
Informacja o serwisie

Tworczosc

"WAMPIR"
 
Swiatlo zblizalo sie, z wraz z nim smierc. Wszystkie wysilki spelzly na
niczym; zawiedli sprzymierzency, rozsadek, wola.
Padl ofiara wlasnej naiwnosci, wiary w sprawiedliwosc, ktorej nie okazuje
sie zdrajcom. To juz koniec, skazany... Odzrzucony przez to czemu
poswiecil cale zycie i smierc, przez co wszystko stracil i wszystko
zyskal. Zostal wyklety przez wykletych.

Impuls. Ostatnia rozmowa z Ojcem. Nareszcie Synu... Pergamin, wyjmij go.
Zwoj, ostatnia nadzieja, zachowana na czarna godzine, 'ostatnia wola'.
On mu da czas, wowczas pomysli. Swit, jasna poswiata zbliza sie do
studni... Slowa inkantacji przemykaja przez jego umysl bez jego woli,
Ojciec jest z nim, kieruje jego cialem i zmyslami. Po chwili aura cienia i
zwiazanej z nim pewnosci otoczyla go i wchlonela.

Uslyszal halas na gorze... Po chwili czekania w iluzyjnym otworze pojawila
sie postac, otaczaly ja plomienie i zamiast strachu - wizja...
Przyjaciel wychodzacy z plonacego budynku z bronia w reku, przyszlosc....
To byl tylko blysk. Teraz liczy sie tylko ta postac, ta twarz...Mistrz!
Nie... choc ta jego twarz...Mag. Brat? Chodz.
Na dol leci lina, chwyta ja i rusza w gore, wszedzie ogien. Szybko. Trzech
z nich musialem zabic.
Rusza za nim. Gdzie Towarzysze? Odeslalem ich... Teraz idz, szybko,
domena Ksiecia. Kolejna zdrada. Mimo to rusza, ufa mu, wie ze to ma cos
wspolnego z Mistrzem. Nie waha sie. Wszystko dla Mistrza.

Slonce oslepia go; nie widzial jego morderczej twarzy od lat, ale jeszcze
go nie zapomnial. Przemierzaja rozespane miasto i docieraja do ukrytego
wejscia. Na dol. Schodza. Nie da rady przejsc niezauwazenie, juz biegnie
straz... Biegna szybko do trumny. Odnajduje pomieszczenie z cialami i
zamyka ciezkie drzwi za soba. Mag juz jest zajety wlasnymi sprawami.
Nie przeszkadzaj. Odsuwa sie.
Podnosi wieko, grzebie w srodku i zamyka. W reku trzyma maske, maske z
twarzy Mistrza. Podchodzi do niego, jeden szybki ruch i maska staje sie
czescia twarzy wiernego slugi...Dlaczego? Pozniej.

Otwiera drzwi. Pedza na gore, Rozprawiacze... nie moze strzelac,
przywoluje moc, bron leci w gore, ma jeszcze pistolet... Gdy skacze za
znikajacym Magiem czuje bol w plecach. Znow dzien. Wokol zdziwienie ludzi,
moc krwi przywraca sprawnosc. Mag tu jest, wykonuje ruch reka i ludzie
zapominaja o rzeczy tak nieprawdopodobnej jak dwojka ludzi wyrastajaca
spod ziemi...

Mag juz ucieka. Aura wciaz jest aktywna, rzuca sie pogon, ma kilka pytan.
Dlaczego? Jestem jego bliznakiem. To wiem.
Maska? Teraz jego dusza jest twoja, moc - nie. W ten sposob nie znajda jej
tak latwo. Uciekaj.
Lepiej bylo zginac. Nie moge nic dla ciebie zrobic, mam inne zadania przed
soba. Zegnaj. Juz go nie ma.

Zostal sam z sardonicznym usmiechem na twarzy.

                                  ***

Repek.
    
===================================================
© 1999 P s y b o r g
Kontakt: webmaster@kronika.rpg.pl