Kronika
Spotkania
Foto
Galeria
Terminarz
Tworczosc
Logi
Informacja o serwisie

Tworczosc

"Gniewnych żywiołów otacza mnie wrzawa, które, gdy żyję, walczą o swe
prawa"


	Co noc odwiedzałem ją, by patrząc i podziwiając, oddawać jej
swoisty hołd. Odcięty od mej miłosci, jak drzewo od korzeni,-
umierałem  w każdej minucie naszego rozłączenia. "O Boże! Jeżeli 
istniejesz, pozwól mi się z nią połączyć, abysmy jedno stanowili. 
Poprzez me cierpienie, ma miłosć domaga się spełnienia; poprzez 
me cierpienie i ból ma miłosć woła do ciebie. Deus libera me!"
	Gdy po raz pierwszy zobaczyłem ją w oknie, stała samotna. Miała
blade, gibkie ciało naznaczone ogniem namiętnosci, który tylko czekał,
aby wyjsć z ukrycia. Była jak bogini, ukazywała całe piękno nocy, jej
tajemniczosć, przebudzenie zmysłów i wyobrazni. Odwiedzałem ją wraz z
każdym nadejsciem zmierzchu, który wraz ze mną obejmował władanie nad
swiatem, a ona była tam - sama. Często na mój widok płakała grubymi,
woskowymi łzami. Noc, ona i gra cieni na scianach pokoju tworząca
fantastyczne kształt przypominające malowidła jakiegos obłąkanego
artysty. Ma miłosć wypalała mnie. Cierpienie stało się częscią
egzystencji. Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.	
	Smiali się ze mnie. "Ona cię zniszczy" - mówili, "ta miłosć będzie
przyczyną twej zguby!". Głupcy! Cóż oni wiedzą. Zawisć zaslepiła ich.
Jedyną przeszkodą był człowiek- zły i okrutny. To on co noc zamykał
okno, rozdzielając nas, bojąc się przebudzenia własnej duszy. 	
	"Pragnę cię"-  mówiła, "jestes sensem mego istnienia- przybądz".
Rozumielismy się bez słów. Była to mowa gestów,  jazni i spojrzeń.
Modliłem się, aby sen dający ukojenie, wybawił nasze dusze, abysmy
znalezli wyjscie z tej pułapki zmysłów. Tak jak z nocy rodzi się
dzień, tak ogień oswietlał mą drogę, podczas gdy ja prowadziłem 
poscig za życiem dla celu, którego sam nie rozumiałem, a może nie chciałem 
zrozumieć. Ogień oswietlał drogę prowadzącą na wzgórze cierpienia.
	Oni nie rozumieli. Ich zniewolone przez rozum dusze nie widziały, iż
otaczają mnie swietliste anioły, żem ja jest ten wybrany. O ukochana
przybędę, choćbym miał poruszyć niebo i ziemię, choćbym miał zaprzedać
duszę, przybędę.
	Ta noc, ten księżyc. Tak, to dzisiaj. Pełnia. Otwarte okno. "Ukochany
nareszcie". Pokój rozbłysnął swiatłem. Tunel, na końcu ogień. Spokój i
wybaczenie.
	Ćma spaliła się w ogniu swiecy, która przez chwilę  zapłonęła
jasniejszym blaskiem. Niezbadane są wyroki boskie. 

Toread  1994r



    
===================================================
© 1999 P s y b o r g
Kontakt: webmaster@kronika.rpg.pl